Przeszukanie w domu pracowniczki TV Republika. Chodzi o zaginione części Tupolewa

4 tygodni temu
Zdjęcie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl, x.com/@ewa_stankiewicz


Funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej przeszukali dom i mieszkanie należące do Ewy Stankiewicz-Jorgensen i Glenna Jorgensena. Prokuratura wyjaśnia powód.
O co chodzi: W piątek (7 marca) rano Żandarmeria Wojskowa weszła do mieszkania Ewy Stankiewicz-Jorgensen, dziennikarki związanej m.in. z Telewizją Republika, oraz Glenna Jorgensena, byłego członka podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Informacje o przeszukaniu potwierdził już rzecznik Prokuratury Krajowej.


REKLAMA


Powód przeszukania: Prok. Przemysław Nowak wyjaśnił, iż czynności te podjęto w związku ze śledztwem w sprawie części Tupolewa, które zostały wypożyczone podkomisji Antoniego Macierewicza, ale nigdy nie wróciły do prokuratury. - Z materiału dowodowego, który się udało uzyskać, m.in. z korespondencji pana Antoniego Macierewicza wynika, iż te dowody (części Tupolewa - red.) mogą się znajdować w mieszkaniu jednego z byłych członków tej podkomisji, a więcej pana Glenna Jorgensena. Wobec powyższego, w zupełnie standardowej procedurze, celem znalezienia zagubionych dowodów, prokurator wydał polecenie o przeszukaniu mieszkania pana Jorgensena - tłumaczył prokurator.


Zobacz wideo Elon Musk osadza swoich ludzi w najważniejszych departamentach. Miliarder rekrutuje współpracowników jak Macierewicz


Komentarz Ewy Stankiewicz: "Żandarmeria Wojskowa przeszukuje nasze mieszkanie, szukając części Tupolewa, tych, które Putin zostawił Tuskowi lub tych, które niszczały przez lata w bliźniaczym Tupolowie kiedy uwiarygadniano kłamstwa Anodiny" - napisała na X. - Moim zdaniem to są działania pozorowane i dyscyplinujące, które mają na celu zdyscyplinować osoby, które starają się dociec prawdy, które mają w ręku dowody na eksplozję i na zbrodnię, która się dokonała - komentowała następnie na antenie TV Republika.


Sprawa sięga 2016 roku: Wówczas Prokuratura Krajowa wypożyczyła podkomisji Antoniego Macierewicza elementy i części samolotu Tupolew 154-M, stanowiące dowody w śledztwie. - Prokuratura przez te siedem lat próbowała uprzejmie prosić o zwrot tych dowodów. Bezskutecznie - mówił prok. Nowak. - Mamy więc śledztwo w sprawie zagubienia, ukrycia 23 części Tupolewa przez podkomisję Macierewicza - dodał. Śledztwo prowadzi Zespół nr 4 Prokuratury Krajowej.


Przeczytaj także: Kolejne problemy Antoniego Macierewicza. Znalazł się na celowniku ABWŹródła: Konferencja Prokuratury Krajowej, Ewa Stankiewicz-Jorgensen (x.com), TV Republika
Idź do oryginalnego materiału