Jarosław Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości, po raz kolejny dał wyraz swojemu specyficznemu „poczuciu humoru”, a zarazem skłonności do przesadnych i niepopartych faktami stwierdzeń. Kaczyński stwierdził dziś, iż „niektórzy heraldycy” widzą w nim bardzo dalekiego krewnego brytyjskiej rodziny królewskiej, żądając przy tym, by zwracać się do niego „najjaśniejszy panie pośle”.
– Niektórzy heraldycy twierdzą, iż jestem bardzo dalekim krewnym rodziny królewskiej brytyjskiej, więc najjaśniejszy panie pośle proszę się do mnie zwracać – mówił do lider PiS.
Jeśli traktować słowa Kaczyńskiego serio, to powoływanie się na nieokreślonych „heraldyków” bez jakichkolwiek dowodów czy konkretnych odniesień jest przejawem typowej dla Kaczyńskiego retoryki – pełnej ogólników i sugestii, które mają brzmieć intrygująco, ale nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. jeżeli rzeczywiście istnieją badania wskazujące na jego powiązania z Windsorami, dlaczego nie podaje szczegółów? No, ale skoro można z kamienną twarzą mówić o „zamachu” w Smoleńsku, to można i o monarszych koligacjach.
Tak naprawdę, żądanie tytułu „najjaśniejszy pan poseł” w kontekście demokratycznego państwa, jakim jest Polska, brzmi jak nieudolna próba wyniesienia się ponad innych. Kaczyński, nie ma żadnych podstaw, by aspirować do takich zaszczytów. Tego rodzaju wypowiedzi są po prostu przejawem megalomanii. Takie żarty są nie tylko nie na miejscu, ale i świadczą o oderwaniu od realiów.
Co więcej, użycie tej ironii w sporze z mec. Romanem Giertychem wydaje się bardziej próbą złośliwego przytyku niż rzeczywistym rozładowaniem napięcia. Zamiast prowadzić merytoryczną dyskusję, lider PiS woli uciekać się do sarkazmu.
Podsumowując, wypowiedź Kaczyńskiego miała przyciągnąć uwagę, rozbawić zwolenników i zirytować przeciwników. Jednak pod płaszczykiem żartu kryje się brak powagi i odpowiedzialności, których można by oczekiwać od polityka jego kalibru. Zamiast snuć fantazje o królewskim pochodzeniu, Kaczyński powinien skupić się na realnych problemach Polski, bo „najjaśniejszy pan poseł” brzmi dobrze tylko w kabarecie, a nie w Sejmie.