Mateusz Morawiecki na głodzie. Przykład chorobliwej ambicji w polityce

1 dzień temu

Weźmy takiego Mateusza Morawieckiego. Jest bardzo bogaty, mógłby sobie spokojnie żyć. Tym bardziej, iż obecna władza dziwnie jakoś nie pali się, żeby rozliczyć go z afer i patologii za rządów PiS, które firmował jako premier. Takie wybory kopertowe chociażby. Wszystko udokumentowane od dawna, powinien być już wyrok, a nie ma choćby aktu oskarżenia. Nie dziwię się więc słyszanym tu i ówdzie teoriom spiskowym, iż to wszystko ukartował Tusk, któremu nieukarany Morawiecki był potrzebny do rozwalenia PiS.

Mateusz Morawiecki na głodzie

No, więc pan Mateusz mógł odcinać kupony, dostać biorące miejsce do Sejmu i być jednym z wielu wiceprezesów PiS, ale jemu to za mało. Jego zadowala tylko premierostwo albo bycie następcą Jarosława Kaczyńskiego oraz przejęcie jego partii.

I co może wydawać się niektórym zaskakujące, jedno i drugie jest możliwe (choć to pierwsze najpierw), jeżeli utrzymają się obecne trendy sondażowe. Aby zostać znów szefem rządu, jego ugrupowanie wcale nie musi wygrać wyborów. Te 7-8 proc. poparcia wystarczy. Będzie języczkiem u wagi. Mateusz Morawiecki na głodzie postawi innym prawicowym partiom ultimatum: albo ja rządzę, albo pójdę do Tuska.

I one na to kupią, choć teraz dla nich pan Mateusz jest bardziej znienawidzony niż pan Donald. PiS cierpi na bolesny syndrom odstawienia. Natomiast w Konfederacji już witają się z gąską, już widać tam przebieranie nogami do władzy. Do tych konfitur w państwowych spółkach, instytucjach i agencjach. jeżeli choćby liderzy będą kaprysić, nie oprą się presji tysięcy wygłodzonych działaczy. Ta choroba jest bezlitosna.

Czy wystarczy poparcia do wyborów?

Pytanie tylko, czy Morawiecki utrzyma do wyborów obecny poziom poparcia. Na głosy wyborców Koalicji 15 X z 2023 roku raczej nie może liczyć. Może i wielu jest rozczarowanych obecną władzą, ale Morawiecki wraz z Ziobrą i Kaczyński na zawsze pozostaną dla nich symbolem znienawidzonych i skompromitowanych rządów.

Na dodatek kabaretowo wygląda ta metamorfoza Morawieckiego, iż rządził, ale się nie uśmiechał, bo nie zgadzał się z większością decyzji, które podejmował. Ale wyborcy prawicowi są inni. Więcej wybaczają, szybciej zapominają i akceptują to, co choćby w przedszkolu by nie uszło.

Klucz to stałe zainteresowanie. Morawiecki jest chorobliwie ambitny, ale nie można odmówić mu dużej inteligencji. W nagłośnionej wizycie we wrocławskim Jagodnie, symbolu anty-PiS, nie chodziło o przekabacenie wyborców, ale żeby ta akcja trafiła na czołówki serwisów informacyjnych. I tą drogą Morawiecki będzie podążał. Czy zaprowadzi go to znów do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Mam nadzieję, iż nie.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału