"O całej burzy i o samym odwołaniu dowiedziałam się z mediów"
Joanna Chrzanowska: Czym i komu w mieście naraziła się Anna Midera?
Anna Midera: Właściciel ma zawsze prawo odwołać swojego menagera. Nie miałam umowy o pracę, tylko kontrakt B2B. Właścicielowi mogła się nie podobać moja płeć, temperament, kolor włosów albo mógł mieć inny pomysł na biznes i ja to szanuję. Nie rozumiem jednak tej sytuacji, bo ta sama rada nadzorcza nie miała absolutnie żadnych zastrzeżeń co do mojej pracy.
Nie rozumiem standardów kultury pracy w Urzędzie Miasta Łodzi i zgody wladz miasta na brak takiej kultury. O całej burzy i o samym odwołaniu dowiedziałam się z mediów. Przewodniczący Rady Nadzorczej odwiedził mnie w środę z kwiatami i podziękował za współpracę. Gdy zapytałam, co było powodem odwołania, odpowiedział, iż nic. Dostał pismo od pani prezydent i tę dyspozycję wykonał. Na samo posiedzenie rady nie zostałam zaproszona.
A udało się porozmawiać z panią prezydent?
Nie. Dzwoniłam do pani prezydent, ale nie odebrała i nie oddzwoniła. W ostatnich dniach miałam tylko jeden telefon od przedstawiciela miasta. Dostałam propozycję objęcia stanowiska pełnomocnika ds. CPK i branży lotniczej przy pani prezydent, ale pod jednym warunkiem, iż sama zrezygnuję ze stanowiska.
Nie zgodziła się Pani?
Trzeba zachować twarz. Widzę w tej propozycji pewną niekonsekwencję miasta. Odwołując mnie podważono przecież moje doświadczenie i kompetencje. Składając ją przyznano jednak, iż je posiadam.
Nigdy Pani nie ukrywała, choć nie jest Pani zobligowana do składania oświadczeń majątkowych, iż zarabia Pani 14 tys. zł netto. Patrząc na skalę obowiązków i odpowiedzialność, to mało. Warto było?
Rzeczywiście, gdy obejmowałam 9 lat temu funkcję prezesa lotniska, wówczas moja pensja stanowiła pięciokrotność średniego wynagrodzenia. W tej chwili to dwukrotność. Prosiłam biuro nadzoru przynajmniej o wzrost uwzględniający inflację, natomiast nikt tego nie rozważył. Może ma pani rację, powinnam była sama zrezygnować, ale miałam wspaniałych ludzi, którzy mi zaufali i widzieli szansę na rozwój. Gdy zaczynałam tu pracę, to było ciemno na lotnisku, odbywały się trzy loty w ciągu tygodnia, nie było czarterów. Teraz jest inaczej.
Dlaczego odwołano Panią akurat teraz?
Nie wiem. Najwyraźniej właściciel ma inny pomysł na rozwój lotniska.
Dla "Wyborczej" mówiła Pani, iż osiedla niebezpiecznie zbliżają się do Lublinka. Tym się Pani naraziła?
Nie sądzę. Informowałam o swoich obawach zachowawczo i to siedem lub osiem lat temu. Popełniliśmy może jedno, może dwa pisma. Sygnalizowaliśmy, iż inne porty mają problemy i muszą płacić odszkodowania sięgające około 100 mln zł. Gdy zostałam prezesem łódzkiego portu, to ta zabudowa nie sięgała tak blisko jak teraz. Póki co nie przekraczamy norm w zakresie hałasu i oby się tak nie stało. jeżeli jednak je przekroczymy możemy zostać włączeni do obszaru ograniczonego użytkowania i wtedy niezależnie, czy ktoś mieszka w tym miejscu od lat czy zamieszkał niedawno, ma prawo ubiegania się o odszkodowanie.
"Struktura właścicielska lotniska w Łodzi jest moim zdaniem zła"
Czy właściciel wspierał lotnisko w rozwoju?
Struktura właścicielska lotniska w Łodzi jest moim zdaniem zła. Miasto Łódź jest większościowym udziałowcem i posiada prawie 96%. Reszta należy do województwa i obu aeroklubów, łódzkiego i polskiego. Lotniska, które choćby nie mają udziału Polskich Portów Lotniczych, mają je skonstruowane mniej więcej po połowie - np. na lotnisku w Lublinie połowę posiada miasto, połowę województwo.
Zawsze brakowało mi bardziej entuzjastycznego nastawienia głównego udziałowca do naszej działalności. Uczestniczyłam w wielu uroczystościach innych portów lotniczych. Zwykle było tak, iż na scenę wychodził główny właściciel i chwalił się lotniskiem, podkreślał, jak jest ono bardzo wartościowe dla miasta i regionu. Patrzyłam na te wystąpienia z podziwem i nutką zazdrości.
Informacja od właściciela idzie w świat, odbierają ją potencjalni kontrahenci, przewoźnicy. My takiego wsparcia nie otrzymalismy. Pamiętam 2021 rok i słynne wbicie tabliczki "lotnisko na sprzedaż". Rozkręcaliśmy czartery, na horyzoncie był duży deal, a ten jeden silny komunikat, który dotarł wszędzie, zamknął nam na pewien czas możliwość dopięcia sprawy.
W kraju rządzi KO, w Łodzi i województwie też. Czy to nie jest dobry moment na zmianę struktury właścicielskiej łódzkiego lotniska? Włączenie w struktury Polskich Portów Lotniczych?
Jak najbardziej. Rozmowy na ten temat rozpoczęliśmy jako lotnisko z zarządem PPL już kilka miesięcy temu. Przygotowaliśmy grunt do dalszych rozmow, o czym informowałam miasto. Teraz potrzebna jest determinacja głównego udziałowca i właśnie wykorzystanie tej siły politycznej. I o ile mu na tym naprawdę zależy to właśnie tu powinien wykazać swoją rolę właściciel a nie zarządzający lotniskiem.
https://tulodz.pl/lodz-po-godzinach/z-lodzi-do-cieplych-krajow-rowniez-we-wrzesniu-i-pazdzierniku-sprawdz-kierunki/apmd3Uy2U38e6GVSMmJ5"Raport pokazuje albo niechlujstwo albo konkretne intencje"
Ile było kontroli większościowego udziałowca w czasie, kiedy pełniła Pani funkcję prezesa?
Tylko ta jedna. Najgłośniejsza. Ta dzięki której rozmawia Pani teraz ze mną. Lotnisko nie jest klasyczną spółką komunalną. Podlega Urzędowi Lotnictwa Cywilnego i to on nas głównie kontroluje, sprawdza poziom bezpieczeństwa, wyszkolenie pracowników itp. Wypełnienie niektórych wymagań bywa czasami bardzo kosztowne a niewypełnienie ich może skutkować choćby zamknięciem lotniska. W raporcie pokontrolnym jako zarzut poczyniono 200 tys. zł na delegacje. To nie były moje wyjazdy. Około 13 tys. złotych kosztuje np. obowiązkowe przeszkolenie poligonowe strażaka, do tego nie ma takich szkoleń w ogóle w Polsce. Trzeba wysyłać pracowników za granicę.
Kontrola miasta, ta jedyna od dziweięciu lat, od czasu kiedy pracowałam, na lotnisku w Łodzi miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku a dotyczyła roku 2024 i pierwszej połowy 2025. Dopiero po trzech miesiącach i wielokrotnych pismach otrzymałam raport 24 listopada. Na 28 stronach odnieśliśmy się do niego 19 grudnia. Zaleceń, komentarzy czy choćby sugestii pokontrolnych do tej pory nie otrzymaliśmy. W ogóle nikt nie odpowiedział na nasze pismo.
Pani podróże służbowe wzbudziły zaniepokojenie kontrolujących...
Z raportu wynika, iż ponad połowę czasu w roku spędziłam poza siedzibą spółki. Doliczono mi do tego również urlop, którego w całości nie wybrałam. Raport pokazuje albo niechlujstwo albo konkretne intencje. Nic się w nim nie spina. Dla przykładu, na godz. 18 musiałam dotrzeć do Warszawy na spotkanie. W pracy byłam na drugi dzień o godz. 11. Tymczasem kontrolujący wpisali mi dwa dni nieobecności.
Audytorzy zakwestionowali również posiłki regeneracyjne dla pracowników. Przeznaczone one były dla osób pracujących najciężej. Zatrudniamy przecież nie tylko osoby, pracujące w biurze. To również ciężka fizyczna praca. Kontrolerzy stwierdzili, iż tych konkretnych wydatków nie poprzedziły badania i to niegospodarność. Wykonaliśmy więc takie badania i okazało się, iż liczba pracowników, których powinniśmy objąć takim wsparciem jest większa, poza tym należy wykupić takie posiłki nie na pół roku a cały rok.
Zarzut uczyniono nam również z prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Tak jak mówię, zatrudniamy też osoby, które pracują fizycznie. Zdarzają się różne sytuacje zdrowotne, powodujące problemy z kręgosłupem lub inne wypadki przy pracy, a przez to absencja. Dzięki dodatkowej opiece medycznej pracownicy szybciej trafiają do specjalisty i szybciej wracają do pracy. To dla nas korzyść i tańsze rozwiązanie. Poza tym to dodatkowy benefit dla pracowników, którzy u nas zarabiają średnio ok. 6,5 tys. zł brutto wobec ok. 8,3 tys. zł brutto w sektorze transportu i logistyki w naszym regionie. Poza tym, co tu dużo mówić. To standard na wszystkich lotniskach.
Jak załoga zareagowała na całą sytuację? Solidarność próbowała Pani bronić.
Pismo Solidarności do Rady Nadzorczej bardzo mnie wzruszyło. Nie spodziewałam się, bo przez te blisko 10 lat wielokrotnie się spieraliśmy. Związkowcy składali wnioski, a ja mówiłam o swoich ograniczeniach. Zawsze jednak z pełnym szacunkiem szukaliśmy konsensusu.
W ogóle otrzymałam ogromne wsparcie od całej załogi. Na pożegnanie dostałam piękne zdjęcie naszego zespołu marketingu, nawiązujące do mojego wywiadu dla Piotra Wesołowskiego, który pracował w Gazecie Wyborczej, a podczas którego powiedziałam, iż "lotnisko musi być sexy".
Wsparcie otrzymałam też od ludzi z branży. Odebrałam tysiące telefonów.
"Wiem jedno, wszystko w życiu dzieje się po coś"
Co dalej?
Jeszcze nie wiem, miałam za mało czasu w przemyślenia. Wiem jedno, wszystko w życiu dzieje się po coś. Jak napisał ks. Jan Twardowski "kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno”. Przede mną otwiera się okno, jestem spokojna, na pewno pojawią się propozycje. Przez blisko tych 10 lat wiele zyskałam, doświadczenie menadżerskie, kontakty, relacje, w Polsce, Europie i świecie. Teraz muszę pozamykać wszystkie sprawy. Jestem prezeską Związku Polskich Portów Regionalnych. Pod koniec przyszłego tygodnia się spotkamy, zobaczymy, co dalej. Zwykle jest tak, iż funkcję tę pełni jeden z prezesów.
Złoży Pani rezygnację?
Nie wiem. Muszę się spotkać z innymi, porozmawiać o swojej roli w związku.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/lodzkie-lotnisko-pod-lupa-kontrolerzy-wskazali-nieprawidlowosci-jest-odpowiedz-zarzadu/yIy5SDLjvJCrS5qJRICc"Nie chcę się tłumaczyć, ale lotnisko jest wyjątkowo drogie w utrzymaniu"
Zostawia Pani lotnisko z rekordem, jeżeli chodzi o liczbę pasażerów. Ale jednak 37 mln zł straty.
To jest jednak zderzenie z prawie 50 mln zł, które były, gdy obejmowałam tę funkcję. Proszę sobie przypomnieć, pandemia, wysoka inflacja, zmiana siły nabywczej pieniądza. Gdyby to przeliczyć, to mielibyśmy nominalnie 23 mln zł straty. Tego nikt nie bierze pod uwagę. Nie chcę się tłumaczyć, ale lotnisko jest wyjątkowo drogie w utrzymaniu, gdyż w czasie gdy je budowano, wykorzystując zresztą środki unijne, nikt się nie zastanawiał nad planem jego utrzymania. Teraz, po pierwsze po 14 latach infrastruktura ulega degradacji, sprzęt się psuje, pozostając bez gwarancji. To zwyczajnie dużo kosztuje. Nie wspominając już o tym co najważniejsze, czyli bezpieczeństwo.
Czy ktoś pyta policję albo straż pożarną dlaczego są nie mają przychodow? Kiedyś pracownicy Służby Ochrony Lotniska byli zatrudnianymi przez państwo. W pewnym momencie przerzucono ten obowiązek na samorządy. Do tego strażacy. Wyłącznie te dwie służby kosztują nas ponad 10 mln. zł rocznie. I zatrudnienie ich to nie jest widzi mi się prezesa. To obowiązek. Bez nich lotnisko nie mogłoby funkcjonować. Zresztą to wspaniali pracownicy, a bezpieczeństwo nie ma ceny.
Łódź i region dzięki obecności lotniska zyskało w 2024 roku 2,6 mld zł, co pokazał raport. Rozwija się turystyka, biznes. Turyści z Hiszpanii i Włoch odwiedzają Łódź, bo mamy takie połączenia. Do tego realizowane są koncerty zagranicznych gwiazd, mecze międzynarodowe.
W kwestii przychodów. Lotnisko wspólnie z firmą Volta zamierza stworzyć farmę fotowoltaiczną, która zacznie przynosić oszczędności. Nie zaniechaliśmy tego przedsięwzięcia, ono jest w toku.
Chcieliśmy też zbudować hangary, w których można byłoby parkować samoloty, a także stworzyć zaplecze do ich napraw i serwisowania. To inwestycja, która po kilku latach, szacuje się, iż po siedmiu, mogłaby zacząć przynosić lotnisku dodatkowe przychody. Miasto najpierw zadeklarowało wsparcie, a później się z niego wycofało. Nie mieliśmy choćby możliwości zaciągnąć kredytu, bo główny udziałowiec niechętnie podchodzi do udzielenia gwarancji. Mam nadzieję, iż znajdzie się rozwiązanie, albo nowy prezes wyjaśni właścicielowi lepiej, dlaczego warto w to inwestować. Być może mężczyźni znajdą lepszą nić porozumienia.
A co z bazą Ryanaira, o której swego czasu się mówiło?
Kluczowy jest przetarg na promocję. Pierwsze podejście było nieudane. Tu nie można mieć do nikogo pretensji, bo przykłady wielu miast, lotnisk pokazują analogiczne sytuacje. Mam nadzieję, iż teraz będzie inaczej. Aktualnie przetarg, który jest adekwatnie gotowy do opublikowania, to wspólne przedsięwzięcia z miastem i województwem. jeżeli się uda, to w przyszłym roku zdublujemy ruch regularny na lotnisku. Trzymam kciuki.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/anna-midera-odwolana-z-funkcji-prezesa-lodzkiego-lotniska/QFsHTQ2RyOqEfiTaUpgF
1 godzina temu











