Przez lata krążyła zasada, iż na zwolnieniu trzeba siedzieć w domu, bo każde wyjście grozi utratą pieniędzy. Wszystkie wyjścia do sklepu czy apteki trzeba było udowadniać, jako niezbędne. Od 13 kwietnia przepisy stawiają sprawę jasno.
Fot. Warszawa w PigułceLiczy się to, czy aktywność zaszkodziła leczeniu, a nie to, iż wyszedłeś z domu
Zmiany wprowadziła ustawa z 18 grudnia 2025 r., podpisana przez prezydenta 7 stycznia 2026 r., a jej najważniejsze przepisy weszły w życie 13 kwietnia. Zmieniła ona brzmienie art. 17 oraz dodała artykuły od 68 do 68f do ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, publikowanej w Dzienniku Ustaw z 2025 r. pod pozycją 501. Sama sankcja pozostała bez zmian, natomiast przesłanki jej zastosowania zostały doprecyzowane i to jest sedno reformy.
Poprzednio wystarczało ustalenie, iż ubezpieczony wykorzystywał zwolnienie w sposób niezgodny z jego celem, a granice tego pojęcia wyznaczała praktyka. Teraz punktem odniesienia jest wpływ konkretnej czynności na przebieg leczenia. Pytanie brzmi więc nie „czy wyszedł”, tylko czy to, co robił, pogorszyło jego stan zdrowia albo wydłużyło rekonwalescencję. Ciężar wykazania tego spoczywa na organie, a nie na człowieku, który ma się tłumaczyć ze spaceru.
Praktyczna konsekwencja jest taka, iż te same czynności mogą być oceniane zupełnie inaczej w zależności od schorzenia. Godzinny spacer przy depresji bywa elementem zaleconego leczenia, a przy świeżo operowanym kolanie może je opóźnić. Wyjazd nad morze podczas zwolnienia na złamaną rękę nie musi kolidować z niczym, natomiast dźwiganie walizek już tak. Zakupy w markecie to zwykła czynność życiowa, ale przenoszenie mebli w trakcie zwolnienia na kręgosłup jest czymś innym. Kontroler ma dziś obowiązek wykazać związek między aktywnością a leczeniem, a nie poprzestać na stwierdzeniu obecności poza domem.
Zasiłek przepada za cały okres zwolnienia, a nie za jeden dzień
To część, która się nie zmieniła i wciąż bywa niedoceniana. Zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy zasiłkowej osoba, u której potwierdzone zostanie wykonywanie pracy zarobkowej w okresie orzeczonej niezdolności albo wykorzystywanie zwolnienia niezgodnie z jego celem, traci prawo do zasiłku za cały okres tego zwolnienia. Nie za dzień kontroli, nie za tydzień, tylko za wszystko. Przy dłuższej niezdolności do pracy mówimy więc o kwocie liczonej w tysiącach złotych, którą trzeba zwrócić.
Praca zarobkowa jest przy tym rozumiana szeroko i obejmuje nie tylko etat, ale też zlecenie, prowadzenie działalności czy pomoc w rodzinnej firmie. Nowelizacja wprowadziła tu jednak istotny wyłom: od stycznia 2026 r. dopuszczalne stało się łączenie zwolnienia z pracą, o ile lekarz wyraźnie dopuści wykonywanie określonych obowiązków, które nie kolidują z leczeniem. Przykładem podawanym w opracowaniach jest lekarz, który po urazie ręki nie operuje, ale prowadzi zajęcia teoretyczne. najważniejsze jest to, iż taką możliwość musi określić lekarz w dokumentacji, a nie sam zainteresowany w rozmowie z szefem.
Kontrolę może prowadzić także pracodawca, ale decyzję o odebraniu zasiłku podejmuje ZUS
Uprawnienia rozdzielono wyraźniej niż wcześniej. ZUS może kontrolować z urzędu, a płatnicy składek zgłaszający do ubezpieczenia chorobowego powyżej 20 ubezpieczonych mają prawo kontrolować samodzielnie. Mniejsi pracodawcy takiego uprawnienia nie mają, ale mogą wystąpić do adekwatnej jednostki ZUS z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości, czy zwolnienie było wykorzystywane niezgodnie z celem. Zakład, rozstrzygając taką wątpliwość, może zwrócić się o opinię do lekarza wystawiającego zwolnienie albo do lekarza orzecznika.
Nowością jest objęcie kontrolą również osób po ustaniu tytułu ubezpieczenia chorobowego, co wcześniej budziło spory. Zmieniła się też sama procedura: kontrolujący ma prawo wylegitymować kontrolowanego w celu ustalenia tożsamości, a wzór upoważnienia do kontroli oraz wzór protokołu określa odrębne rozporządzenie. Istotne przesunięcie dotyczy finału całej procedury. Wcześniej pracodawca będący płatnikiem zasiłków mógł sam podjąć decyzję o pozbawieniu prawa do świadczenia, jeżeli nie miał wątpliwości co do ustaleń. w tej chwili decyzję w sprawie utraty prawa do zasiłku chorobowego, opiekuńczego i świadczenia rehabilitacyjnego podejmuje ZUS.
Osobną ścieżką pozostaje kontrola schematy orzekania, prowadzona przez lekarzy orzeczników. Tu nie chodzi o zachowanie ubezpieczonego, tylko o to, czy przez cały czas jest niezdolny do pracy. jeżeli orzecznik uzna, iż zdolność wróciła, zwolnienie zostaje skrócone, a zasiłek kończy się wcześniej. To dwa różne postępowania, które w potocznych opisach są ze sobą mylone.
Na Mazowszu przebywa się na zwolnieniach dłużej niż gdziekolwiek indziej w Polsce
Statystyka tłumaczy, dlaczego kontrolerzy pojawiają się w stolicy i okolicach częściej niż w innych regionach. Mieszkańcy Mazowsza spędzili na zwolnieniach 33,5 mln dni, najwięcej ze wszystkich województw. Wynika to w dużej mierze z liczby ubezpieczonych, bo region skupia największy rynek pracy w kraju, ale przekłada się wprost na liczbę spraw trafiających do kontroli.
Skala ogólnopolska w pierwszym półroczu 2026 r. wyglądała tak: 219,7 tys. przeprowadzonych kontroli, 10,5 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłku chorobowego i ponad 18,5 mln zł zakwestionowanych świadczeń. Dla porównania w całym 2025 r. przeprowadzono ponad 452 tys. kontroli, cofnięto zasiłki blisko 28 tys. osób, a suma wstrzymanych świadczeń przekroczyła 45 mln zł. Proporcja jest przy tym warta zapamiętania: decyzje wstrzymujące dotyczą kilku procent skontrolowanych, więc kontrola nie jest równoznaczna z utratą pieniędzy.
Adres z zaświadczenia jest ważniejszy niż to, czy siedzisz w domu
Wyobraźmy sobie kontrolera, który puka do drzwi i nie zastaje nikogo. To nie oznacza automatycznie utraty zasiłku, ale uruchamia obowiązek wyjaśnienia nieobecności. Dlatego pierwsza praktyczna rzecz dotyczy adresu: zaświadczenie zawiera miejsce pobytu w czasie niezdolności do pracy i jeżeli rzeczywisty pobyt jest inny, na przykład u rodziców w innej miejscowości, trzeba to zgłosić. Zmianę adresu podaje się w ciągu 3 dni, a przy zwolnieniach elektronicznych informacja idzie do ZUS i do pracodawcy.
Druga rzecz to dokumentowanie zaleceń. Skoro ocena ma dotyczyć wpływu aktywności na leczenie, największą wartość dowodową ma to, co lekarz zapisał: zalecenie ruchu, rehabilitacji, zabiegów w innej placówce, konsultacji u specjalisty. Osoba, która ma w dokumentacji zalecenie codziennych spacerów, jest w zupełnie innej sytuacji niż ta, która tłumaczy to samo z pamięci. Warto poprosić lekarza o wpisanie takich zaleceń przy wystawianiu zwolnienia, a nie po fakcie.
Trzecia dotyczy tego, co zrobić po niekorzystnej decyzji. Od decyzji ZUS przysługuje odwołanie do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, składane za pośrednictwem oddziału, który ją wydał, w terminie miesiąca od doręczenia. Postępowanie jest wolne od opłat sądowych dla ubezpieczonego. Przy nowym brzmieniu przepisów argumentem w takiej sprawie jest właśnie brak wykazania, iż dana czynność pogorszyła stan zdrowia albo wydłużyła leczenie, a nie samo zaprzeczanie, iż wyszło się z domu.

1 godzina temu










