Choć brzmi to absurdalnie, Arabia Saudyjska wciąż brnie w pomysł zorganizowania na pustyni… zimowej olimpiady. Zgodnie z planem pierwsi amatorzy puchu w luksusowym ośrodku narciarskim Trojena w rejonie Neom miele się pojawić już za cztery lata. Ale staje się to coraz mniej realne…
Na razie jego pomysłodawca Książe Mohammed bin Salman walczy ze znacznymi opóźnieniami i ciągłym wzrostem kosztów inwestycji co pod znakiem zapytania stawia realność całego projektu. Wciąż znajduje się on na bardzo początkowym etapie a mimo to wstępnie przewidywany koszt opiewający na 500 mld dolarów, następnie szacunki wzrosły do 1,5 bln dolarów. I nie wiadomo co będzie dalej.
Aby ratować płynność finansową projektu, podejmuje się desperackie decyzje: część sztandarowych przedsięwzięć, jak „The Line” (planowana liniowa metropolia o długości 170 km wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego), została znacznie okrojona lub wręcz zamrożona, by środki przekierować do Trojeny. Cięcie kosztów innych projektów oznacza przesuwanie terminów budowy ważnych elementów infrastruktury Arabii, jak kolej wysokich prędkości czy międzynarodowe lotnisko, co pogłębia ryzyko kompromitacji podczas międzynarodowych imprez.
Do tego dochodzą kwestie środowiskowe. Najbardziej spektakularną, choć jednocześnie problematyczną częścią projektu, jest budowa sztucznego jeziora (57 miliardów litrów wody) oraz tras narciarskich na pustyni, gdzie naturalny śnieg pojawia się jest wielką rzadkością. Ośrodek ma obejmować 30 km tras narciarskich tras i luksusową zabudowę hotelową w jednym z najgorętszych regionów świata. Już dziś realizacja inwestycji wymusza planowanie gigantycznych dostaw wody na szczyt gór, szeroko zakrojone systemy do produkcji sztucznego śniegu oraz pokonywanie licznych wyzwań inżynieryjnych związanych z górskim terenem. Dodatkowo duża część infrastruktury, w tym hotele i tzw. „Vault”—podziemny kompleks wykuty w skale—wymaga olbrzymich nakładów z racji skomplikowanej geologii oraz konieczności montażu kilkutysięcy kotew wzmacniających skały. Ponadto budowa ośrodka narciarskiego w ekstremalnym klimacie pustynnym oznacza nieustanne zużycie ogromnej ilości energii i zasobów wodnych, zaprzeczając de facto proekologicznym założeniom projektowym Vision 2030.
Nie można również pominąć aspektów społecznych i wizerunkowych: budowa Neom i Trojeny wiązała się z przymusowymi wysiedleniami ludności tubylczej (plemię Howeitat), masowymi zatrzymaniami protestujących mieszkańców i śmiercią znanego aktywisty, co wzbudziło międzynarodową krytykę. Dla coraz większej rzeszy komentatorów Trojena oraz inne elementy Neom stają się przykładami gigantomanii oderwanej od realiów, ryzykownej polityki inwestycyjnej i – potencjalnie – pyrrusowych zwycięstw prestiżowych spektakli nad zdrowym rozsądkiem. Projekt realnie utknął w martwym punkcie: choćby o ile fragmenty zostaną ukończone, całość bardzo prawdopodobnie nie powstanie w założonym kształcie, czasie ani przy zakładanych nakładach finansowych.
Wszystko to budzi poważne wątpliwości nie tylko co do sensowności samej koncepcji narciarskiego ośrodka na pustyni, ale także dotyczące racjonalności gospodarowania środkami publicznymi i polityki inwestycyjnej Arabii Saudyjskiej. Rośnie ryzyko, iż zarówno Trojena, jak i sam Neom, mogą w przyszłości stać się symbolem finansowej i logistycznej klęski, z niemiłymi konsekwencjami dla gospodarczego wizerunku Saudów. Dla Księcia Mohammeda bin Salmana osobiste konsekwencje mogą być bardzo poważne – strata wizerunkowa, ograniczenie zagranicznych inwestycji i fiasko kluczowego filaru modernizacyjnej wizji Arabii Saudyjskiej.
Według nieoficjalnych informacji Arabia Saudyjska rozważa zmianę gospodarza dla zimowych igrzysk azjatyckich 2029 na Koreę Południową lub Chiny. Problem z realizacją inwestycji wynika nie tylko z samej inflacji kosztów, ale także z gwałtownie spadających cen ropy, która jest głównym źródłem finansowania przedsięwzięcia. W efekcie przekroczenie budżetów nieustających opóźnień, problemów społecznych i zmniejszającej się ilości płynących do państwowej kasy petrodolarów projekt narciarskiego ośrodka w jednym z najbardziej gorących państw świata zbliża się do granicy swojej nierealności.