
Ogromna luka w systemie
Zgodnie z obowiązującymi od 2007 roku przepisami, tylko 15 proc. zużytych opon musi zostać poddane recyklingowi, a łącznie z odzyskiem energetycznym – 75 proc. To oznacza, iż blisko jedna czwarta ogumienia wymyka się ewidencji. Andrzej Kubik, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Recyklerów Opon (PSRO), zwraca uwagę, iż wiele opon trafia do środowiska, ponieważ nikt nie odpowiada za ich odbiór.
Szczególnym problemem są tzw. opony masywne oraz te, które wjeżdżają do Polski razem z używanymi samochodami sprowadzanymi przez osoby prywatne. Żaden przepis nie nakłada na ich producentów ani importerów obowiązku uczestnictwa w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
– Aby poprawić istniejącą i absolutnie niezadowalającą sytuację, potrzebujemy przede wszystkim zmian legislacyjnych. To konieczne, żeby rozszerzona odpowiedzialność producenta zadziałała w pełnym wymiarze. Wówczas będziemy mieli zarówno wyższe poziomy recyklingu, jak i mniej zanieczyszczonych lasów – mówi wiceprezes PSRO.
Tysiące ton w lasach i na wysypiskach
Z raportu PSRO pt. „Historia, która kołem się toczy” wynika, iż Polska ma jeden z najniższych poziomów recyklingu opon w Unii Europejskiej. Badanie przeprowadzone wśród 100 samorządów i nadleśnictw pokazuje, iż tylko w latach 2019-2024 do środowiska trafiło ponad 1 tys. ton zużytych opon. W samym okresie 2024-2025 było to kolejne 840 ton. A te dane obejmują tylko jednostki, które wiedziały o nielegalnych wysypiskach w lasach.
– Do środowiska opony trafiają w wyniku pewnych zaniedbań legislacyjnych, które doprowadziły do tego, iż gospodarka komunalna nie jest zainteresowana odbiorem tych opon, ponieważ nie przewidują tego budżety zakładów. W zależności od orzeczeń sądu opona raz jest odpadem komunalnym, a raz nim nie jest. W związku z tym zbiórka opon nie stanowi dla zakładów komunalnych realizacji ich obowiązku recyklingu – mówi Andrzej Kubik.
Cementownie kontra recyklerzy
Obecnie aż 8,5 mln opon (czyli 85 tys. ton) rocznie trafia do cementowni, gdzie są spalane jako paliwo alternatywne. To rozwiązanie bardziej opłacalne ekonomicznie, ale znacznie bardziej szkodliwe dla klimatu. PSRO szacuje, iż gdyby te same opony poddać recyklingowi mechanicznemu, można byłoby zaoszczędzić około 60 tys. ton CO2 rocznie. Ślad węglowy recyklingu mechanicznego opon jest od czterech do pięciu razy niższy w porównaniu do spalania.
– Opony mają bardzo wysoką wartość energetyczną, ponad 30 gigadżuli na tonę, w związku z czym bardziej opłaca się od strony ekonomicznej skierować je do spalania niż do recyklingu – wyjaśnia Andrzej Kubik.
A recykling, mimo iż bardziej ekologiczny, przez cały czas jest procesem praco- i energochłonnym. Dlatego producenci w ramach ROP wolą oddać opony do cementowni, gdzie dostają za nie pieniądze.
Nie wykorzystujemy potencjału recyklingu
Zakłady zrzeszone w PSRO mają moce pozwalające przetworzyć ponad 400 tys. ton opon rocznie. Można w nich zagospodarować prawie 100 proc. opon wprowadzanych rocznie na polski rynek (z wyjątkiem ogumienia sprowadzanego wraz z używanymi samochodami przez osoby fizyczne). Niestety potencjał zakładów jest wykorzystywany jedynie w połowie. Cześć surowca trzeba importować z innych państw UE, m.in. z Niemiec, Holandii i państw bałtyckich.
Z recyklingu mechanicznego opon powstaje gumowy granulat, drut stalowy oraz kord tekstylny. Stal trafia do hut, a tekstylia mogą być paliwem alternatywnym. Guma ma szereg zastosowań: od infrastruktury drogowej i nawierzchni sportowych, przez wykładziny przemysłowe i podkładki antywibracyjne, aż po maty stosowane w hodowli zwierząt. W Polsce powstają już drogi z udziałem recyklatu z opon, który poprawia ich trwałość i przyczepność, obniża hałas i skraca drogę hamowania.
Zmiany nadchodzą powoli
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało zmiany legislacyjne. Nowe limity odzysku mają wynieść 80-95 proc., a recyklingu 40-50 proc. Mają one objąć wszystkie rodzaje opon, w tym pełne i masywne. Resort zapowiedział też dostosowanie stawek opłaty produktowej za nieosiągnięcie tych poziomów.
– Oczywiście my jako recyklerzy jesteśmy w stanie przetworzyć 100 proc. opon wprowadzanych na krajowy rynek, natomiast te 90 proc. już nas w zupełności satysfakcjonuje, zwłaszcza iż podzielimy się tutaj mniej więcej pół na pół z cementowniami, które będą dokonywać odzysku energetycznego – mówi Andrzej Kubik.
– Konsekwencje pozostawienia sytuacji na obecnym poziomie, czyli niezmiennym od 18 lat, mogą być dramatyczne zarówno dla gospodarki, jak i dla środowiska. Opony są cennym źródłem surowców wtórnych, których wartość można liczyć w miliardach złotych. o ile będą one nam uciekać, czy to z dymem, czy też zanieczyszczając środowisko, doprowadzimy do wyraźnych strat w ekonomii państwa – tłumaczy Kubik.
Polecamy także:
- Polskie drogi bez kolein i dziur? Wystarczy sięgnąć po recyklingowane opony
- Innowacje fundamentem transformacji. Nobliści z ważnym przekazem dla gospodarki
- Citi Handlowy: 2026 rok może być najsilniejszy dla polskiej gospodarki od lat

2 godzin temu












