Dzisiejsza uroczystość w Opolskim Urzędzie Wojewódzkim, podczas której wojewoda Monika Jurek wręczyła akty nadania obywatelstwa blisko sześćdziesięciu osobom, to moment, który zmusza do refleksji nad tym, co dziś oznacza przynależność narodowa.
Sala wypełniona uśmiechniętymi twarzami, dumą i wzruszeniem rodzin pokazuje, iż polski paszport to nie tylko dokument ułatwiający podróżowanie, ale przede wszystkim symbol akceptacji i zakończenie pewnego ważnego etapu życiowej drogi. Polska, niegdyś kojarzona głównie jako kraj emigrantów, coraz częściej staje się przystanią dla tych, którzy tutaj postanowili zainwestować swój czas, talent i serce.
Droga do polskiego obywatelstwa nie jest jednak krótka ani prosta. Istnieją dwie główne ścieżki: uznanie za obywatela oraz nadanie go przez Prezydenta RP. Ta pierwsza wymaga spełnienia szeregu twardych warunków, z których najważniejszym jest nieprzerwany pobyt w Polsce na podstawie odpowiednich zezwoleń, zwykle przez co najmniej trzy lata. Kluczowym elementem jest także stabilne źródło dochodu oraz posiadanie tytułu prawnego do zajmowanego lokalu. Jednak tym, co dla wielu stanowi największe wyzwanie, jest egzamin z języka polskiego. Aby zostać obywatelem, trzeba udowodnić znajomość mowy ojczystej na poziomie co najmniej B1, co dla obcokrajowców spoza kręgu języków słowiańskich bywa barierą niezwykle trudną do przeskoczenia.
Gdy porównamy polski system z modelem amerykańskim, dostrzeżemy istotne różnice w filozofii narodowości. W USA panuje zasada prawa ziemi, co oznacza, iż każde dziecko urodzone na terytorium Stanów Zjednoczonych automatycznie staje się ich obywatelem. Polska, podobnie jak większość państw europejskich, opiera się na prawie krwi – obywatelstwo dziedziczy się po rodzicach. Proces naturalizacji w USA jest mocno sformalizowany i opiera się na słynnym teście z wiedzy obywatelskiej oraz przysiędze wierności, która ma charakter niemal religijnego rytuału. W Polsce, choć egzamin językowy jest rygorystyczny, sama procedura uznania za obywatela jest decyzją administracyjną, która w przypadku ścieżki prezydenckiej ma charakter uznaniowy i nie podlega sztywnym kryteriom czasowym.
Liczby pokazują, iż zainteresowanie polskim obywatelstwem systematycznie rośnie. Jeszcze dekadę temu rocznie nadawano około dwóch do trzech tysięcy obywatelstw. w tej chwili statystyki te poszybowały w górę i każdego roku polską wspólnotę powiększa około dziesięciu tysięcy nowych obywateli. Największą grupę stanowią nasi sąsiedzi ze Wschodu, głównie Ukraińcy i Białorusini, dla których bliskość kulturowa i językowa ułatwia asymilację. Nie brakuje jednak osób z odległych zakątków świata, które w miastach takich jak Opole odnalazły spokój i perspektywy rozwoju.
To, co działo się w Opolu, jest dowodem na to, iż Polska potrafi być gościnnym domem. Słowa wojewody o życzeniach sukcesów i poczuciu bycia u siebie to nie tylko urzędowa formułka, ale wyraz nadziei, iż nowi obywatele wniosą do naszej kultury to, co najlepsze. Stając się Polakami z wyboru, a nie tylko z urodzenia, przypominają nam wszystkim, iż polskość to wartość, o którą warto się starać i którą należy pielęgnować. Wspólnota blisko sześćdziesięciu nowych rodaków w Opolu to tylko mały fragment większej całości, ale to właśnie takie lokalne historie budują nowoczesny obraz Rzeczypospolitej w XXI wieku.
FOT. UWWO













