(Nie)porządki w Koalicji Obywatelskiej. (Nie)Polityczny Kraków

1 godzina temu

Od 24 mają Koalicji Obywatelskiej w Krakowie wiedzie się źle. Czy może wieść się gorzej? Są przesłanki, iż tak. Odwołanie Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa jest oczywistą porażką samego Miszalskiego i Koalicji Obywatelskiej pod
Wawelem. Twierdzenie, iż jest inaczej nie jest choćby słowną ekwilibrystyką, jest obrażaniem rozumu. Stąd dobrze, iż mało kto twierdzi, iż nic się nie stało. Szczęśliwie dla polityków, pamięć wyborców jest dość krótka. W 2001 r. rząd premiera Jerzego Buzka odchodził z niskim poparciem, a tworzące go partie pierwszy i jedyny raz w historii Polski po 1989 r. choćby nie dostały się do Sejmu. Trzy lata później, podczas pierwszych polskich wyborów do Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek dostał najlepszy wynik w Polsce. Toute proportion gardée, porażki mogą więc być przekuwane w sukcesy, potrzebują
jednak czasu i milczenia. Aleksander Miszalski zdaje się ignorować i jedno i drugie i w czasie, w którym powinien na chwilę schować się przed mikrofonami i kamerami (bo przeszedł do historii, z tym, iż nie tak, jakby chciał), mówi dużo. W tym także i to, iż nie zamierza rezygnować z szefowania strukturom Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce oraz, iż będzie aktywny w życiu publicznym. To drugie wydaje się oczywiste i Miszalski jako kandydat do tej czy innej funkcji, znajdzie się na liście wyborczej pewnie jeszcze nie raz. To pierwsze natomiast chyba nieco poirytowało centralne władze KO, które na Dzień Dziecka zrobiły Małopolskim strukturom prezent w postaci rozwiązania ich władz, wybranych niespełna trzy miesiące wcześniej. Oczywiście, nie ma powodu uważać, iż był to główny powód decyzji. Głównym niewątpliwie jest fakt, iż świadomość porażki Koalicji w ostatnim
referendum jest większa w Warszawie, niż w Krakowie, co krakowskim strukturom niespecjalnie dobrze wróży. W statucie Koalicji Obywatelskiej, rozwiązane struktury zastępuje komisarz, a tym została wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela. Zaskoczenia nie ma i jest jednocześnie. Nie ma, bo 24 maja Donald Tusk dostał do ręki kolejny dowód, iż w krakowskiej Koalicji raczej prochu nie wymyślą. Choć słowo „raczej" będzie jeszcze mieć znaczenie w naszej opowieści. Skoro premier nie mógł szukać kandydata na komisarza w Krakowie, to poszukał w regionie i tak trafił na Dorotę Niedzielę. Formalnie, w centralnych strukturach władzy nie ma osoby z Małopolski, która stałaby wyżej, Dorota Niedziela jest bowiem wicemarszałkiem Sejmu. Jest też członkinią krajowych władz KO. Faktycznie, poza jej własnym okręgiem, czyli Małopolską Zachodnią, widać ją mało, a budowanie nowego otwarcia przez kogoś, kto trochę jest, a trochę go nie ma, może być trudne. W tym właśnie widać zaskoczenie decyzją Donalda Tuska, bo KO w Krakowie i Małopolsce musi teraz dla odzyskania pozycji zakasać rękawy i wziąć się do ostrej harówki. Z tym, iż nie ma pewności, czy jeszcze pamięta jak to się robi. A
przede wszystkim, czy szerzej nieznana z pracy partyjnej wicemarszałek potrafi zagonić struktury do takiej pracy. Przeszło 16 lat temu premier Tusk zdecydował się już na podobny eksperyment w naszym regionie i rozwiązawszy władze wojewódzkie Platformy, namaścił na nową liderkę Róże Thun. I właśnie w tym miejscu wraca w naszej opowieści słowo „raczej". Bo wskazanie premiera raczej się pod Wawelem nie spodobało. Co więcej, spowodowało, iż śmiertelnie dotąd skłóceni politycy różnych platformianych frakcji, dokonali historycznego porozumienia ponad podziałami, oznajmiając, iż pomysł Tuska raczej im się nie podoba. Wtedy ramię w ramię szli, wybrany na szefa krakowskich struktur Łukasz Gibała, wybrany na szefa regionalnych struktur Ireneusz Raś, Jarosław Gowin, czy Witold Latusek i wielu innych. Dziś wyżej wymienieni, i Róża Thun także, są poza KO. Nie ma pewności, czy obecni członkowie partii Donalda Tuska chcą podzielić ten los poza partią, ale tak samo nie ma pewności, czy tym razem posłusznie zrealizują wolę Donalda Tuska. Ta niepewność nie wzmacnia Koalicji, która jak nigdy tego wzmocnienia potrzebowała. Widać stąd, iż 24 maja małopolska KO stanęła nad przepaścią i są nieśmiałe przesłanki, iż teraz postanowiła zrobić krok naprzód.

Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator
(bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

Idź do oryginalnego materiału