Tyszanin ks. Karol Golda został błogosławionym. Życie oddał za nieprzyjaciół

2 godzin temu

W sobotę 6 czerwca br. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie błogosławionymi Kościoła katolickiego zostało dziewięciu salezjanów – męczenników II wojny światowej. Wśród nich jest Tyszanin ks. Karol Golda i związany z Świerczyńcem i Bieruniem ks. Franciszek Miśka. Wszyscy ci duchowni zostali zamordowani w niemieckich obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau z nienawiści do wiary. Ks. Karol Golda został zabity, bo spowiadał Niemców, także z załogi obozu w Oświęcimiu. Nie zdradził tajemnicy spowiedzi. Podczas uroczystości beatyfikacyjnej o pierwszym w historii błogosławionym Tyszaninie mówił kardynał Grzegorz Ryś i prezydent RP Karol Nawrocki, podając jego życie za przykład wyjątkowej miłości bliźniego.

Na uroczystość w Krakowie wybrali się również wierni z Tychów, Bierunia i Bojszów. Prywatnie i w sposób zorganizowany.

Towarzyszyłem grupie, która przed godz. 7.00 wyruszyła autokarem z rynku starotyskiego. Z piętnastoma osobami jechali dwaj kapłani: ks. Janusz Lasok – proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny, kanonik gremialny Kapituły Katedralnej w Katowicach oraz ks. Teofil Grzesica – emerytowany proboszcz starotyski.

Autobus zatrzymał się w Bieruniu, na parkingu obok Sanktuarium św. Walentego. Do Tyszan dołączyło 18 osób z parafii pw. św. Bartłomieja Apostoła. Było z nimi dwóch księży, m.in. ks. Marcin Pękała, proboszcz i ceremoniarz archidiecezjalny.

Po modlitwie dziękczynnej za dar beatyfikacji salezjanów (z prośbą o wstawiennictwo nowych błogosławionych), kierowca ruszył do Krakowa przez Oświęcim, Libiąż i Alwernię. Pielgrzymi byli skupieni, ale i radośni. „Na takiej uroczystości jeszcze nie byłam”. „I tyle osób będzie beatyfikowanych” – mówiły dwie pasażerki siedzące za mną.

W drodze poznałem rodzeństwo: Izabelę i Stefana Kanickich. Mieszkają w Tychach od lat 60., ale pochodzą z Chorzowa. Również z Chorzowa (wówczas Królewskiej Huty) wywodził się ks. Jan Świerc, najstarszy z dziewięciu beatyfikowanych salezjanów (w oficjalnych kościelnych dokumentach mowa jest o „błogosławionych Janie Świercu i towarzyszach”).

Z rodziną błogosławionego w autokarze

– Jesteśmy rodziną ks. Jana Świerca – mówi pani Izabela. – Braliśmy udział w uroczystości na krakowskich Dębnikach w 2003 r., kiedy rozpoczynał się proces beatyfikacyjny. Towarzyszyliśmy naszemu wujkowi Józefowi, dla którego ks. Świerc był także wujkiem – dodaje Izabela Kanicka. Jej brat pokazuje mi zdjęcia, na których widać m.in. ówczesnego postulatora procesu, kardynała Franciszka Macharskiego i portrety przyszłych błogosławionych. Przeglądamy też książkę o ks. Świercu. – Miał 64 lata. Kiedy trafił do Auschwitz był już schorowany i wycieńczony śledztwem gestapo. Pracował ciężko na oświęcimskim żwirowisku. Nie nadążał. Przewrócił się i go zakatowali – mówi pani Izabela.

O szczegółach męczeńskiej śmierci ks. Jana Świerca piszą salezjanie w broszurze wydanej z okazji beatyfikacji. Ksiądz Jan został uderzony przez kapo butem w twarz tak mocno, iż wypłynęło mu oko. Kolejne razy złamały mu kręgosłup.

Salezjanie-męczennicy a powołanie kapłańskie Karola Wojtyły

Ks. Jan Świerc uczył się w Turynie. Był współpracownikiem bł. Michała Rua, przełożonego generalnego salezjanów i bezpośredniego następcy św. Jana Bosko. Pracował w USA. Był przełożonym, domów zakonnych w Przemyślu, Kielcach i Lwowie, a wreszcie w krakowskich Dębnikach, gdzie pełnił też funkcję proboszcza. Jego parafianinem był wówczas Karol Wojtyła. Na marginesie: inny z beatyfikowanych salezjanów – ks. Ignacy Dobiasz – odprawił mszę św. pogrzebową ojca Karola Wojtyły i odprowadził go na cmentarz. Jan Paweł II wspominał później, iż aresztowanie ks. Świerca i innych salezjanów z Dębników miało istotny wpływ na formowanie się jego powołania kapłańskiego.

Dwustumetrowa kolejka

Pielgrzymi z Tychów i Bierunia dotarli do Krakowa ok. godz. 8.40. Na plac przed głównym wejściem do Sanktuarium św. Jana Pawła II wchodziliśmy od tyłu świątyni. Było cicho i pusto. Wydawało się, iż wejdziemy do kościoła z marszu. Tymczasem na placu zobaczyliśmy prawie dwustumetrową kolejkę ludzi oczekujących na wejście. Sznur wiernych ciągnął się do pomnika św. Jana Pawła II, a potem w kierunku Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, które znajduje się na osi papieskiego sanktuarium. W kolejce tej stali świeccy, klerycy i zakonnice z różnych zgromadzeń, nie tylko z Polski.

Oczekiwanie na wejście do sanktuarium
1 z 8
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Pielgrzymi z Bierunia; fot. J. Jędrysik

Z boku wejścia przygotowano telebim z transmisją dla tych, którzy nie zmieścili się w kościele. Widzieliśmy dziennikarzy z TVP, TVN i Telewizji Republika. Na stoisku Instytutu Gość Media – Księgarni św. Jacka można było nabyć m.in. książkę pt. „Wierny spowiednik. Błogosławiony ks. Karol Golda SDB 1914-1942”. Napisał ją bratanek błogosławionego Tyszanina – Ludwik Golda. Ktoś na płocie rozwinął baner z napisem „Pruchnik. Wdzięczni za dar beatyfikacji” (z tym miastem związany był beatyfikowany ks. Włodzimierz Szembek).

Ks. Karol Golda i ks. Franciszek Miśka

Kiedy przesuwaliśmy się w kolejce, lektorzy odczytywali życiorysy dziewięciu salezjanów. Aż pięciu z nich pochodziło z rodzin górnośląskich. Trzeba bowiem wiedzieć, iż przed wojną salezjanie na Śląsku mieli duże uznanie. Silnie oddziaływali nie tylko duchowo społeczeństwo, ale również edukacyjnie. Np. istniejący od końca XIX wieku ośrodek salezjański w Oświęcimiu prowadził renomowaną szkołę zawodową, gdzie można było zdobyć zawód rzemieślniczy, m.in. stolarza (ten kierunek w szkole salezjańskiej w Oświęcimiu istnieje do dziś).

Przypomnijmy, iż ks. Karol Golda z Tychów (1914-1942) został zamordowany w obozie Auschwitz – Birkenau. Bezpośrednią przyczyną jego aresztowania ks. Karola było spowiadanie przez niego Niemców, w tym członków załogi obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Polscy księża w żadnym wypadku nie mogli udzielać posług kapłańskich Niemcom. Takich kontaktów surowo zabraniał też regulamin wojskowy. Gestapo oskarżyło ks. Karola, iż „śledził tajne sprawy obozu w Oświęcimiu, co miał zamiar wykorzystać dla wrogiej propagandy”. Tyszanin nie zdradził tajemnicy spowiedzi.

Biografię ks. Karola Goldy (na okładce) napisał jego bratanek Ludwik Golda; fot. J. Jędrysik

Z kolei ks. Franciszek Miśka (1898-1942) ze Świerczyńca (dziś gmina Bojszowy), ochrzczony w Bieruniu Starym, zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau. Był tam męczony przez siedem miesięcy. Przed wojną pracował z młodzieżą w ośrodkach salezjańskich w Przemyślu, Wilnie i Lądzie. Był dobrym wychowawcą i organizatorem. W czasie wojny pomagał klerykom i księżom przetrzymywanym w obozie przejściowym dla duchownych, który Niemcy utworzyli w klasztorze pocysterskim Lądzie. Ks. Miśka znał niemiecki, więc hitlerowcy uczynili go odpowiedzialnym z funkcjonowanie tego obozu.

Biogramy pozostałych siedmiu błogosławionych salezjanów (Ignacego Antonowicza, Ignacego Dobiasza, Franciszka Harazima, Ludwika Mroczka, Włodzimierza Szembeka i Kazimierza Wojciechowskiego znajdziesz – TUTAJ.

Przybycie prezydenta RP

Kiedy dotarliśmy do drzwi świątyni okazało się, dlaczego kolejka do wnętrza sanktuarium papieskiego przesuwała się tak niespiesznie. Każdy wchodzący i jego bagaż był sprawdzany przez policjantów. Musiałem pokazać aparat fotograficzny i zrobić nim zdjęcie podłogi (żeby sprawdzić czy aby na pewno jest to aparat). Kazano mi również napić się łyk wody z butelki, którą miałem ze sobą (czy aby na pewno jest to woda).

W kościele było już kilka tysięcy ludzi. Wszystkie ławki z lewej strony zajmowali księża z parafii z całej Polski, w tym z parafii chrztu błogosławionych oraz duchowni – goście z zagranicy. Zarezerwowane miejsca czekały też na członków rodzin beatyfikowanych salezjanów. Zajęli je m.in. Tyszanie: bratanek ks. Karola Goldy Ludwik Golda z żoną Dorotą, synem Markiem i synową Justyną, wnukami Klaudią i Filipem oraz kuzynką Alicją Folek.

Przed rozpoczęciem mszy św. wolontariusze i porządkowi z sanktuarium poprosili o zrobienie szerszego przejścia przez środek kościoła. Pojawili się funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Do kościoła wszedł prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Karol Nawrocki. Głowa państwa uczestniczyła w uroczystości.

Duchowni z całego świata

Msza św. rozpoczęła się procesyjnym wejściem służby liturgicznej i duchownych. Przewodniczył kardynał Marcello Semeraro, prefekt watykańskiej Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych (reprezentujący papieża Leona XIV) oraz kardynał Grzegorz Ryś, metropolita krakowski.

Procesja wejścia
1 z 13
Dziewczynka z portretem bł. ks. Franciszka Miśki; fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik

Mszę św. koncelebrował m.in. kardynał Stanisław Dziwisz; abp Marek Jędraszewski; abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki; kardynał Reinhard Marx, metropolita Monachium i Fryzyngi (osobiście zależało mu na obecności w Krakowie, aby w dniu beatyfikacji wspólnie modlili się reprezentanci Kościoła polskiego i niemieckiego); abp Thomas Wenski, metropolita Miami; ks. Witalij Krywycki, biskup kijowsko-żytomierski i bp Wimal Jayasuriya z Sri Lanki. Obecny był również ks. Fabio Attarda, przełożony generalny Zgromadzenia Salezjańskiego oraz Pierluigi Cameroni, postulator generalny ds. kanonizacyjnych Rodziny Salezjańskiej.

Uroczysta msza św. beatyfikacyjna
1 z 10
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Msza św. beatyfikacyjna w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie; fot. J. Jędrysik

Kardynał i prezydent o błogosławionym Tyszaninie

Podczas mszy św. beatyfikacyjnej dwa razy mocno zaznaczono przykład życia i męczeńskiej śmierci ks. Karola Goldy z Tychów. Stało się to na początku i na końcu uroczystości, spinając symboliczną klamrą całość.

Już podczas powitania kardynał Grzegorz Ryś, zwracając się do młodzieży, powiedział wyraźnie wzruszony:

– Chcę wam podpowiedzieć, abyście się zaprzyjaźnili z najmłodszym z nowych błogosławionych – ks. Karolem Goldą. W chwili wybuchu wojny był jeszcze neoprezbiterem. Został aresztowany i zabity w Auschwitz, gdyż spowiadał niemieckich żołnierzy, także z załogi obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

– On oddał życie nie za przyjaciół. On oddał życie za nieprzyjaciół, bo wiara pozwalała mu w nieprzyjaciołach widzieć braci. Drodzy młodzi ufam, iż też chcielibyście tak kochać… I takiego doświadczenia miłości, szalonej, która przekracza wszystkie granice, zwycięża zło dobrem, jest niepowstrzymana… Takiego doświadczenia miłości, młodzi siostry i bracia, wam życzę.

1 z 2
Zdjęcia ks. Jana Goldy z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Duchowny miał wytatuowany numer 18 160; fot. archiwum rodzinne Ludwika Goldy
Prymicje ks. Karola, Tychy, 24 lipca 1939 r.; fot. archiwum rodzinne Ludwika Goldy

Natomiast na koniec uroczystości o ks. Karolu Goldzie w swoim przemówieniu mówił prezydent RP Karol Nawrocki:

– Jeden z dziś beatyfikowanych męczenników-salezjanów – Karol Golda – człowiek, który urodził się w Tychach, człowiek, który mówił czterema językami, a życie stracił za to, iż spowiadał niemieckiego SS-mana, został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz – miał swoje życiowe motto, tak proste, tak prozaiczne. On powtarzał zawsze: „Ja muszę zdążać do góry, muszę patrzeć w niebo, muszę patrzeć w kierunku Pana Boga”.

– I moglibyśmy te słowa wszyscy odebrać jako piękne wyznanie wiary, dodające nam świadomości tego, iż tu, na ziemi, jesteśmy przez moment. Nieważne, czy jesteśmy prezydentami, czy jesteśmy kardynałami, czy jesteśmy najważniejszymi osobami tu, na ziemi, czy jesteśmy tu przez moment.

Prezydent Karol Nawrocki mówi o ks. Karolu Goldzie
1 z 2
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik

Te spory, walki, nasze problemy, nasza codzienność, krzyż, który niesiemy każdego dnia, przeminą, gdy będziemy tak jak Karol Golda spoglądać w kierunku nieba.

Ale jako historyk chcę też powiedzieć, iż słowa księdza Karola były w tamtych czasach szczepionką. Były szczepionką w obliczu dwóch systemów totalitarnych, które niby nie były do siebie tak podobne, a w zwalczaniu wiary, religii, Pana Boga rozumiały się doskonale. Bo i sowiecki komunizm, i niemiecki narodowy socjalizm chciały zniszczyć to, co na świecie najpiękniejsze, czyli fundamenty wartości wiary chrześcijańskiej.

W obliczu tego patrzenie w górę i dążenie do góry całej dziewiątce naszych nowych błogosławionych dodało tę wyjątkową siłę. Tę wyjątkową siłę zmierzenia się z systemami totalitarnymi i ostatecznie zwycięstwo, w którym mamy wielki zaszczyt i ogromna przyjemność brać dzisiaj udział. Bo zgadam się z księdzem kardynałem, iż dzisiejsza uroczystość jest radosna. Dziewięciu nowych błogosławionych!

Za ich wstawiennictwem będziemy modlić się o dobro dla Rzeczpospolitej, Europy i dla świata. Ich będziemy prosić o to, aby nas prowadzili i im dziękujemy za to, iż swoją wiarą, nadzieją, miłością, miłosierdziem, przywiązaniem do wartości chrześcijańskich na naszych oczach dzisiaj pokonali system niemieckiego nazizmu. Są dzisiaj z nami. I będą z nami!

Niech Bóg błogosławi Polsce!

Obraz namalowany przez bliźniaków

Po obrzędach beatyfikacyjnych, m.in. odczytaniu listu apostolskiego papieża Leona XIV, odsłonięto obraz dziewięciu męczenników. Został namalowany przez Roberta i Leszka Kruczków, salezjanów i braci bliźniaków, którzy już w zgromadzeniu, po święceniach kapłańskich, ukończyli Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie.

Odsłonięcie obrazu błogosławionych salezjanów
1 z 2
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik

Męczennicy przedstawieni są w grupie. Każdy ma w ręku przedmiot, który w symboliczny sposób jest z nimi związany. Np. ks. Antonowicz przedstawiony został z Krzyżem Walecznych, który otrzymał w czasie wojny polsko-bolszewickiej, a ks. Golda na stule ma napisane „Tajemnica spowiedzi”. Każdy z przedstawionych na obrazie beatyfikowanych ma na stułach swój numer obozowy. Na czele stoi ks. Świerc z krzyżem w dłoniach. U dołu widnieje łaciński napis, życiowe motto św. Jana Bosko, założyciela zgromadzenia salezjanów: „Da mihi animas caetera tolle”, co znaczy „Daj mi duszę, resztę zabierz”.

Muzyka Tyszanina na mszy św.

Przy okazji odsłonięcia obrazu warto dodać o jeszcze jednym wątku związanym z Tychami. Chór i orkiestra wykonywały wówczas utwór „Gloria” z uroczystej mszy liturgicznej „Missa Joanis Pauli Secundi”, autorstwa Tyszanina Henryka Jana Botora, kompozytora, dyrygenta, nauczyciela akademickiego i organisty Bazyliki św. Marii Magdaleny. Podczas mszy św. beatyfikacyjnej z tejże kompozycji wykonano jeszcze „Sanctus” („Święty, Święty) i „Agnus Dei” („Baranku Boży”).

Procesja z relikwiami

Podczas uroczystości w Krakowie istotną częścią był procesja z relikwiami. Uczestniczyli w niej kapłani z parafii, w których chrzest przyjęli błogosławieni oraz członkowie ich rodzin, którzy nieśli relikwie związane z męczennikami. Nie zachowały się żadne relikwie pierwszego stopnia z ich ciał. Wszyscy zostali skremowani w Auschwitz i Dachau. Zachowały się natomiast pamiątki po nich (relikwie drugiego stopnia). Wśród nich były: testament, podania o śluby czasowe lub wieczyste, nominacje, doktorat, obrazek prymicyjny czy list z obozu. Rzeczy te niesione były przez członków rodzin beatyfikowanych salezjanów. W procesji niesiona była też symboliczna urna z ziemią z Auschwitz i bukiet z dziewięcioma różnymi kwiatami.

Procesja z relikwiami
1 z 7
Ks. Janusz Lasok i Marek Golda; fot. J. Jędrysik
Ks. Michał Pękała i przedstawiciel rodziny ks. Franciszka Miśki; fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik

W procesji wziął udział ks. Janusz Lasok, proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Tychach, skąd wywodził się ks. Golda oraz Marek Golda, syn bratanka męczennika. Uczestniczył też ks. Marcin Pękała, proboszcz parafii św. Bartłomieja Apostoła w Bieruniu z przedstawicielem rodziny ks. Miśki.

Msza św. dziękczynna w tyskiej bazylice

Kardynał Marcello Semeraro w homilii podkreślił, iż beatyfikowani męczennicy do samego końca, usque ad effusionem sanguinis, aż do przelania krwi, wyrazili niezwykłą wartość charyzmatu salezjańskiego. Jan Świerc i jego towarzysze byli prawdziwymi przewodnikami w wychowaniu młodzieży, troszcząc się o ubogich i cierpiących. Podobnie jak św. Jan Bosko, w każdym chłopcu, którego spotykali na terenie parafii, na podwórkach oratoriów lub w aulach szkolnych, widzieli ukochaną owieczkę, cenną w oczach Pana.

W Krakowie podano do wiadomości, iż wspomnienie nowych błogosławionych obchodzone będzie 23 maja, czyli w dniu aresztowania grupy salezjanów na Dębnikach.

Msza św. zakończyła się przy dziękach „Alleluja” z oratorium „Mesjasz” G. F Händla. Teren sanktuarium przez kilkanaście minut opuszczał prezydent RP Karol Nawrocki, owacyjnie żegnany przez zgromadzonych ludzi na schodach i na placu przed świątynią.

Prezydent RP Karol Nawrocki wziął udział w mszy św. beatyfikacyjnej
1 z 5
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik
Fot. J. Jędrysik

Tyszanie i Bierunianie po wykonaniu wspólnej fotografii przed sanktuarium udali się do autokaru. W drodze powrotnej odmówili Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po godz. 14.00 autokar dotarł na rynek w Tychach.

Wierni z Bierunia i Tychów; fot. J. Jędrysik

Kto nie mógł być w Krakowie, może wziąć udział w mszy św. dziękczynnej za dar beatyfikacji ks. Karola Goldy i pozostałych męczenników salezjańskich., która odbędzie się w niedzielę, 14 czerwca o godz. 18.30 w kościele św. Marii Magdaleny w Tychach. Bezpośrednio po niej w domu parafialnym odbędzie się spotkanie autorskie z Ludwikiem Goldą, autorem biografii błogosławionego Tyszanina.

Jarosław Jędrysik

Idź do oryginalnego materiału