Nadal ukrywają prawdę o zagrożeniu osadami dennymi

1 godzina temu
Zdjęcie: Anna Żabska wojewoda katastrofa ekologiczna Odra Bóbr Jezioro Pilchowickie


Wojewoda Anna Żabska przyznaje, iż służby są w posiadaniu wyników badań osadów dennych z Jeziora Pilchowickiego, ale ich nie ujawnia. Teraz nowa wymówka.

Przedłużający się stan niepewności wokół skażenia zbiornika Pilchowickiego oraz rzeki Bóbr stanowi przykład nieudolności organów administracji rządowej w sytuacji zagrożenia ekologicznego. Zamiast pełnej transparentności, mieszkańców regionu częstuje się wymijającymi oświadczeniami. W naszej ocenie, instytucje powołane do ochrony obywateli i środowiska utajniając twarde dane dążą do zyskania na czasie i rozmycia odpowiedzialności za powstały kryzys.

Faktem jest, iż dwa i pół miesiąca od momentu, gdy po obniżeniu poziomu wody w Zbiorniku Pilchowickim doszło do zruszenia osadów dennych, masowego śnięcia ryb i gwałtownego pogorszenia jakości wody w rzece Bóbr, mieszkańcy przez cały czas nie otrzymali pełnej odpowiedzi o skali zagrożenia!

Jaskrawym przykładem traktowania mieszkańców w sposób przedmiotowy jest sposób prezentowania danych technicznych w oficjalnych komunikatach. Podawanie rzędnych wysokościowych bez wyjaśnienia ich faktycznego odniesienia w terenie stanowi próbę ukrycia rzeczywistej skali problemu i stwarza iluzję pełnej kontroli nad sytuacją.

„TAURON Ekoenergia informuje, iż dopływy do Zbiornika Pilchowickiego pozostają na niskim i stabilnym poziomie. Poziom wody jest sukcesywnie obniżany, średnio o około 0,5 m na dobę. Planowane jest dalsze obniżanie poziomu wody do rzędnej około 252 m n.p.m., co ma umożliwić przeprowadzenie niezbędnych ocen technicznych oraz dalszych prac przy obiekcie hydrotechnicznym.” – pisze w komunikacie z 7 września wojewoda Anna Żabska.

Przedstawianie poziomu 252 metry nad poziomem morza, jako docelowego i bezpiecznego bez podania szerszego kontekstu technicznego jest cynicznym zabiegiem socjotechnicznym. Rzędna ta odnosi się do poziomu lustra wody, a nie do jej głębokości czy ilości odsłanianych osadów dennych.

Podobną taktykę grania na zwłokę zastosowano w komunikacie opublikowanym trzy dni później, odnoszącym się do stanu środowiska biologicznego. Wojewoda Żabska po tylu tygodniach potwierdza wreszcie, iż ma wyniki i opinie dotyczące badań osadów dennych, ale nadal ich nie ujawnia.

Wojewoda Dolnośląska otrzymała pierwsze opinie dotyczące analizy wyników osadów dennych ze Zbiornika Pilchowickiego. Wskazują one m.in. na potrzebę przeprowadzenia dodatkowych badań ryb żyjących w tej chwili w Bobrze. Z tego względu na obecnym etapie nie jest wskazywana data zniesienia zakazu korzystania z rzeki na tym odcinku. Decyzja w tej sprawie musi uwzględniać pełną ocenę bezpieczeństwa. Zakaz nie będzie utrzymywany dłużej, niż będzie to konieczne.”

Skoro uzyskane wyniki wymusiły rozszerzenie diagnostyki o badania bioakumulacji toksyn w tkankach ryb, jednoznacznie świadczy to o wykryciu niebezpiecznych stężeń substancji szkodliwych.

Tym bardziej, ukrywanie konkretnych wartości liczbowych, parametrów przekroczeń norm oraz nazw wykrytych związków chemicznych, w naszej ocenie stanowi rażące naruszenie prawa obywateli do dostępu do rzetelnych informacji o stanie środowiska. Powoływanie się na puste frazesy o „ochronie bezpieczeństwa” służy wyłącznie zyskaniu na czasie i uniknięciu odpowiedzialności za opóźnienia w reakcji na katastrofę ekologiczną.

W momencie startu kampanii parlamentarnej taki sposób podejścia do problemu katastrofy ekologicznej w dorzeczu Odry, stanowi gotowy zarzut dla opozycji. Żabska, jako przedstawicielka rządu w terenie, swoim zachowaniem wyświadcza własnemu zapleczu politycznemu niedźwiedzią przysługę. Pytanie tylko, czy robi to świadomie?

Idź do oryginalnego materiału