Kopalnia Turów od lat obniża poziom wód podziemnych po polskiej i czeskiej stronie granicy. Zbudowany przy odkrywce ekran przeciwfiltracyjny miał ograniczyć ten problem. Najnowsze dane pokazują jednak, iż poprawa jest widoczna głównie w jego bezpośrednim sąsiedztwie, a dalej poziom wód przez cały czas spada.
Zdaniem specjalistów rozwiązaniem problemu nie jest kolejne odsuwanie decyzji, ale szybsze odejście od wydobycia węgla, rozpoczęcie rekultywacji i przygotowanie realnego planu transformacji regionu.
Odkrywka coraz głębsza. Brakuje wody
Na pograniczu polsko czeskim, na południe od wyrobiska kopalni Turów, badane są wody podziemne. Od 2020 r. kopalnia jest coraz głębiej eksploatowana, a odwodnienie złoża przekroczyło głębokość 300 metrów. W bezpośrednim sąsiedztwie ekranu poziom wód podziemnych w niektórych miejscach rośnie. Jednak w dalszej odległości od ekranu wciąż obserwuje się spadki.
Najnowsze dane z monitoringu hydrogeologicznego Czeskiej Służby Geologicznej wskazują, iż poprawa sytuacji wokół odkrywki Turów jest ograniczona, a w części obszaru proces odbudowy zasobów wód może zwalniać. Eksperci alarmują, iż dalsze pogłębianie odkrywki będzie oznaczać postępujący drenaż wód podziemnych.
Przypomnijmy, iż po stronie czeskiej od lat brakuje wody, przez co swego czasu doszło do rozmów rządów obu krajów. – Poprzedni rząd Polski nie pochylił się nad tym. Skończyło się skargą do Trybunału Sprawiedliwości UE i wyrokiem Trybunału. Rząd PiS nie zastosował się do tego i nie płacił kar. Po wielu miesiącach zawarto umowę międzyrządową, przez co nasz rząd i PGE wypłaciły stronie czeskiej miliony euro – mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
– Co prawda rząd czeski wycofał skargę, ale Polacy zapłacili jeszcze karę za niestosowanie się do wyroku TSUE – dodaje.
Wybudowanie ekranu przeciwfiltracyjnego ma ograniczyć dopływ wód do odkrywki, co ma sprzyjać odbudowie zasobów wód podziemnych
Grafika z prezentacji dr Sylwestra KraśnickiegoEkran działa, ale nie wszędzie
Sama obecność ekranu nie oznacza, iż problem został rozwiązany.
– Dane z monitoringu hydrogeologicznego prowadzonego na terytorium Polski i Czech na południe od odkrywki KWB Turów wskazują na powstrzymanie dalszego opadania zwierciadła wód podziemnych, a także jego podnoszenie się na niektórych obszarach. Ma to związek z budową ekranu przeciwfiltracyjnego – wyjaśnia dr Sylwester Kraśnicki, hydrogeolog.
Obraz sytuacji zmienia się jednak wraz z odległością od ekranu. – Jak dotychczas nie zaobserwowano jednak powstrzymania dalszego opadania zwierciadła wód podziemnych na obszarze na terytorium Czech, pomiędzy miastem Hrádek nad Nisou, a granicą państwową. Obserwowane trendy mają związek z budową ekranu przeciwfiltracyjnego, ale również ze zwiększeniem głębokości odwadniania złoża i przesuwaniem się frontu wydobycia w kierunku południowo-wschodnim w kierunku granicy z Czechami – wyjaśnia naukowiec.
W sprawozdaniu Czeskiej Służby Geologicznej z lutego 2026 r. przeanalizowano m.in. trzy punkty pomiarowe. Od maja 2025 r. do lutego 2026 r. w pierwszym punkcie poziom wody przez cały czas się podnosił, w drugim się ustabilizował, a w trzecim nieznacznie spadł. Zdaniem ekspertów może to oznaczać, iż proces odbudowy zasobów wód podziemnych zaczyna zwalniać choćby w bezpośrednim sąsiedztwie ekranu.
- Czytaj także: Turów może podzielić historię Wałbrzycha. Wystosowali list do premiera
„Problem Turowa trwa, dopóki trwa wydobycie”
– Problem polityczny i międzynarodowy Turowa trwa, dopóki trwa wydobycie i działanie odkrywki, gdzie z jej dna musi być odpompowana woda. Raport hydrogeologów z Czech to potwierdza i przypomina, iż już obecny rząd nie podejmuje podstawowych decyzji dla tego regionu – zauważa Gawlik.
Jak mówi, rząd nie określa – mimo próśb i apeli NGO i samorządów – harmonogramu odejścia od węgla. – Domagamy się od rządu i PGE pokazania tego harmonogramu. Chcemy także jednego centralnego organu odpowiedzialnego za transformację. Rząd nie podejmuje pewnych koniecznych decyzji. Straszymy się drugim Wałbrzychem, ale to nie poprawia sytuacji. Wręcz rząd robi wszystko, żebyśmy zmierzali w tym kierunku.
Doprecyzujmy – gdy w latach 90. wałbrzyskie kopalnie zostały zamknięte, mieszkańcy zaczęli się zmagać z wysokim bezrobociem. To poniosło za sobą poważne problemy społeczno-gospodarcze miasta i jego okolic.
Jego zdaniem najważniejsze jest zakończenie wydobycia: – Tylko zaprzestanie coraz bardziej nieopłacalnego wydobycia węgla daje jasną perspektywę uporządkowania gospodarki wodnej w regionie podczas rekultywacji odkrywki.
- Czytaj także: Specustawa dla Turowa. Samorządowcy apelują do Tuska
Mieszkańcy wciąż czekają
Po czeskiej stronie przez cały czas istnieją obawy dotyczące bezpieczeństwa zaopatrzenia w wodę pitną. Zwraca na to uwagę Milan Starec, mieszkaniec czeskiej miejscowości Uhelná:
– Obecna sytuacja związana z poziomem wód przez cały czas stanowi dla nas zagrożenie. System zaopatrzenia w wodę wciąż nie został ukończony, a ryzyko utraty dostępu do wody pitnej w naszych domach przez cały czas istnieje. Jednak równie mocno niepokoi mnie utrzymujący się brak zainteresowania ze strony PGE i polskiego rządu przyszłością tego regionu. Mamy 2026 rok, a wciąż nie ma żadnego planu transformacji.
Przyznaje, iż mieszkańcy nie mają pojęcia, co zrobią, kiedy zakończy się era górnictwa. – Nie ma unijnych funduszy na transformację, a Bogatynia może stać się miastem-widmem. To porażka polityczna na najwyższym szczeblu – mówi wprost.
Fot. Greenpeace PolskaRekultywacja odkrywki to kolejne wyzwanie
Osobnym wyzwaniem pozostaje rekultywacja odkrywki. Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji „Mission Possible”, zaapelował o dostęp do danych dotyczących sytuacji hydrogeologicznej. Chciał także informacji o ryzykach związanych z przyszłą rekultywacją.
– Nie ma prawdziwej rozmowy o przyszłości zasobów wodnych w regionie dotkniętych lejem depresji odkrywki Turów. PGE, zasłaniając się prawem autorskim, nie udostępniło obywatelom i organizacjom pozarządowym danych z aktualnego modelu hydrogeologicznego. Stąd o stanie wód podziemnych dowiadywać się musimy z raportów czeskiej i polskiej służby geologicznej – mówi Gogolewski.
Najnowsze dane pokazują, iż problem wodny wokół Turowa pozostaje nierozwiązany. Eksperci apelują o trzy konkretne decyzje:
- szybsze odejście od wydobycia węgla,
- przygotowanie planu sprawiedliwej transformacji,
- rozpoczęcie rekultywacji odkrywki.
Każdy kolejny rok zwłoki oznacza mniej czasu w bezpieczną transformację regionu i rozwiązanie problemu wodnego.
– Problem niedoboru wody jest i nasila się w całym kraju. Tym bardziej pokazuje to wagę czynników gospodarczych i społecznych. Brak decyzji obecnego rządu, który je obiecywał, staje się coraz bardziej dramatyczny – podsumowuje Gawlik.
–
Zdjęcie tytułowe: Greenpeace Polska

40 minut temu














