Do właścicieli nieruchomości ponownie mogą zgłaszać się osoby twierdzące, iż przyszły sprawdzić instalację fotowoltaiczną, falownik albo licznik. Urząd Regulacji Energetyki wydał ponowne ostrzeżenie: nie każdy „kontroler” ma prawo wejść na posesję, a jedna z nazw pojawiających się przy takich wizytach nie należy choćby do przedsiębiorstwa posiadającego uprawnienia do kontroli.
Fot. Warszawa w PigułceURE ostrzega przed „Agencją Kontroli Sieci Przesyłowych”. Nie ma takich uprawnień
Urząd Regulacji Energetyki poinformował 15 czerwca 2026 roku, iż w przestrzeni publicznej ponownie pojawiły się informacje o rzekomych kontrolach instalacji fotowoltaicznych prowadzonych przez osoby przedstawiające się jako pracownicy Agencji Kontroli Sieci Przesyłowych albo samego URE.
Stanowisko regulatora jest jednoznaczne. URE nie prowadzi kontroli domowych instalacji fotowoltaicznych, a Agencja Kontroli Sieci Przesyłowych nie ma uprawnień do wykonywania takich czynności. Urząd zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół: podmiot o tej nazwie nie figuruje choćby w rejestrze firm.
To nie jest pierwszy taki komunikat. Już w grudniu 2025 roku regulator informował, iż osoby działające pod nazwą Agencji Kontroli Sieci Przesyłowych kontaktowały się z prosumentami w sprawie rzekomych kontroli, przeglądów oraz pozyskania danych dotyczących falownika i licznika.
URE zaznaczył wtedy, iż podmiot ten nie jest operatorem sieci elektroenergetycznej, nie działa w imieniu operatora i nie posiadał uprawnień do kontroli takich instalacji.
Prawdziwa kontrola wygląda inaczej. Muszą przyjść co najmniej 2 osoby
Instalacja fotowoltaiczna rzeczywiście może zostać skontrolowana. Takie kontrole są legalne i mają znaczenie dla bezpieczeństwa sieci. Nie może ich jednak wykonywać dowolna firma ani osoba, która pojawi się przy furtce z identyfikatorem.
URE przypomina, iż kontrolę instalacji prosumenckiej może prowadzić przedsiębiorstwo odpowiedzialne za dystrybucję energii na danym terenie, czyli adekwatny Operator Systemu Dystrybucyjnego – OSD. Operator działa na podstawie koncesji wydanej przez Prezesa URE.
Co więcej, przepisy bardzo dokładnie określają sposób przeprowadzenia kontroli. Zespół kontrolujący musi składać się z co najmniej 2 osób. Kontrolerzy muszą posiadać imienne upoważnienia wydane przez przedsiębiorstwo energetyczne oraz legitymacje służbowe.
Nie wystarczy więc informacja, iż ktoś „jest z energetyki” albo iż został wysłany w związku z kontrolą fotowoltaiki. Przed rozpoczęciem czynności właściciel domu może sprawdzić dokumenty osób, które przyszły na posesję.
Kontroler ma obowiązek okazać dokumenty przed rozpoczęciem kontroli
Zasady wynikają m.in. z rozporządzenia Ministra Energii z 15 grudnia 2016 roku w sprawie przeprowadzania kontroli przez przedsiębiorstwa energetyczne oraz z ustawy Prawo energetyczne.
Kontrolujący doręcza osobie kontrolowanej upoważnienie do przeprowadzenia kontroli i okazuje legitymację służbową. Przedsiębiorstwo energetyczne prowadzi ewidencję zarówno wydanych upoważnień i legitymacji, jak i przeprowadzonych kontroli oraz sporządzonych protokołów.
Przepisy określają choćby godziny. W lokalu mieszkalnym kontrolę można przeprowadzać od 6:00 do 22:00, z wyłączeniem dni ustawowo wolnych od pracy. W innych przypadkach kontrola odbywa się w godzinach pracy kontrolowanego albo w terminie z nim uzgodnionym.
To daje właścicielowi instalacji kilka prostych punktów kontrolnych jeszcze zanim kogokolwiek wpuści do środka: liczba osób, dokumenty, nazwa przedsiębiorstwa oraz zakres kontroli.
Kontrola może dotyczyć licznika, mocy instalacji i sposobu oddawania energii do sieci
Legalna kontrola nie jest fikcją. Operatorzy mają prawo sprawdzać urządzenia i instalacje służące zarówno do poboru, jak i wprowadzania energii elektrycznej do sieci.
Kontrolerzy mogą dokonywać oględzin układów pomiarowo-rozliczeniowych, wykonywać pomiary, sprawdzać dokumenty związane z kontrolą i żądać niezbędnych wyjaśnień. Mogą również wykonywać dokumentację fotograficzną lub audiowizualną.
W przypadku prosumentów znaczenie ma m.in. zgodność rzeczywistej instalacji z instalacją zgłoszoną operatorowi. URE zwraca uwagę, iż problemem mogą być urządzenia o większej mocy niż zgłoszona, niezgłoszone instalacje albo przekraczanie dopuszczalnych poziomów napięcia podczas produkcji energii.
Tego rodzaju sytuacje mogą wpływać na bezpieczeństwo innych odbiorców oraz pracę całej sieci, dlatego właściciel powinien umożliwić prawidłowo przeprowadzaną kontrolę. Warunek jest jeden: osoby wykonujące czynności rzeczywiście muszą działać w imieniu adekwatnego operatora.
W Warszawie adekwatnym operatorem jest Stoen Operator
Dla mieszkańców Warszawy sytuacja jest stosunkowo prosta. Operatorem systemu dystrybucyjnego działającym na terenie stolicy jest Stoen Operator. To właśnie operator sieci, a nie sprzedawca energii, odpowiada m.in. za liczniki, przyłączenia oraz działanie lokalnej infrastruktury elektroenergetycznej.
Stoen informuje na swojej stronie, iż jego przedstawiciele dokonujący odczytów lub kontroli liczników posiadają identyfikatory ze zdjęciem oraz imienne upoważnienia. Dotyczy to również sytuacji, w których licznik znajduje się wewnątrz mieszkania albo w innym miejscu niedostępnym bez udziału właściciela.
To ważne rozróżnienie, bo na rachunku za energię może widnieć nazwa sprzedawcy, np. E.ON albo innej firmy. Sprzedawca energii i operator sieci to jednak 2 różne podmioty. W przypadku kontroli instalacji i urządzeń związanych z dystrybucją najważniejszy jest adekwatny OSD.
Ktoś puka do domu w Warszawie? Można sprawdzić to przed wpuszczeniem
Jeżeli osoby podające się za pracowników operatora pojawią się przy domu w Warszawie, a właściciel ma wątpliwości, najbezpieczniej nie opierać się wyłącznie na tym, co powiedzą przy drzwiach.
Stoen Operator podaje dla klientów indywidualnych numer 22 821 31 31. Można skontaktować się bezpośrednio z operatorem i potwierdzić okoliczności wizyty. Oficjalny adres poczty elektronicznej dla klientów to [email protected].
Przed rozpoczęciem kontroli należy obejrzeć legitymacje oraz imienne upoważnienia. Nazwa przedsiębiorstwa na dokumentach powinna odpowiadać operatorowi adekwatnemu dla danego terenu. Sam identyfikator zawieszony na szyi albo wydruk z nazwą sugerującą związek z energetyką niczego jeszcze nie przesądza.
URE ostrzega również przed osobami podającymi się za jego pracowników
Drugim często wykorzystywanym scenariuszem jest powoływanie się bezpośrednio na Urząd Regulacji Energetyki. Tutaj sprawa pozostało prostsza: pracownicy URE nie chodzą po domach i nie kontrolują instalacji fotowoltaicznych.
Regulator ostrzegał przed takim mechanizmem już w listopadzie 2025 roku, gdy pojawiły się informacje o osobach próbujących dostać się na posesje pod pretekstem kontroli wykonywanej w imieniu urzędu.
Jeżeli więc osoba stojąca przy furtce twierdzi, iż przyszła „z URE”, żeby sprawdzić panele, falownik lub licznik, sama ta deklaracja powinna zakończyć sprawę. Urząd nie prowadzi takich kontroli.
Szczególną ostrożność trzeba zachować przy pytaniach o falownik i licznik
W komunikatach URE pojawia się jeszcze jeden szczegół: osoby zgłaszające się do prosumentów miały być zainteresowane danymi dotyczącymi falownika oraz licznika.
Regulator zaleca ostrożność przy przekazywaniu takich informacji osobom trzecim. Właściciel instalacji powinien wiedzieć, kto zbiera dane, w jakim celu mają zostać pozyskane oraz jak później będą wykorzystywane.
Sam licznik w gospodarstwie domowym jest zwykle własnością operatora systemu dystrybucyjnego. To pracownicy adekwatnego OSD dokonują jego odczytów i wykonują związane z nim czynności techniczne.
Osoba trzecia, która nie jest pracownikiem operatora ani nie posiada jego upoważnienia, nie uzyskuje prawa do dostępu do urządzenia tylko dlatego, iż twierdzi, iż wykonuje „kontrolę sieci”.
Co zrobić, gdy „kontrolerzy” pojawią się przy domu?
- Najpierw poprosić o dokumenty. Legalna kontrola jest wykonywana przez co najmniej 2 osoby. Każda powinna posiadać legitymację służbową, a kontrola odbywa się na podstawie imiennego upoważnienia przedsiębiorstwa energetycznego.
- Sprawdzić nazwę operatora. W Warszawie będzie to Stoen Operator. W innych częściach kraju mogą działać m.in. PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja, Enea Operator czy Energa-Operator. Nazwę swojego OSD można znaleźć również na dokumentach związanych z przyłączeniem i dystrybucją energii.
- W razie wątpliwości zadzwonić do OSD. Nie trzeba rozstrzygać sprawy przy furtce. Można skontaktować się z operatorem i sprawdzić, czy kontrola rzeczywiście została zlecona.
- Nie przekazywać danych nieznanej osobie. Dotyczy to zwłaszcza danych z falownika, licznika, umów oraz dokumentacji instalacji.
- Podszywanie się pod kontrolerów zgłosić Policji. URE zaleca, aby przypadki, w których ktoś podaje się za uprawnionego kontrolera instalacji fotowoltaicznej, zgłaszać niezwłocznie Policji.
Odmowa wpuszczenia osoby bez odpowiednich dokumentów nie jest tym samym co utrudnianie legalnej kontroli. Prawdziwym pracownikom adekwatnego operatora należy umożliwić wykonanie kontroli, ale dopiero po sprawdzeniu, iż są tymi, za kogo się podają.

1 godzina temu











