Studnię na działce w Warszawie zajmie państwo? Prawo weszło w życie. Sprawdzamy zapisy

1 godzina temu

Chociaż przepis wszedł w życie 16 września 2025 roku nie każdy o nim wie i zrobiło się o nim głośno. Ustawa nakazuje samorządom zadbać o nieprzerwany dostęp do wody na wypadek zagrożenia. Czy to oznacza, iż w przypadku klęski żywiołowej, alarmu czy konfliktu Warszawiacy muszą oddać swoje studnie państwu? Sprawdziliśmy przepisy.

Fot. Pixabay

Co naprawdę mówi przepis?

Podstawą jest ustawa z 5 grudnia 2024 roku o ochronie ludności i obronie cywilnej (Dz.U. z 2024 r. poz. 1907), a konkretne zasady doprecyzowuje rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 28 sierpnia 2025 roku w sprawie sposobu utrzymywania zasobów ochrony ludności przez obowiązane organy ochrony ludności (Dz.U. z 2025 r. poz. 1201), które weszło w życie 16 września 2025 roku. Przepisy nakładają obowiązek na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, starostę oraz wojewodę – to oni mają zapewnić zasoby pozwalające przetrwać co najmniej 3 dni trwania zagrożenia, w tym infrastrukturę wodną umożliwiającą nieprzerwane korzystanie z ujęć wody.

Adresatem tego obowiązku jest więc administracja publiczna, nie osoba fizyczna, która ma studnię na własnej działce. Artykuł 33 ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej mówi wprost o zasobach, które utrzymują terytorialne organy ochrony ludności – to one mają magazynować zapasy wody, środki do jej uzdatniania i transportu, a paragraf drugi rozporządzenia precyzuje, iż infrastrukturę wodną trzeba utrzymywać tak, by działała bez przerwy w chwili zagrożenia.

A co z prywatną studnią na posesji?

Właściciel prywatnego ujęcia wody nie dostał nowego obowiązku prawnego z dnia na dzień. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jasno odpowiedziało na interpelację poselską posłanki Marii Kozłowskiej w tej sprawie – za organizację i zapewnienie mieszkańcom wody pitnej odpowiada gmina, jako jej zadanie własne. Gminy mogą wprawdzie zawierać porozumienia z właścicielami prywatnych studni, jeżeli te mają zasilić lokalny system awaryjnego zaopatrzenia w wodę, ale decyzja o włączeniu konkretnej studni do takiego systemu zawsze należy do samorządu i musi wynikać z lokalnej analizy ryzyka.

Rząd nie sfinansuje też masowej, ogólnopolskiej budowy studni na prywatnych posesjach – Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 może wspierać budowę awaryjnych ujęć, w tym studni głębinowych, ale tylko tam, gdzie taką inwestycję zaplanuje i zgłosi gmina. Na realizację całego programu w tym okresie rząd przeznaczy prawie 34 mld zł – 16,7 mld zł w 2025 roku i 17,2 mld zł w 2026 roku, z czego 5 mld zł trafi bezpośrednio do samorządów.

Skąd wziął się mit o obowiązku dla wszystkich właściciela studni

Źródłem zamieszania jest petycja złożona pod koniec lipca 2025 roku w sprawie utworzenia miejskiego systemu awaryjnych ujęć wody, pierwotnie odnosząca się do Krakowa. Jak zaznaczył parlamentarzysta Rafał Kownacki, problem dotyczy w praktyce wszystkich dużych miast w Polsce, bo awaryjne ujęcia wody mogłyby stać się ważnym elementem bezpieczeństwa ludności cywilnej w sytuacjach nadzwyczajnych, w tym na wypadek wojny. W odpowiedzi wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz potwierdził, iż budowa głębinowych ujęć wody jest zadaniem wpisanym wprost do Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej i może być realizowana na terenie całego kraju – ale wciąż z inicjatywy i na wniosek samorządu, a nie automatycznie na każdej prywatnej posesji.

Kto odpowiada za wodę w Warszawie?

W stolicy rolę terytorialnego organu ochrony ludności pełni prezydent m.st. Warszawy, a nadzór na poziomie regionu sprawuje Mazowiecki Urząd Wojewódzki. To właśnie te instytucje – a nie mieszkańcy z własną studnią na Białołęce, Wawrze czy Wesołej – odpowiadają formalnie za to, by w razie zagrożenia miasto miało zapasy wody wystarczające na co najmniej 3 dni. jeżeli warszawski ratusz uzna, iż włączenie konkretnych prywatnych ujęć do miejskiego systemu awaryjnego ma sens, może zaproponować właścicielowi porozumienie – ale to decyzja podejmowana lokalnie, po analizie ryzyka, a nie odgórny nakaz obejmujący każdą studnię w mieście.

To nie to samo, co obowiązek budowy schronu

Warto odróżnić ten temat od innej, głośnej części tej samej ustawy – obowiązku przygotowania obiektów zbiorowej ochrony, czyli schronów i miejsc doraźnego ukrycia. Tu rzeczywiście nowe obowiązki spadają na część prywatnych inwestorów, ale w wąsko określonych przypadkach. Dotyczą one deweloperów budujących niektóre obiekty użyteczności publicznej, budynki mieszkalne wielorodzinne oraz garaże podziemne, dla których po 31 grudnia 2025 roku złożono wniosek o pozwolenie na budowę. Za niedopełnienie obowiązków związanych z utrzymaniem i przygotowaniem takiego obiektu do użycia grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny – to zupełnie inny reżim prawny niż dobrowolne porozumienia dotyczące studni.

Mieszanie tych dwóch wątków – obowiązkowych schronów w nowych inwestycjach z jednej strony i dobrowolnego włączania prywatnych ujęć wody do systemu awaryjnego z drugiej – to najczęstsze źródło nieporozumień, jakie krążą ostatnio w sieci. Właściciel działki z własną studnią, który nie buduje bloku ani garażu podziemnego, nie podlega żadnemu z tych nowych rygorów związanych ze schronami, a w kwestii wody pozostaje wyłącznie stroną ewentualnego, dobrowolnego porozumienia z gminą.

Czy masz się o co martwić o ile masz studnię?

Jeśli masz własną studnię na działce, żaden przepis nie każe Ci dziś nagle przebudowywać jej ani utrzymywać w gotowości na wypadek wojny – taki obowiązek spoczywa na urzędzie miasta lub gminy, nie na Tobie. Realne zobowiązanie pojawia się dopiero wtedy, gdy samorząd zaproponuje Ci formalne porozumienie o włączeniu Twojego ujęcia do lokalnego systemu awaryjnego – dopiero taki dokument określa, czego się od Ciebie oczekuje i na jakich warunkach finansowych.

Jeśli zależy Ci na tym, by Twoja studnia mogła w przyszłości zostać częścią miejskiego systemu bezpieczeństwa, warto samodzielnie zgłosić się do urzędu dzielnicy albo biura zarządzania kryzysowego w Warszawie i zapytać, czy realizowane są już rozmowy w tej sprawie w Twojej okolicy. Bez takiego porozumienia obowiązek zapewnienia wody w kryzysie pozostaje tam, gdzie ustawodawca go umieścił – po stronie administracji publicznej, a nie prywatnego właściciela ujęcia.

Idź do oryginalnego materiału