Spór w Polsce 2050. Zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski nie widzą przyszłości partii

1 godzina temu
Zdjęcie: Spór w Polsce 2050. Zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski nie widzą przyszłości partii


Czarno widzę perspektywy rozwiązania sytuacji w Polsce 2050 – mówi PAP poseł Rafał Kasprzyk, który w poniedziałek nie weźmie udziału w zwołanym przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz posiedzeniu zarządu. Osoby z frakcji wspierającej Paulinę Hennig-Kloskę chcą odchodzić z partii. Odszedł już jej założyciel Michał Kobosko.

Sobotnia Rada Krajowa Polski 2050, zwołana przez nową przewodniczącą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, zobowiązała członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali eskalacji napięć. Uchwała przewiduje też zawieszenie postępowań dyscyplinarnych oraz powstrzymanie się od zmian personalnych w organach publicznych i samorządowych. Po obradach Rady Krajowej pojawiły się głosy, iż „kagańcowa” uchwała nie ma mocy prawnej oraz iż to symboliczny koniec partii.

Uchwała została źle przyjęta zwłaszcza przez dotychczasowych zwolenników Pauliny Hennig-Kloski – rywalki Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach – którzy określili uchwałę jako „kagańcową”.

Po obradach Rady Krajowej odejście z Polski 2050 ogłosiła posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. W poniedziałek rezygnację z członkostwa ogłosił współzałożyciel partii i jej pierwszy przewodniczący, europoseł Michał Kobosko. W oświadczeniu ocenił, iż uchwała Rady Krajowej to „próba wprowadzenia dyktatury w partii”. Zauważył, iż przegłosowano ją jednym głosem. Dodał, iż sytuacja w Polsce 2050 wpływa na stabilność i dalsze funkcjonowanie koalicji rządowej, która bez niej utraciłaby większość w Sejmie.

Po wyborze Pełczyńskiej-Nałęcz na przewodniczącą partii największy konflikt dotyczy szefa klubu parlamentarnego Pawła Śliza, uważanego za zwolennika nowej szefowej.

Efektem był list 18 parlamentarzystów z frakcji Hennig-Kloski do struktur partii, w którym domagali się oni zmiany regulaminu klubu i sygnalizowali potrzebę zmiany kierownictwa. Zgodnie z obecnym regulaminem szefa klubu można odwołać większością 3/5.

Śliz miał deklarować, iż zwoła posiedzenie klubu na kolejnym posiedzeniu Sejmu. Jednak w sobotę Rada Krajowa w przyjętej uchwale zdecydowała o wstrzymaniu zmian w ugrupowaniu.

Hennig-Kloska mówiła w sobotę, iż na czele klubu powinna stać osoba, która klub jednoczy. – Cementowanie władzy w rękach kogoś, kto klub dzieli jest działaniem na szkodę tego klubu – powiedziała. Oceniła też, iż uchwała „kagańcowa” jest prawdopodobnie pozbawiona mocy prawnej w odniesieniu do klubu parlamentarnego, bo jest niezgodna z regulaminem Sejmu oraz ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

Według Śliza sporna uchwała to „instrukcja obsługi spokoju”. – Ludzie, którzy włożyli w ten projekt serce, dziś z bólem patrzą, jak stajemy się tematem memów zamiast symbolem jakości w polityce – mówił poseł. Dodał, iż jest gotów do rozmów.

Zwolennicy Hennig-Kloski spotkali się w niedzielę wieczorem i zastanawiali się, co dalej. Choć żadne ostateczne decyzje, jak wynika z informacji PAP, nie zapadły, w wypowiedziach przedstawicieli tej frakcji coraz częściej słychać, iż nie widzą swojej przyszłości w Polsce 2050.

– To jest tak jak w związku przemocowym. Wiele osób nie chce z niego wychodzić ze względu na dobro rodziny, ale jest moment, kiedy trzeba powiedzieć dość. Rozumiem, iż należy mieć na uwadze wyborców i ludzi w partii, którzy nam zaufali, ale jak długo można pudrować siniaki? Jak długo można zasiadać w jednej partii z ludźmi, z którymi nie chcę się mieć nic wspólnego? – pyta retorycznie w rozmowie z PAP posłanka Ewa Szymanowska.

Na poniedziałek wieczorem Pełczyńska-Nałęcz zwołała posiedzenie zarządu partii. Na pewno jednak nie wszyscy przedstawiciele frakcji Hennig-Kloski wezmą w nim udział. Wiceprzewodniczący partii Rafał Kasprzyk powiedział PAP, iż akurat w tym czasie ma swoją radę regionalną w woj. świętokrzyskim, która będzie wybierać nowego szefa, o czym Pełczyńska-Nałęcz wiedziała. Dopytywany jak widzi perspektywy rozwiązania konfliktu w partii, Kasprzyk odpowiedział: czarno.

W zarządzie partii zasiadają: Ewa Schadler jako I wiceprzewodnicząca, Adam Rudawski jako II wiceprzewodniczący, Sławomir Ćwik, Paulina Hennig-Kloska, Szymon Hołownia i Rafał Kasprzyk jako wiceprzewodniczący, Łukasz Osmalak – skarbnik, Robert Sitnik – sekretarz generalny, a także Paweł Śliz jako szef klubu.

Sama Pełczyńska-Nałęcz w poniedziałek w Radiu TOK FM deklarowała, iż nie wierzy w pogłoski, iż klub Polski 2050 może opuścić choćby 20 osób. – To są groźby werbalnie deklarowane przez – jak słychać – bardzo nieliczne osoby, więc ja bym była niezwykle ostrożna z ufaniem tym takim deklaracjom werbalnym – mówiła. – Jak ktoś nie potrafi w demokrację, nie potrafi uznać wyników demokratycznych wyborów – przepraszam, no nie potrafi demokratycznie przegrać – to musi swoje spory personalne załatwiać poza Polską 2050 – dodała.

Gdyby doszło do podziału klubu parlamentarnego, dotychczasowe deklaracje mogą sugerować, iż podzieliłby się prawie na pół. We frakcji Hennig-Kloski jest 18 sygnatariuszy listu z ubiegłego tygodnia. To posłowie Elżbieta Burkiewicz, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Sławomir Ćwik, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okuła, Barbara Oliwiecka, Ryszard Petru, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska, Jacek Trela i Paweł Zalewski, a także – 19 – Norbert Petrykowski, który podpisał się pod listem później. To także trzech z czterech senatorów Polski 2050 – Grzegorz Fedorowicz, Piotr Masłowski i Mirosław Różański. Z tą grupą kojarzona jest też Joanna Mucha.

W grupie popierającej Pełczyńską-Nałęcz i szefa klubu Pawła Śliza jest mniej osób, choć zaliczane jest do niej prawie całe kierownictwo klubu: sam Śliz, jego zastępca Bartosz Romowicz, sekretarz klubu Kamil Wnuk, członek prezydium klubu Agnieszka Buczyńska, a także Łukasz Osmalak, Adam Luboński, Ewa Schadler i wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Do tej grupy zaliczani są też Piotr Strach i wicemarszałek Senatu Maciej Żywno.

Osób, które są poza sporem obu frakcji, jest zaledwie kilka. Tak postrzegani są posłanki Bożenna Hołownia i Wioleta Tomczak oraz najmłodszy poseł Adam Gomoła.

Posłanka Tomczak pytana przez PAP o ocenę sytuacji przyznała, iż jedna i druga strona sporu zbyt zagalopowała się w publicznych sporach. – Nie utożsamiam się ani z wylewaniem publicznych żali przez koleżankę Szymanowską z mediach społecznościowych, ani z dość częstym emocjonalnym podejściem kolegi Romowicza. Uważam, iż dojrzałość polityczna powinna polegać na tym, żeby takich sporów nie wylewać na zewnątrz – powiedziała PAP Tomczak.

Jej zdaniem, mimo wszystko pozostało cień szansy na porozumienie. – Przypuszczam, iż każdej ze stron zależy na tym, żeby ten projekt dalej trwał i realizował swoje cele. Mam nadzieję, iż się jeszcze odnajdziemy i rozsądnie przeanalizujemy, iż tu nie chodzi o nas jako posłów, tylko chodzi o naszych wyborców, którzy nas wysłali tu gdzie jesteśmy, chodzi i kilkuset działaczy, którzy się zaangażowali – powiedziała Tomczak PAP. Dopytywana, czy sama podjęłaby się pogodzenia obu frakcji, odpowiedziała: Nie wiem, czy mam tyle sił.

Sobotnia Rada Krajowa Polski 2050 miała uspokoić nastroje w partii, w której trwa wewnętrzna walka o wpływy. Pod koniec stycznia br. nową przewodniczącą ugrupowania została Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ale w wewnątrzpartyjnych wyborach kilka mniej głosów otrzymała jej rywalka Paulina Hennig-Kloska.

W klubie Polski 2050 jest 31 posłów. Ugrupowanie wraz z KO, PSL i Lewicą tworzy koalicję rządową.



Idź do oryginalnego materiału