Opłaty za odbiór odpadów już teraz są poważnym obciążeniem domowych budżetów, a branża komunalna ostrzega przed kolejnymi wzrostami. W debacie dotyczącej przyszłości systemu gospodarki odpadami pojawiły się stawki sięgające 70–80 zł miesięcznie od mieszkańca. Przy najwyższym z tych poziomów oznaczałoby to aż 960 zł rocznie za jedną osobę.
Kosze na śmieci stojące na chodniku fot. Warszawa w PigułceNie jest to jednak uchwalona podwyżka ani nowa ogólnopolska stawka. Kwoty podał Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, wskazując na ryzyko wzrostu kosztów systemu. w tej chwili wysokość opłaty za odpady ustalają poszczególne samorządy.
Z 40–50 zł choćby do 70–80 zł miesięcznie?
Temat pojawił się podczas prac sejmowej Komisji Ochrony Środowiska. Jak wynika z materiału opublikowanego 10 września przez Infor, prezes KIGO zaproponował przeprowadzenie niezależnej, kompleksowej analizy kosztów gospodarki odpadami. Miałaby ona pokazać, za co rzeczywiście płacą mieszkańcy i co najbardziej wpływa na wysokość rachunków.
Uciński zwrócił uwagę, iż obecne opłaty na poziomie około 40, 45 czy 50 zł od mieszkańca mogą dojść do 70–80 zł. Podobne informacje pojawiały się już w sierpniu w innych mediach, które relacjonowały wypowiedzi szefa KIGO.
Skala potencjalnego obciążenia robi wrażenie:
- 50 zł miesięcznie to 600 zł rocznie na osobę,
- 70 zł to 840 zł rocznie,
- 80 zł to aż 960 zł rocznie,
- czteroosobowa rodzina przy stawce 80 zł płaciłaby 3840 zł w ciągu roku.
To wyliczenia pokazujące konsekwencje wskazanych przez Ucińskiego stawek, a nie zatwierdzony cennik.
Dlaczego śmieci mogą drożeć?
Jednym z najważniejszych punktów sporu jest Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (ROP). Założenie jest takie, iż większą część kosztów związanych z opakowaniem po zakończeniu jego użytkowania mają ponosić podmioty wprowadzające produkty na rynek, zamiast przerzucania ciężaru przede wszystkim na gminy i mieszkańców.
Rządowy portal poświęcony edukacji ekologicznej wyjaśnia, iż ROP zakłada m.in. finansowanie przez przedsiębiorców systemu zbierania i zagospodarowania powstających odpadów.
Sprawa jest jednak skomplikowana. Samorządy pozytywnie oceniały kierunek reformy, ale jednocześnie domagały się szczegółowych wyliczeń oraz zmian w projekcie. Według Serwisu Samorządowego PAP resort klimatu przesunął plany wejścia ustawy o ROP na 2027 rok.
System kaucyjny też znalazł się pod lupą
KIGO chce również zbadać wpływ systemu kaucyjnego na gospodarkę odpadami. Zdaniem Ucińskiego trzeba policzyć nie tylko wysokość opłat mieszkańców, ale także konsekwencje kaucji oraz braku pełnego ROP.
Prezes KIGO argumentował ponadto, iż ROP i system kaucyjny powinny być ze sobą odpowiednio skoordynowane. Wskazywał, iż gminy organizują system odbioru odpadów, ale nie kontrolują wszystkich kolejnych etapów, takich jak faktyczny recykling czy przetwarzanie poszczególnych materiałów.
Czy od przyszłego miesiąca zapłacimy 80 zł? Nie
To najważniejsze zastrzeżenie. Nie zapadła ogólnopolska decyzja nakazująca podniesienie opłaty za śmieci do 70 czy 80 zł. Nie ma też przepisu ustanawiającego 960 zł rocznej opłaty od każdego Polaka.
Kwoty są ostrzeżeniem przedstawiciela branży dotyczącym tego, do jakiego poziomu mogą w przyszłości dojść lokalne opłaty, jeżeli koszty systemu będą rosły.
Jednocześnie temat nie jest wyłącznie teoretyczny. Reforma finansowania odpadów przez cały czas jest przedmiotem sporów między rządem, samorządami i producentami. Jeszcze we wrześniu eksperci i przedstawiciele biznesu debatowali nad tym, jak powinien wyglądać nowy model ROP i kto ostatecznie poniesie jego koszty.
Dla mieszkańców rezultat tej dyskusji będzie bardzo konkretny: chodzi o to, jaka część kosztów gospodarki odpadami pozostanie w rachunkach gospodarstw domowych, a jaka zostanie przeniesiona na producentów wprowadzających opakowania na rynek.
Źródła: Krajowa Izba Gospodarki Odpadami / posiedzenie sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Infor, Serwis Samorządowy PAP, gov.pl.

1 godzina temu














