Zdjęcia pomostów stojących w piasku lub pośród traw od kilku lat regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych. Dla wielu są symbolem problemów, z jakimi mierzą się jeziora Powidzkiego Parku Krajobrazowego. Czy rzeczywiście sytuacja jest aż tak dramatyczna? Jakub Gwit, wójt gminy Powidz i prezes Stowarzyszenia Powidzkiego Parku Krajobrazowego, przyznaje, iż poziom wód systematycznie się obniża, ale podkreśla, iż jeziora wciąż pozostają jednymi z najczystszych w Polsce i przez cały czas są atrakcyjnym miejscem wypoczynku.
– W niektórych miejscach linia brzegowa cofnęła się choćby o kilkaset metrów. Poziom lustra wody obniżył się od około 1,5 metra do choćby 7 metrów w najbardziej skrajnych przypadkach. To pokazuje skalę problemu – mówił na antenie Radia Poznań wójt Gminy Powidz.
Jednocześnie zaznacza, iż zdjęcia pustych pomostów nie oddają całego obrazu sytuacji. Woda w jeziorach przez cały czas jest, a jej jakość pozostaje bardzo wysoka. – To jedne z najczystszych akwenów w Polsce, o wyjątkowej przejrzystości. Cały czas można do nas przyjeżdżać i korzystać z wypoczynku nad wodą. Musimy jednak robić wszystko, aby odwrócić niekorzystny trend – podkreślał Jakub Gwit.
Zdaniem wójta fotografie odsłoniętych pomostów budzą wśród turystów wiele pytań. Niektórzy zastanawiają się, czy nad jeziorami w ogóle można jeszcze wypoczywać. Samorządowcy przekonują jednak, iż infrastruktura turystyczna jest stale rozwijana. – Inwestujemy miliony złotych w promenady spacerowe, pomosty, kąpieliska i infrastrukturę turystyczną. Chcemy, żeby turyści mieli pewność, iż Powidz i okolice pozostają atrakcyjnym miejscem wypoczynku – zaznacza Gwit.
Przyczyn pogarszającej się sytuacji jest kilka. Wójt wskazuje zarówno na wieloletnie oddziaływanie odkrywek węgla brunatnego, jak i zmiany klimatu oraz rosnące zużycie wód podziemnych.
– Cały czas borykamy się ze skutkami działania odkrywek, ale również z bardzo niekorzystnym bilansem wodnym. Do tego dochodzi większy pobór wód podziemnych na potrzeby mieszkańców i rolnictwa. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za gospodarkę wodną i wszyscy powinniśmy angażować się w jej poprawę – mówił.
Największą nadzieją na zatrzymanie procesu wysychania jezior jest projekt doprowadzenia wody z Warty. Zakłada on budowę około 9,5-kilometrowego rurociągu, którym nadmiar wody byłby transportowany do zbiorników powstałych po odkrywkach węgla brunatnego. Jak przekonywał na antenie radia wójt, to w tej chwili jedyna koncepcja, która daje realną szansę na poprawę sytuacji. Zalanie wyrobisk pozwoli ograniczyć zjawisko leja depresji, które przez dziesięciolecia powodowało odpływ wody z naszych jezior. Musimy być gotowi, aby w okresach wysokich stanów Warty gwałtownie wykorzystać dostępne zasoby wody.
Projekt jest już na etapie przygotowań. ZE PAK opracowuje dokumentację techniczną, a Stowarzyszenie Powidzkiego Parku Krajobrazowego planuje ubiegać się o dofinansowanie z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. W przedsięwzięcie zaangażowały się także samorządy, Województwo Wielkopolskie, powiaty oraz nadleśnictwa.
Jeżeli uda się uzyskać wszystkie decyzje administracyjne i zewnętrzne finansowanie, budowa mogłaby rozpocząć się po uzyskaniu pozwoleń, a zakończyć w 2028 roku.
Mieszkańcy obawiają się również, czy doprowadzenie wody z Warty nie wpłynie negatywnie na jakość jezior. Jak uspokaja wójt, taki scenariusz nie jest przewidywany. – Woda nie będzie trafiała bezpośrednio do jezior. Najpierw zostanie skierowana do wyrobisk pokopalnianych. Dopiero później, wykorzystując naturalną filtrację przez grunt, będzie mogła wspierać odbudowę zasobów wodnych. To rozwiązanie nie przyniesie efektów z dnia na dzień, ale daje realną szansę na zatrzymanie procesu wysychania jezior Powidzkiego Parku Krajobrazowego – podsumował Jakub Gwit.

1 godzina temu














