W pomyśle radnych najważniejsze jest to, iż o wyborze tych zadań mieliby decydować w głosowaniu tylko młodzi mieszkańcy Gorzowa. Ma to być sposób na zwiększenie ich sprawczości i gwarancja, iż projekty dedykowane młodzieży - jak nowoczesne strefy rekreacji czy wydarzenia kulturalne - nie przepadną w rywalizacji z inwestycjami osiedlowymi, które zwykle mobilizują starsze grupy wiekowe.
Pomysł ten został poddany pod dyskusję na antenie Radia Gorzów, gdzie wywołał skrajne emocje wśród radnych różnych opcji.
Radny Żołyński: Niepotrzebne tworzenie dodatkowego bytu
Najostrzej przeciwko pomysłowi opowiedział się Cezary Żołyński, radny Koalicji Obywatelskiej. Jego zdaniem obecna formuła Budżetu Obywatelskiego jest wystarczająca i nie wymaga sztucznego dzielenia pieniędzy na kategorie wiekowe.
- Wydaje mi się, iż jest to niepotrzebne tworzenie dodatkowego bytu. Jest Budżet Obywatelski, do którego mogą składać swoje propozycje wszyscy mieszkańcy miasta - argumentował Żołyński.
Radny podał przykład skateparku jako inwestycji, którą młodzi ludzie „wychodzili” sobie w obecnym systemie dzięki silnemu lobbingowi i mobilizacji. Zamiast wydzielania pieniędzy, Żołyński proponuje edukację i kampanie informacyjne, które uświadomią młodzieży, jak korzystać z już istniejących mechanizmów.
Radny Buszkiewicz: Pomysł ciekawy, ale wymaga doprecyzowania
Z dystansem, ale bez kategorycznego sprzeciwu, do propozycji podchodzi Maciej Buszkiewicz z klubu Gorzów Plus. Radny przyznaje, iż pomysł jest ciekawy, ale wymaga doprecyzowania.
- interesujący pomysł do rozważenia, ale do głębszej analizy i przedyskutowania. Pytanie, jaki to miałby być procent tego budżetu - mówił Buszkiewicz, zaznaczając, iż czeka na konkretne ramy projektu od autorek interpelacji.
Radny Porwich mówi i priorytetach. Praca i mieszkania zamiast BO?
Z kolei radny Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Porwich, choć deklaruje otwartość na propozycje koleżanek z rady, uważa, iż Budżet Obywatelski to jedynie dodatek, który nie rozwiąże głównego problemu. Według niego kluczem do zatrzymania młodych są fundamenty ekonomiczne, a nie miejskie projekty.
- Katastrofą jest to, iż 70% młodych gorzowian chce opuścić nasze miasto. Powstrzymać ich mogą przede wszystkim wysokopłatne i atrakcyjne miejsca pracy oraz możliwość zakupu mieszkania - podkreślał Porwich.
Radny wskazał, iż to inwestycje przemysłowe (jak planowana fabryka rakiet) i centra szkoleniowe realnie poprawią sytuację młodych, dając im perspektywę zarobków, których w tej chwili w Gorzowie brakuje.
Co na propozycję radnych władze Gorzowa? Czekamy na odpowiedź w tej sprawie.

2 tygodni temu









