Opozycja na Dolnym Śląsku próbuje wykorzystać nieprawidłowowści przy podziale środków popowodziowych w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Jeleniej Górze do odwołania zarządu województwa dolnośląskiego. - W każdym kraju, który uważa się za demokratyczny i praworządny, jedna taka afera zmiotłaby z przestrzeni życia publicznego każdą władzę - mówiła dziś w Legnicy wiceprezes PiS Elżbieta Witek, była marszałek Sejmu.
Przypomnijmy: Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego miała do rozdysponowania unijne środki na pomoc powodzianom. Z medialnych doniesień wynika, iż ok. 4,5 mln zł z tej puli trafiło do podmiotów, które nie ucierpiały podczas powodzi, powiązanych z Anną Konieczyńską - ówczesną wiceprezes KARR, działaczką Koalicji Obywatelskiej. Po ujawnieniu afery Anna Konieczyńska została odwołana z KARR i zawieszona w partii. Stanowisko prezesa jeleniogórskiej agencji stracił też Hubert Papaj. Władze województwa zobowiązały nowy ekspercki zarząd KARR został do przeprowadzenia audytu oraz współpracy z prokuraturą i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym przy wyjaśnianiu wszelkich nieprawidłowości.
Siedmioro radnych dolnośląskiego sejmiku powiązanych z Mateuszem Morawieckim - uznawanych w PiS za rozłamowców i wyrzuconych z klubu - przygotowało wniosek o odwołanie marszałka Pawła Gancarza w związku z aferą w KARR. Byłoby to równoznaczne z odwołaniem całego zarządu wojewódz