W polskich mieszkaniach trwa właśnie wielkie odliczanie, które dla wielu lokatorów zakończy się drenażem portfela. Rok 2026 to absolutnie ostatni moment na dostosowanie budynków wielorodzinnych do restrykcyjnych unijnych przepisów dotyczących efektywności energetycznej. Spółdzielnie i wspólnoty mają czas tylko do końca grudnia, aby trwale wyeliminować analogowe urządzenia pomiarowe. jeżeli Twój zarządca nie wymieni liczników na modele zdalne przed Sylwestrem, budynkowi grozi 10 000 zł grzywny, a Tobie – chaos w rozliczeniach i ryzyko ryczałtowych opłat za ciepło i wodę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Rewolucja w szachtach instalacyjnych to efekt wdrożenia dyrektyw unijnych, które nakazują pełną transparentność w zużyciu mediów. Od 1 stycznia 2027 roku prawo zabroni rozliczania kosztów ogrzewania i wody na podstawie urządzeń, które wymagają fizycznej obecności inkasenta w mieszkaniu. Dla milionów Polaków oznacza to koniec wizyt obcych osób w domach, ale cena za tę wygodę może okazać się wyjątkowo wysoka.
„Wielki Brat” w łazience: Jakie urządzenia idą do wymiany?
Znowelizowana ustawa nie pozostawia złudzeń – systemy radiowe muszą stać się standardem w każdym bloku i kamienicy. Obowiązek obejmuje trzy najważniejsze typy urządzeń:
Wodomierze: Elektroniczne liczniki wody z modułem radiowym.
Ciepłomierze: Urządzenia mierzące całkowitą energię cieplną dostarczaną do lokalu.
Podzielniki kosztów ogrzewania: Te montowane na kaloryferach „mierniki”, które od lat budzą kontrowersje wśród lokatorów.
Głównym celem zmian jest precyzja. Nowoczesne systemy wyłapują choćby najmniejszy wyciek, np. nieszczelną spłuczkę, co przy dotychczasowych licznikach analogowych często umykało uwadze mieszkańców.
Kosztowna technologia: Kto za to zapłaci?
Niestety, za „szczytny cel” ekologii i precyzji zapłacą przede wszystkim mieszkańcy. Wymiana infrastruktury w starszych blokach to operacja na ogromną skalę, a ceny komponentów w 2026 roku nie należą do najniższych.
- Cena za sztukę: Zakup i montaż jednego urządzenia z modułem radiowym to wydatek rzędu 300 złotych.
- Rachunek za mieszkanie: W lokalu z dwoma pionami wodnymi i kilkoma grzejnikami, łączny koszt modernizacji może wynieść od 900 do 1500 złotych.
- Skąd fundusze? Zarządcy najczęściej pobierają te środki z funduszu remontowego, co oznacza, iż pieniądze, które miały posłużyć na odnowienie klatek czy dachu, zostaną pochłonięte przez elektronikę. W niektórych wspólnotach mogą pojawić się jednorazowe, bolesne dopłaty.
10 tysięcy kary i „wariujące” rachunki
Ustawodawca przewidział bat na opieszałe zarządy. jeżeli budynek nie zostanie zmodernizowany do końca 2026 roku, osobie odpowiedzialnej grozi grzywna do 10 000 złotych. Choć kara uderza w zarządcę, w praktyce każda złotówka straty w spółdzielni jest pokrywana z czynszów lokatorów. Istnieje wprawdzie „furtka opłacalności” (można zrezygnować z wymiany, jeżeli audyt wykaże jej ekonomiczną bezzasadność), ale jest ona dostępna dla nielicznych.
Pojawia się też efekt uboczny: technologia bywa zawodna. W blokach, gdzie systemy już działają, zdarzają się awarie modułów radiowych. Wtedy system, nie widząc realnych danych, nalicza opłaty według średniej lub niekorzystnego ryczałtu, co staje się zarzewiem sporów na linii lokator–spółdzielnia.

1 godzina temu





