KARR pod lupą śledczych. Pomoc dla powodzian zamienia się w test państwa

dzienniknarodowy.pl 3 dni temu
Zdjęcie: KARR pod lupą śledczych. Pomoc dla powodzian zamienia się w test państwa


Jeleniogórska prokuratura podjęła czynności sprawdzające po publikacji Wirtualnej Polski o pomocy powodziowej rozdzielanej przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego. W tle są 4,5 mln zł, trzy podmioty z Dziwiszowa i powiązania z Anną Konieczyńską z KO. Dla podatnika to nie jest lokalna ciekawostka, ale sprawdzian, czy państwo broni prawdziwie poszkodowanych.

Sprawa wychodzi poza lokalny konflikt

Po ustaleniach Wirtualnej Polski dotyczących Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze rozpoczęła czynności sprawdzające. Według źródła przekazanego redakcji chodzi o sposób rozdysponowania pieniędzy po powodzi z 2024 r. oraz o to, czy pomoc faktycznie trafiła tam, gdzie była realna szkoda.

Sedno sprawy jest proste i bardzo poważne. Środki po klęsce żywiołowej mają ratować przedsiębiorców i rodziny, które straciły dorobek pracy. jeżeli przy ich rozdziale pojawia się podejrzenie lokalnych powiązań, państwo musi reagować bez taryfy ulgowej. Pieniądze publiczne nie są funduszem znajomości.

Jak wynika z publikacji Wirtualnej Polski, około 4,5 mln zł wsparcia z KARR otrzymały trzy podmioty z Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki. W opisie WP pojawia się firma męża Anny Konieczyńskiej, wiceprezeski KARR i działaczki Koalicji Obywatelskiej, spółka należąca do sąsiadów oraz podmiot właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządami.

Kwoty, daty i dokumenty

Najmniejsza kwotowo, ale politycznie najbardziej oczywista sprawa dotyczy firmy Amarcord Piotra Konieczyńskiego. Według relacji Polsat News przedsiębiorstwo prowadzące pensjonat miało dostać 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego. Wniosek o zaświadczenie szkody miał zostać złożony wiele miesięcy po powodzi, już po wejściu Anny Konieczyńskiej do zarządu agencji.

Znacznie większa suma pojawia się przy spółce Kadalore. WP podała, iż spółka otrzymała łącznie 3,2 mln zł w dwóch pożyczkach, a szkoda miała dotyczyć sali zabaw dla dzieci. Portal wskazywał zarazem, iż nie znalazł śladu jej faktycznego działania przed powodzią ani po niej. Trzeci opisany przypadek to 1,12 mln zł dla spółki właściciela lokalnej telewizji; według relacji mediów Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził problem z wymaganą deklaracją bezstronności.

To nie są liczby do politycznej przepychanki. To konkretny test dokumentów: kto podpisał zaświadczenia, kto sprawdzał szkody, kto oceniał wnioski, kto akceptował wypłatę i kto odpowiadał za rozliczenie. Dopiero te odpowiedzi pokażą, czy mamy do czynienia z błędami, lekkomyślnością, konfliktem interesów czy czymś cięższym.

Zalanie, którego nie potwierdzono

Najbardziej uderzający element śledztwa WP dotyczy weryfikacji adresów. Według Interii sprawdzano je w danych Państwowej Straży Pożarnej, Wód Polskich, unijnego systemu satelitarnego Copernicus EMS oraz firmy ICEYE, przy udziale weryfikacji Centrum Badań Kosmicznych PAN. W tych źródłach nie potwierdzono obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami.

To jest punkt, przy którym kończy się polityczna mgła, a zaczyna twardy interes obywatela. o ile dokumentacja pomocowa opierała się na słabych zaświadczeniach, a niezależne dane nie potwierdzają zalania, trzeba sprawdzić cały mechanizm. KARR nie jest prywatną kieszenią. Interia podała, iż 99,99 proc. akcji spółki należy do samorządu województwa dolnośląskiego.

DN opisywał już polityczne skutki sprawy w materiale Afera powodziowa uderza w KO: działaczka zawieszona, partia szykuje wykluczenie. Partyjne zawieszenie Anny Konieczyńskiej nie zamyka jednak niczego. Może być najwyżej początkiem. Polacy nie potrzebują spektaklu dyscyplinarnego, tylko odpowiedzi, czy pomoc po powodzi była rozdawana uczciwie.

CBA było już w sprawie

Równolegle działa Centralne Biuro Antykorupcyjne. Tomasz Siemoniak mówił w TVN24, iż kontrola CBA trwa od 29 kwietnia 2026 r., co opisała WP w relacji z reakcji ministra. Minister koordynator służb specjalnych zaznaczał, iż służby analizują sprawy agencji i dotacji, a ewentualny wniosek do prokuratury wymaga dowodów.

Rzecznik ministra Jacek Dobrzyński przekazał, iż CBA kontroluje procedury podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców po powodzi z 2024 r. jeżeli pojawi się podejrzenie przestępstwa, ma zostać skierowane zawiadomienie do prokuratury. To adekwatna ścieżka. Najpierw dokumenty, potem odpowiedzialność.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii również wszczęło własne sprawdzenie. Michał Jaros, wiceminister rozwoju i szef dolnośląskich struktur KO, informował o kontroli dokumentów w KARR i o wystąpieniach do gmin w sprawie zaświadczeń. Według Interii Konieczyńska została zawieszona w partii i czeka na sąd koleżeński.

Poszkodowani nie mogą być tłem

Największą krzywdą w tej sprawie byłoby potraktowanie powodzian jak dekoracji do rozgrywek między partiami. W maju 2025 r. DN przypominał, iż władza dopiero rozważała pomoc, gdy powodzianie czekali na realne decyzje. Właśnie dlatego każdy podejrzany przypadek w systemie pomocy musi zostać przecięty do końca.

Nie przesądzamy winy konkretnych osób. Od tego są prokuratura, CBA i dokumenty. Ale wolno i trzeba powiedzieć jasno: państwo, które nie pilnuje pieniędzy dla ofiar klęski, traci moralne prawo do pouczania obywateli o solidarności. Solidarność zaczyna się od uczciwego rozliczenia wspólnej kasy.

Źródło

Wirtualna Polska, Interia, Polsat News, RMF FM.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału