W mediach gruchnęła informacja, iż Polska Rada Pelletu przedstawiła w Ministerstwie Energii analizę, z której wynika, iż zimą cena pelletu może sięgnąć choćby 4–5 tys. zł za tonę. Informacja odbiła się szerokim echem. PRP stanowczo jednak zaprzecza, by przygotowała taką prognozę. Skąd więc wzięła się kwota 5 tys. zł?
Sytuacja na rynku pelletu pozostaje trudna. Ceny dla użytkowników indywidualnych sięgają w tej chwili około 2000–2500 zł za tonę, a przed rozpoczęciem sezonu grzewczego nie brakuje obaw o dalsze podwyżki.
Skąd wzięło się 4–5 tys. zł za tonę?
Na przełomie czerwca i lipca odbyło się spotkanie przedstawicieli branży pelletowej, sektora drzewnego, Lasów Państwowych i Ministerstwa Energii. Dotyczyło ono sytuacji na rynku pelletu i bezpieczeństwa surowcowego. PRP przedstawiła wówczas analizę rynku, wskazując m.in. na ograniczoną dostępność surowca i rosnące ceny.
Jak ustaliła WP Finanse, podczas jednego ze spotkań Ministerstwa Energii z przedstawicielami branży OZE rzeczywiście miał pojawić się czarny scenariusz zakładający wzrost cen pelletu choćby do 4–5 tys. zł za tonę. Taki wariant miałby być możliwy w przypadku kolejnej bardzo mroźnej zimy. Bardziej umiarkowany scenariusz zakładał przekroczenie 3 tys. zł za tonę.
Czytaj też: Wiceminister Energii zapowiada wsparcie dla rynku pelletu. Czy w tym sezonie zapłacimy mniej?
W ostatnich dniach w mediach zaczęły pojawiać się informacje, iż te kwoty mają wynikać z opracowania PRP. W rzeczywistości jednak uczestnikom spotkania nie wskazano źródła tych danych. Nie ma więc podstaw, by przypisywać prognozę 4–5 tys. zł Polskiej Radzie Pelletu.
Organizacja stanowczo odcina się od medialnych informacji przypisujących jej taką prognozę.
– Polska Rada Pelletu nie przygotowała analizy prognozującej cenę pelletu na poziomie 4–5 tys. zł za tonę. Nie przedstawialiśmy również takiej prognozy podczas spotkań z przedstawicielami administracji – wyjaśnia PRP w social mediach.
Jak informuje organizacja, przedstawione opracowanie dotyczyło faktycznej sytuacji na rynku pelletu, dostępności surowca, podaży oraz możliwych kierunków działań.
– Łączenie tego dokumentu z medialnym „czarnym scenariuszem” 4–5 tys. zł/t i przedstawianie go jako prognozy Polskiej Rady Pelletu jest nieuprawnione – dodaje PRP.
Organizacja apeluje również o niewykorzystywanie jej nazwy do uwiarygodniania informacji o tak wysokich prognozach cenowych. Jej zdaniem tego rodzaju publikacje wzbudzają niepokój wśród odbiorców i dodatkowo podgrzewają sytuację na rynku.
Minister Energii: to skrajny scenariusz
Do informacji o możliwym wzroście cen pelletu odniósł się także minister energii Miłosz Motyka. W rozmowie z Polsat News studził obawy dotyczące cen na poziomie 4–5 tys. zł za tonę, wskazując, iż jest to jeden ze skrajnych scenariuszy i nie stanowi w tej chwili wiodącej prognozy rządowej.
Czytaj też: Kryzys w branży drzewnej. Więcej chętnych, mniej surowca
Szef resortu podkreśla jednocześnie, iż konieczne jest zwiększenie podaży pelletu na krajowym rynku. Ministerstwo prowadzi rozmowy m.in. z Lasami Państwowymi, a jednym z kierunków działań ma być zwiększenie dostępności krajowego surowca dla producentów. Równolegle analizowane są możliwości pozyskania surowca z importu.
Sprawą cen pelletu zajął się także UOKiK. Urząd miał ustalić, czy wśród producentów nie doszło do zmowy cenowej. Według analizy UOKiK za wysokimi cenami nie stoi zmowa producentów, ale problemy systemowe – przede wszystkim gwałtownie rosnący popyt przy niewystarczającej podaży pelletu i surowca drzewnego.
Rynek pelletu. Czytaj za darmo w internecie!
Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa

1 godzina temu









.webp)





