Transformacja energetyczna sprawiła, iż inwestorzy z branży OZE coraz śmielej wchodzą do polskich gmin z konkretnymi projektami – farmami wiatrowymi, instalacjami fotowoltaicznymi czy magazynami energii. Wraz z nimi coraz częściej pojawia się jednak zasadnicze pytanie: co realnie zyskuje na tym lokalna społeczność?
Przez lata odpowiedź była stosunkowo prosta. Inwestorzy wskazywali na wpływy z podatków oraz różnego rodzaju darowizny – sprzęt dla szkół, remonty świetlic czy wsparcie lokalnych inicjatyw. Dziś sytuacja zaczyna się odwracać. W wielu miejscach to już nie inwestorzy zabiegają o przestrzeń, ale gminy stają przed wyborem: czy w ogóle dopuścić inwestycję i – jeżeli tak – z kim oraz na jakich zasadach współpracować.
INWESTOWAĆ W JAKOŚĆ ŻYCIA, A NIE TYLKO INFRASTRUKTURĘ
Nie bez znaczenia jest fakt, iż po ponad dwóch dekadach obecności Polski w Unii Europejskiej znaczna część podstawowych potrzeb infrastrukturalnych została zaspokojona. Szkoły są wyposażone, drogi i obiekty użyteczności publicznej zmodernizowane, a świetlice wyremontowane. W takiej rzeczywistości kolejna darowizna na sprzęt komputerowy coraz częściej przestaje odpowiadać na rzeczywiste wyzwania gminy. Te bowiem przesuwają się dziś z obszaru „twardej infrastruktury” w stronę jakości życia i spójności społecznej.
To właśnie tutaj pojawia się przestrzeń do zmiany podejścia. Podatek od nieruchomości pozostaje ważnym elementem dochodów samorządu, ale coraz częściej to za mało, by mówić o realnym partnerstwie. Warto zwrócić uwagę na kwestie bardziej strategiczne – jak choćby lokalizacja spółek celowych. jeżeli podmiot operacyjny ma siedzibę na terenie gminy, część podatku CIT zasila jej budżet. To decyzja, która z pozoru wydaje się formalnością, a w praktyce może oznaczać milionowe wpływy w długim okresie. Różnica między projektem „obok gminy” a projektem „w gminie” przestaje być kwestią semantyki – staje się konkretną wartością finansową.
Jednak prawdziwa zmiana nie dotyczy wyłącznie finansów. Coraz wyraźniej widać, iż największym wyzwaniem dla wielu gmin nie jest już brak infrastruktury, ale potrzeba ożywienia życia społecznego. To obszar, w którym fundusze unijne mają swoje ograniczenia, a jednocześnie miejsce, gdzie inwestorzy mogą odegrać zupełnie nową rolę.
Rys. System rotacyjnego zasilania infrastruktury krytycznej według koncepcji EnergyAIZamiast jednorazowych darowizn, możliwe jest budowanie długofalowego zaangażowania – finansowanie animatorów prowadzących zajęcia w świetlicach, organizacja cyklicznych wydarzeń kulturalnych czy kooperacja z lokalnymi środowiskami twórczymi. Tego typu działania nie tylko aktywizują mieszkańców, ale również tworzą miejsca pracy i nadają nową funkcję istniejącej infrastrukturze. Co równie istotne, pozwalają inwestorowi stać się realnie obecnym uczestnikiem życia gminy, a nie jedynie zewnętrznym podmiotem realizującym projekt.
Dobrym przykładem takiego podejścia może być inicjatywa z 2011 r., kiedy firma EPA Wind zorganizowała półkolonie piłkarskie w czterech gminach, a na zakończenie wakacji – turniej na stadionie Zawiszy Bydgoszcz. To nie była klasyczna darowizna ani jednorazowa akcja promocyjna. To przykład inwestycji w relacje społeczne – w dzieci, młodzież i lokalną tożsamość. Tego typu działania zostają w pamięci mieszkańców znacznie dłużej niż przekazanie kolejnego zestawu komputerów.
PRODUKOWAĆ ENERGIĘ DLA GMINY
Współpraca z inwestorami może jednak sięgać jeszcze dalej. Coraz większego znaczenia nabiera dziś obszar bezpieczeństwa energetycznego i odporności lokalnych systemów. Inwestorzy OZE to nie tylko podatnicy czy sponsorzy – to przede wszystkim producenci energii, którzy mogą odegrać istotną rolę w budowaniu lokalnej niezależności. W praktyce oznacza to możliwość wspólnego projektowania rozwiązań takich jak systemy zasilania awaryjnego dla infrastruktury krytycznej – przepompowni, systemów łączności czy obiektów użyteczności publicznej – czy też infrastruktury do ładowania mobilnych magazynów energii.
W ten sposób relacja „inwestor–gmina” przestaje opierać się na prostym transferze środków, a zaczyna dotyczyć współtworzenia odporności całego lokalnego systemu.
Kolejnym krokiem, który w części gmin zaczyna być realnie rozważany, jest dialog o lokalnym rynku energii. Tam, gdzie koncentracja instalacji OZE jest wysoka, pojawia się możliwość myślenia o systemie jako całości – z fotowoltaiką i wiatrem jako źródłami podstawowymi, biogazem lub biomasą jako stabilizacją oraz magazynami energii jako buforem. To kierunek, który dopiero się kształtuje, ale z każdym rokiem będzie zyskiwał na znaczeniu wraz z rosnącą rolą elastyczności i zarządzania popytem.
Przykładem działań zmierzających w tym kierunku jest pierwszy w Polsce przetarg na CPPA dla miasta Łódź, czyli korporacyjna umowa zakupu energii zorientowana na zakup energii z odnawialnego źródła. To sygnał, iż samorządy zaczynają przechodzić z roli biernego odbiorcy energii do aktywnego uczestnika rynku.
Wszystkie te elementy prowadzą do jednej zasadniczej zmiany. Gmina przestaje być biernym odbiorcą propozycji inwestora, a zaczyna być świadomym uczestnikiem negocjacji. Definiuje własne potrzeby, odchodzi od przypadkowych darowizn i buduje długoterminową strategię współpracy. Transformacja energetyczna nie jest więc wyłącznie zmianą technologii. To również zmiana relacji – między inwestorem a społecznością lokalną. Najważniejsze pytanie nie brzmi już „co inwestor może dać gminie?”, ale „jak wspólnie zaprojektować wartość, która będzie działać przez kolejne 20–30 lat?”. Bo prawdziwa wartość odnawialnych źródeł energii nie kończy się na produkcji energii. Zaczyna się tam, gdzie energia spotyka się z realnymi potrzebami ludzi.

Tekst: dr inż. Paweł Włoch, www.energyai.pl
Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj magazyn Zielona Gmina:

1 godzina temu





![Rosja zaatakowała Ławrę Kijowsko-Peczerską: trwa usuwanie skutków ataku [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/06/mid-26615010.jpg)






