10 lat temu zadecydowano o brexicie. „To wielka lekcja demokracji”

3 godzin temu

Brexit to wielka lekcja dla demokracji i euroentuzjastów na Starym Kontynencie, a straciły na nim zarówno Wielka Brytania jak i Unia Europejska – uważał Anthony Seldon, historyk i redaktor książki „Brexit Effect”. Mija 10 lat od referendum, po którym Zjednoczone Królestwo opuściło UE.

Pozytywna opowieść o członkostwie w Unii Europejskiej została zdecydowanie za słabo opowiedziana. Zawiodła. Gdyby Unia Europejska lepiej sprzedała korzyści z członkostwa, nie pozwoliłaby sceptykom kontrolować obrazu i stworzyć wizji rozdętej Brukseli, która zajmuje się wyłącznie regulacjami

– powiedział PAP prof. Seldon.

Historyk ocenił, iż to ostrzeżenie dla zwolenników UE w krajach Starego Kontynentu. – jeżeli nie opowiada się ludziom tej historii konsekwentnie, nie wyjaśnia, dlaczego coś przynosi im korzyści oraz na czym one polegają, to w końcu próżnię tę wypełni ktoś inny – stwierdził.

Dalsza część tekstu pod grafiką

Według Seldona w czasie kampanii referendalnej sprzed 10 lat, ale także na długo przed nią, Brytyjczycy zbyt rzadko słyszeli o długofalowych skutkach integracji. Historyk przypomniał, iż gdy Zjednoczone Królestwo przystępowało do EWG na początku lat 70., uważane było powszechnie za „chorego człowieka Europy”, a kiedy opuszczało Wspólnotę, w zależności od metody liczenia, było piątą lub szóstą gospodarką świata.

Nie można powiedzieć, iż Unia Europejska zaszkodziła gospodarczemu dobrobytowi Zjednoczonego Królestwa. Tyle, iż nikt po prostu nie opowiedział tej historii. Narracja została oddana eurosceptykom. I to jest wielka lekcja dla demokracji

– ocenił prof. Seldon.

Naukowiec podkreślił, iż podczas kampanii referendalnej w debacie publicznej na temat zalet i wad członkostwa w UE nadużyć dopuszczali się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy brexitu. Ci pierwsi, obiecując np. dodatkowe pieniądze na opiekę zdrowotną. Ci drudzy – wyolbrzymiając negatywny wpływ brexitu na gospodarkę.

Obie strony rzucały twierdzenia bez dowodów, ludzie nie wiedzieli za czym głosują

– ocenił.

Seldon podkreśla, iż konsensus wśród ekonomistów brzmi, iż na gospodarkę brexit wywołał stopniowy, długotrwały efekt negatywny, a wiele obietnic dotyczących „odzyskania suwerenności” się nie spełniło.

Dalsza część tekstu pod grafiką

Jednocześnie prof. Seldon nie ma wątpliwości, iż rozstanie odbiło się negatywnie także na UE.

To oczywiste. Londyn przez cały czas ma ogromny autorytet na świecie. Głos Brytyjczyków jest wysłuchiwany w Białym Domu i we Wspólnocie Narodów. Atutem jest też język angielski – wyliczał. – Bez Zjednoczonego Królestwa Unia stała się słabszą instytucją

– podkreślił rozmówca PAP.

Jak ocenił, wraz z odejściem Brytyjczyków UE stała się mniej dynamiczna i bardziej zbiurokratyzowana.

Myślę, iż gdyby Brytyjczycy przez cały czas byli w Unii, to nieco w duchu Margaret Thatcher, naciskaliby na to, by Unia Europejska konkurowała bardziej z Chinami, Indiami i Stanami Zjednoczonymi, by była bardziej probiznesowa i nastawiona na wzrost gospodarczy

– dodał Seldon.

Według historyka rolą Londynu przez dekady członkostwa, podczas których nie brakowało napięć i sporów, było właśnie korygowanie kursu Wspólnoty w bardziej prorynkowym kierunku.

Londyn był niewygodnym partnerem, ale niewygodni partnerzy są potrzebni

– ocenił.

Prof. Anthony Seldon jest brytyjskim historykiem, autorem m.in. biografii kolejnych premierów Zjednoczonego Królestwa: od Johna Majora po Liz Truss. To współzałożyciel prestiżowego Instytutu ds. Współczesnej Historii Brytyjskiej, stanowiącego w tej chwili część londyńskiego uniwersytetu King’s College. Seldon był m.in. wicekanclerzem University of Buckingham.

W maju pod jego redakcją ukazała się książka „Brexit Effect”, wydana przez Cambridge University Press z okazji 10. rocznicy głosowania. Jest to zbiór tekstów ekspertów, polityków i urzędników z obu stron barykady.

W referendum brexitowym z 2016 roku Brytyjczycy odpowiadali na pytanie: „Czy Zjednoczone Królestwo powinno pozostać członkiem Unii Europejskiej, czy też opuścić Unię Europejską?”. 52 proc. głosujących opowiedziało się za tą drugą opcją; 48 proc. wybrało pozostanie. Frekwencja wyniosła 72 proc. W Anglii za brexitem głosowało 53,4 proc. wyborców, w Walii – 52,5 proc. Za pozostaniem w UE opowiedzieli się Szkoci – 62 proc. i mieszkańcy Irlandii Północnej – 56 proc.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

KRAJ I ŚWIAT

Keir Starmer podał się do dymisji. Burnham z deklaracją ws. wyścigu o fotel brytyjskiego premiera [AKTUALIZACJA]

22 czerwca 2026

Andy Burnham, były burmistrz Manchesteru, zadeklarował w poniedziałek, iż chce zostać nowym brytyjskim premierem, reagując na zapowiedź dymisji ze strony Keira Starmera. Burnhama poparł były minister zdrowia Wes Streeting,...

Czytaj więcejDetails

Trzech na pięciu młodych Brytyjczyków zagłosowałoby za wejściem do Unii Europejskiej

60 proc. Brytyjczyków między 18 a 28 rokiem życia zagłosowałoby za wejściem Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej; tylko 9 proc. byłoby przeciwko – poinformował we wtorek, w 10. rocznicę referendum w sprawie brexitu dziennik „Guardian”, powołując się na badanie przeprowadzone przez think tank More in Common.

Gdyby zaś policzyć potencjalne głosy osób, co do których prawdopodobieństwo wskazuje na ich faktyczny udział w ewentualnym referendum, przewaga staje się miażdżąca: obóz zwolenników pozostania/ponownego przystąpienia do UE zdobyłby 81 proc. głosów. 19 proc. opowiedziałoby się za pozostaniem Wielkiej Brytanii poza UE.

Badanie More in Common, w którym wzięło udział 440 młodych osób w całej Wielkiej Brytanii, pokazuje, iż 50 proc. Brytyjczyków z pokolenia Z uważa brexit za porażkę, a 16 proc. – za sukces.

Luke Tryl, dyrektor wykonawczy More In Common, powiedział „Guardianowi”, iż dla młodych respondentów brexit był pierwszym wydarzeniem politycznym, którego byli „wyraźnie świadomi – zbyt młodzi, by głosować, ale z wyraźnymi wspomnieniami tej kampanii i lat debat, które po niej nastąpiły”.

Chociaż młodzi Brytyjczycy w większości popierają powrót do UE, rozmowy w grupach fokusowych z wyborcami z pokolenia Z sugerują, iż wahają się oni przed powrotem do niekończących się debat na temat brexitu, które pamiętają z młodości. Grozi to odwróceniem uwagi od kwestii, na których im najbardziej zależy: kosztów utrzymania, niedrogich mieszkań, miejsc pracy i zmian klimatu

– powiedział Tryl.

Transformacja demograficzna

Sondaż został zrealizowany w ramach szerszej debaty w kraju na temat transformacji demograficznej brytyjskiego elektoratu. W referendum w 2016 roku 51,9 proc. osób opowiedziało się za wyjściem z UE, (48,1 proc. było przeciwnego zdania); za opuszczeniem Unii w dużej mierze opowiedziały się starsze pokolenia.

Jednak od referendum zmarło ponad 6 mln Brytyjczyków. Starsze roczniki w przeważającej mierze głosowały za opuszczeniem UE (tego zdania było 64 proc. osób powyżej 65. roku życia). Szeregi grupy opowiadającej się za wyjściem z Unii Europejskiej zostały szczególnie przerzedzone. Z oficjalnych danych wynika, iż zmarło około 15 proc. wyborców opowiadających się za wyjściem z UE, w porównaniu z 10 proc. głosujących za pozostaniem w Unii.

Od referendum brexitowego około 6 mln młodych ludzi, którzy nie mieli prawa głosu w 2016 roku, uzyskało prawa wyborcze. Ta wymiana pokoleniowa doprowadziła analityków do przekonania, iż większość probrexitowa zniknęła w wyniku naturalnej rotacji populacji, tworząc aktywną większość antybrexitową, liczącą kilka milionów wyborców.

Według sondażu More in Common 62 proc. młodszych Brytyjczyków uważa, iż referendum o ponownym przystąpieniu do UE powinno odbyć się w ciągu pięciu lat. Tylko 11 proc. osób poniżej 29. roku życia sprzeciwia się przeprowadzeniu kolejnego referendum.

Idź do oryginalnego materiału