Smutno rozpoczął się sezon w Zatoce Gdańskiej – na plażach w Trójmieście pojawiły się czerwone flagi, informujące o zakazie wstępu do morza. Winne są sinice, które po fali rekordowych upałów zaczęły masowo kwitnąć, wydzielając toksyczne dla zdrowia substancje.
Wyjątkowo wczesna inwazja
Sinice urozmaicają niemal każdy sezon letni w Trójmieście – szczyt ich kwitnienia przypada jednak zwykle na przełom lipca i sierpnia. W tym roku pierwsze kąpieliska w Zatoce Gdańskiej zamknięto już pod koniec czerwca. 2 lipca sytuacja była na tyle poważna, iż Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny zakazał kąpieli w sześciu miejscach w Sopocie.
Czerwone flagi wiszą na większości gdańskich plaż – od Jelitkowa po Świbno. Kąpać się można jedynie w Sobieszewie, Orlech i na Stogach. Białe flagi wróciły natomiast na kąpieliska w Gdyni, gdzie sinice gościły jeszcze przed kilkoma dniami. Sytuacja pozostaje bardzo dynamiczna, więc aktualnych informacji o czystości wody warto szukać na stronach:
- ogólnopolskiego serwisku kąpieliskowego: https://sk.gis.gov.pl/
- Gdyńskiego Centrum Sportu: https://gdyniasport.pl/pl/obiekty/plaze-i-kapieliska
- Gdańskiego Ośrodka Sportu: https://kapieliskagdansk.pl/.
Dlaczego sinice są niebezpieczne?
Wielu turystów może dziwić fenomen zmieniających się z dnia na dzień kolorów flag na bałtyckich plażach. Jak to możliwe, iż jednego dnia sinice są, a nazajutrz plaże znów są otwarte?
Władze Sopotu przypominają, iż szkodliwych mikroorganizmów nie da się skutecznie usunąć z wody, ale są bardzo gwałtownie rozpraszane przez fale i wiatr. Znikają również po opadach deszczu i ochłodzeniu. W morzu, gdzie woda intensywnie się miesza, a kierunek wiatru jest zmienny, już w ciągu kilku godzin może dojść do przesunięcia powierzchniowego zakwitu. Dlatego tak istotny jest monitoring kąpielisk prowadzony przez Państwową Inspekcję Sanitarną.
O tym, iż nie warto ryzykować kąpieli w towarzystwie kwitnących sinic, przekonują przedstawiciele Głównego Inspektoratu Sanitarnego, przypominając, iż kontakt skórny lub połknięcie skażonej toksynami wody może wywoływać:
- wysypkę,
- swędzenie i łzawienie oczu,
- wymioty i biegunkę,
- gorączkę,
- bóle mięśni i stawów.
Warto podkreślić, iż szkodliwe dla zdrowia są nie tyle same sinice, co toksyny przez nie produkowane w okresie masowego namnażania. Widoczne czasem w morzu duże glony nie mają z tym zjawiskiem nic wspólnego i nie powinny być powodem do niepokoju.
Problem będzie się nasilać
Zakwity sinic pojawiają się zwykle w czasie upałów i przy braku opadów, a dodatkowo sprzyja im obecność soli biogenicznych w wodzie, w szczególności fosforanów. Ocieplenie związane ze zmianą klimatu może więc zasadniczo zwiększyć aktywność sinic w Bałtyku.
W tym roku pierwsze zakwity zaobserwowano już w połowie czerwca u wybrzeży Finlandii. Dr Justyna Kobos z Uniwersytetu Gdańskiego przyznała w rozmowie z portalem trójmiasto.pl, iż badacze byli zaskoczeni tak wczesnym pojawieniem się problemu w takiej skali i intensywności. Naukowczyni nie wykluczyła, iż czerwone flagi wrócą na trójmiejskie plaże w lipcu i sierpniu.
Perspektyw na lato nie poprawia fakt, iż Morze Bałtyckie walczy z nieustannym napływem biogenów pochodzących ze ścieków i obszarów rolniczych. Poziom eutrofizacji naszego płytkiego i zamkniętego morza jest bardzo wysoki, co sprzyja rozwojowi glonów i sinic.

1 godzina temu













