Wspólna lista Morawieckiego, Pełczyńskiej-Nałęcz i Zandberga? "Już się pogubiłem w tych pogłoskach"

1 godzina temu

W kuluarach sejmowych pojawiły się zaskakujące doniesienia o rzekomej współpracy politycznej ponad podziałami. Według krążących plotek, Adrian Zandberg, Mateusz Morawiecki oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mieliby stworzyć wspólną listę przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Do sprawy w Polskim Radiu RDC odniósł się poseł partii Razem Maciej Konieczny.

"Szykujemy się do samodzielnego startu"

Pytany o to, czy wspólne działania sejmowe są pierwszym krokiem do porozumienia wyborczego, Maciej Konieczny nie krył dystansu.

Ja to już się pogubiłem w tych pogłoskach. Czy my tworzymy wspólną listę z Nową Lewicą, Morawieckim, Pełczyńską? – komentował poseł.

Konieczny jednoznacznie uciął spekulacje, deklarując, iż Partia Razem przygotowuje się do samodzielnego startu parlamentarnego i nic w tej kwestii się nie zmienia.

Jak zaznaczył, w ostatnich latach partia urosła ponad dwukrotnie. Odniósł się także do uwag, iż poparcie dla ugrupowania oscyluje wokół progu wyborczego. Wspomniał, iż w przypadku wyborów prezydenckich poparcie na starcie kampanii było dwu- lub trzykrotnie niższe niż wynik, który ostatecznie otrzymali.

Liczymy na to i mamy ku temu mocne argumenty, iż zrobimy raz jeszcze dobrą kampanię i ten wynik będzie sporo powyżej progu – mówił.

Skąd wzięły się plotki?

Spekulacje o rzekomym zbliżeniu politycznym zrodziły się na tle wspólnej inicjatywy dotyczącej powołania komisji śledczej ds. Zondacrypto. Pod wnioskiem klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego w tej sprawie podpisał się lider Razem Adrian Zandberg, a także sam Maciej Konieczny.

Poseł Razem podkreślił jednak stanowczo, iż podpisanie wniosku to konkretna, jednostkowa rzecz, a nie zapowiedź jakiejkolwiek szerszej współpracy.

Po prostu uważamy, iż ze względu na te elementy bardzo niepokojącego lobbingu w polskim Sejmie z udziałem posłów Konfederacji i Prawa i Sprawiedliwości, jest potrzeba powołania takiej komisji. Przemysław Wippler lobbuje na rzecz Zondacrypto i deregulacji kryptowalut, a jednocześnie właśnie jego fundacja dostaje pieniądze od szemranej firmy pana Krala. To samo w przypadku polityków Prawa i Sprawiedliwości, pana Moskala, który odwiedza Krala na Ibizie, a potem lobbuje za rozwiązaniami w polskim parlamencie. To wszystko wskazuje na potrzebę powołania takiej komisji bez wielkich złudzeń co do tego, jak dobrze te komisje działają w warunkach polaryzacji – mówił polityk.

Śledztwo ws. Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach w kwietniu pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. W sierpniu śledztwo ws. Zondacrypto połączono ze śledztwem ws. zaginięcia Sylwestra Suszka, które prowadzi delegatura Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Idź do oryginalnego materiału