Victor Janczur: Piątkowska zna Kraków od podszewki, Gibała potyka się na podstawowych formalnościach (Nasza Rozmowa)

1 godzina temu

– Skoro ktoś po raz kolejny nie potrafi dopilnować podstawowych formalności we własnej kampanii, to jak chce odpowiedzialnie zarządzać całym Krakowem? – pyta wprost Victor Janczur, uderzając w Łukasza Gibałę. Lider Stowarzyszenia Młodzi Demokraci w Małopolsce w rozmowie z KRK News twierdzi, iż zarzuty kierowane w Monikę Piątkowską przez kontrkandydatów są protekcjonalne, a sama senator KO w przeciwieństwie posiada odpowiednie kompetencje i doświadczenie do kierowania miastem.

Referendum w sprawie odwołania prezydenta, formalne potknięcia na listach poparcia, ideologiczny spór o Strefę Czystego Transportu oraz wyzwania stojące przed krakowską młodzieżą. To główne tematy, które rozgrzewają lokalną scenę polityczną. W dobie ostrych podziałów i rosnących emocji najważniejsze staje się pytanie, czy nowa kadencja przyniesie realne reformy, czy jedynie kolejną odsłonę partyjnych walk.

O kulisach trwającej kampanii wyborczej, priorytetach miasta z perspektywy młodych oraz zawirowaniach wobec podpisów poparcia rozmawiamy z Victorem Janczurem, liderem Stowarzyszenia Młodzi Demokraci w Małopolsce.

Patryk Trzaska: Był Pan zdecydowanym przeciwnikiem referendum, w którym odwołano Aleksandra Miszalskiego. Nazywał je Pan „politycznym teatrzykiem” i kosztem rzędu milionów złotych. Dziś znamy już jednak jego wynik. Czy z perspektywy czasu uważa Pan, iż zlekceważono nastroje mieszkańców, czy przez cały czas podtrzymuje Pan diagnozę, iż była to wyłącznie czysta kalkulacja polityczna opozycji?

Victor Janczur: Wynik jest faktem, nie ma co z nim dyskutować. Ale to nie był ani czysty „sprzeciw mieszkańców”, ani sama manipulacja – tylko jedno i drugie naraz. Trudno mówić o spontanicznej, oddolnej akcji, kiedy na jej organizację wydano ponad 2 miliony złotych, w tym blisko pół miliona na samo zbieranie podpisów. Za takie pieniądze można bardzo skutecznie zbudować przekaz, dotrzeć do tysięcy ludzi i konsekwentnie powtarzać jeden prosty komunikat. I dokładnie to się wydarzyło.

Gibała odpalił tę akcję zaraz po przegranych wyborach i miał środki, żeby konsekwentnie pchać ją do przodu. Dla własnych korzyści zaliczył niezłą przemianę: z zielonego aktywisty nagle stał się obrońcą starych diesli – i to głównie tych wjeżdżających do Krakowa z zewnątrz.

Co więcej, żeby uderzyć w prezydenta, wokół tego tematu udało się zjednoczyć niemal całą prawicę oraz skrajną lewicę. Mając taki budżet i takie zaplecze, Gibała sprawnie sprowadził skomplikowane przepisy o SCT do prostego strachu: „odbiorą wam samochody”. Zrobił to bardzo podobnie jak PiS ze straszeniem uchodźcami – prosty mechanizm, ale zadziałał.

Z drugiej strony – miasto samo dało mu paliwo. Zabrakło dobrej komunikacji i spokojnego wytłumaczenia, po co w ogóle jest ta zmiana, a przy samej uchwale też popełniono błędy.

W polityce po prostu łatwiej jest straszyć niż cokolwiek budować – zwłaszcza gdy gra się na emocjach i nie ma oporów przed manipulacją. Ale po tej porażce nie wolno obrażać się na krakowian. Czas zacząć z ludźmi normalnie rozmawiać, słuchać ich i nie zostawiać ich samych z tymi obawami.

Patryk Trzaska: Jakie tematy z perspektywy młodych będą najważniejsze w tej kampanii wyborczej?

Victor Janczur: Dla młodych najważniejsze będą trzy sprawy: mieszkania, transport i praca. Tak naprawdę chodzi jednak o jedno – czy w Krakowie będzie się dało normalnie żyć i budować swoją przyszłość.

Mieszkania to dziś ogromny problem. Kończysz studia, chcesz zostać w Krakowie, ale na początku kariery nie zarabiasz przecież fortuny. Młody człowiek musi mieć realną szansę, żeby się tutaj usamodzielnić.

Transport. Cieszę się, iż poważnie wraca temat metra. Mam do tego zresztą osobisty sentyment – kiedy podróżuję po świecie, zawsze staram się choć raz przejechać lokalnym metrem. Ale przede wszystkim metro powinno być elementem długofalowej strategii dla Krakowa. Potrzebujemy sprawnej komunikacji miejskiej, ale też rozsądnej polityki wobec kierowców.

Praca. Kraków jest świetnym miejscem do studiowania, ale powinien być też dobrym miejscem do rozpoczęcia dorosłego życia. Młodzi nie powinni wyjeżdżać stąd tylko dlatego, iż nie stać ich na czynsz albo nie widzą dla siebie dalszych perspektyw.

I najważniejsze: młodzi chcą być traktowani poważnie. Ta kampania powinna być o tym, jak Kraków będzie wyglądał za 5, 10 czy 15 lat, a nie tylko o tym, kto wygra wybory za kilka tygodni.

Patryk Trzaska: Młode pokolenie porusza się po mieście inaczej niż ich rodzice. Częściej wybiera rower, hulajnogę czy komunikację zbiorową zamiast auta. Czy spór o Strefę Czystego Transportu i zwężanie ulic to realna dyskusja o przyszłości Krakowa, czy ideologiczna wojna, na której młodzi tylko tracą?

Victor Janczur: To jest realna dyskusja o przyszłości Krakowa, ale została zamieniona w ideologiczną wojnę. A na wojnie transportowej młodzi mogą tylko stracić.

Sam korzystam z komunikacji, roweru czy hulajnogi, ale nie uważam, iż samochód jest wrogiem miasta. Kraków powinien być wygodny dla wszystkich – także dla tych, którzy samochodu po prostu potrzebują.

Sama idea SCT jest potrzebna, bo jakość powietrza i zdrowie mieszkańców nie są tematami ideologicznymi. Problemem był sposób jej komunikowania i wprowadzania. Takie zmiany trzeba dobrze wytłumaczyć, dać ludziom alternatywy i wprowadzać stopniowo.

Podobnie ze zwężaniem ulic – nie jestem ani za zwężaniem wszystkiego, ani za utrzymywaniem każdego pasa tylko dlatego, iż zawsze tak było. Najpierw powinniśmy odpowiedzieć sobie, jaki problem chcemy rozwiązać i czy dane rozwiązanie rzeczywiście działa.

Młodzi potrzebują miasta, po którym można gwałtownie i wygodnie się poruszać.. Dlatego zamiast wojny kierowców z rowerzystami potrzebujemy dobrego transportu publicznego, metra, infrastruktury rowerowej i rozsądnej polityki wobec samochodów. To nie musi być wybór „albo–albo”.

Patryk Trzaska: Kraków szczyci się mianem akademickiej stolicy Polski, ale po godzinie 22:00 wciąż problemem są głośne imprezy. Czy uważa Pan, iż rola dotychczasowego Burmistrza Nocnego wymaga zmian?

Victor Janczur: Burmistrz Nocny jest potrzebny, ale jego rola powinna być bardziej sprawcza. Kraków nie może po 22:00 umierać, ale nie może też oznaczać, iż mieszkańcy tracą prawo do spokoju.

Potrzebujemy miejsc, gdzie można legalnie i bezpiecznie spędzać czas, ale też zdecydowanego reagowania tam, gdzie nocne życie odbywa się kosztem mieszkańców.

Nie chcę Krakowa, który wybiera między ciszą a życiem nocnym. Chcę Krakowa, który żyje nocą, ale szanuje tych, którzy w nim żyją.

Patryk Trzaska: Młodzieżowe Rady Miasta czy budżet obywatelski są często krytykowane jako „PR-arowe listki figowe”, które nie dają realnej władzy. Czy liczy Pan, iż w tej kampanii pojawia się pomysł na to, jak dać młodym prawdziwy wpływ na decyzje finansowe i przestrzenne w Krakowie?

Victor Janczur: Tak, bardzo na to liczę, ale nie chcę kolejnych okrągłych deklaracji o „włączaniu młodych”. Potrzebujemy twardych, konkretnych mechanizmów.

Dobrym rozwiązaniem byłaby wydzielona pula miejskiego budżetu, o której młodzi decydowaliby bezpośrednio w głosowaniu. Projekty mogłyby zgłaszać szkoły, uczelnie, organizacje młodzieżowe i sami mieszkańcy, a zwycięskie pomysły byłyby dla miasta obligatoryjne do realizacji.

Nie potrzebujemy „listków figowych”. jeżeli mówimy o głosie młodego pokolenia, ten głos musi mieć realny wpływ na decyzje.

Patryk Trzaska: Miejska Komisja Wyborcza odrzuciła pierwszą próbę rejestracji Łukasza Gibały przez brak słowa „Kraków” na tysiącach kart. Sztab mówił o „zwykłym ludzkim błędzie”, jednak Wy jako młodzieżówka bez zawahania zaczęliście przypominać, iż to nie jest pierwszy w historii tego typu błąd lidera Krakowa Dla Mieszkańców. Finalnie podpisy udało się jednak zebrać.

Victor Janczur: Jeden błąd to ludzka pomyłka, ale seria błędów na przestrzeni lat to już stały schemat. W 2016 roku przy referendalnej zbiórce Łukasza Gibały zakwestionowano dziesiątki tysięcy podpisów. W tegorocznym referendum nieważna była niemal jedna trzecia z nich. Teraz znowu dochodzą problemy z dokumentami rejestracyjnymi.

Jeżeli podpisy zbierają opłacani pracownicy – a przy referendum kosztowało to ponad 450 tysięcy złotych – zamiast realnych zwolenników, to ryzyko błędów i nadużyć zdecydowanie rośnie.

Pytanie jest proste: skoro ktoś po raz kolejny nie potrafi dopilnować podstawowych formalności we własnej kampanii, to jak chce odpowiedzialnie zarządzać całym Krakowem? W magistracie nie ma miejsca na amatorszczyznę i myślenie „jakoś to będzie”.

A jeżeli dobrze kojarzę, to mimo gigantycznego wsparcia pan Gibała również w biznesie nie odniósł jakiegoś spektakularnego sukcesu. To też chyba o czymś świadczy.

Patryk Trzaska: Łukasz Gibała uderza przy tej okazji w przepisy, nazywając je absurdalnymi i postuluje wprowadzenie zbiórki podpisów przez mObywatela. Zgadza się Pan z opinią, iż obecne procedury są przestarzałe, czy to po prostu zasłona dymna dla błędu własnego sztabu?

Victor Janczur: Jestem za tym, żeby procedury były nowoczesne. Dziś wiele osób ma obawy przed podawaniem swoich danych na papierowych listach. Aplikacja mObywatel mogłaby ten proces znacznie uprościć, zwiększyć poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim ułatwić późniejszą weryfikację podpisów.

Dobrze byłoby też docelowo umożliwić bezpieczne głosowanie online – to realnie podniosłoby frekwencję, szczególnie wśród młodych.

Ale nie mylmy dwóch pojęć. Możemy i powinniśmy dyskutować o zmianie przepisów na przyszłość, ale dzisiaj obowiązują konkretne zasady i każdy komitet ma obowiązek ich dopilnować.

Jeśli prawo jest przestarzałe – zmieńmy je. Ale dopóki obowiązuje, nie może być wygodną wymówką dla błędów własnego sztabu.

Patryk Trzaska: Kontrkandydaci mocno uderzają w Monikę Piątkowską, twierdząc, iż jej start to próba zaoferowania Krakowianom „Miszalskiego w spódnicy”. Pan jest mocno zaangażowany w kampanię kandydatki KO. Co ma Monika Piątkowska, czego nie miał Aleksander Miszalski?

Victor Janczur: Tego typu hasła są po prostu protekcjonalne. Monika Piątkowska to wyrazista i w pełni samodzielna menedżerka, a szukanie takich łatek pokazuje przede wszystkim brak merytorycznych argumentów u konkurencji.

Pani Senator ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Pracowała w krakowskim magistracie, więc zna miasto od środka, a do tego ma doświadczenie biznesowe. Możemy być pewni, iż do swoich obowiązków podejdzie poważnie i profesjonalnie.

Ale ma też coś, czego Aleksander Miszalski nie miał – czystą kartę. Może wyciągnąć wnioski z jego kadencji, ale nie musi bezkrytycznie bronić każdej jego decyzji. Zna realia miasta, ale zachowuje pełną niezależność.

Dlatego zamiast pytać, czy jest „Miszalskim w spódnicy”, warto zapytać, co sama może zrobić dla Krakowa. A moim zdaniem może bardzo dużo.

Patryk Trzaska: Monika Piątkowska przez lata pracowała w krakowskim magistracie. Opozycja mówi: „to współautorka dotychczasowych problemów Krakowa”. Dla Pana to obciążający balast polityczny czy wręcz przeciwnie, niezbędne doświadczenie menedżerskie, którego brakowało innym?

Victor Janczur: Zdecydowanie to drugie. Trudno uznawać doświadczenie w zarządzaniu miastem za obciążenie. Wręcz przeciwnie – w tej sytuacji to bardzo konkretny atut.

Senator Monika Piątkowska zna krakowski magistrat od środka. Wie, jak działają procedury, ale przede wszystkim wie, gdzie system wymaga usprawnień. Dzięki temu po objęciu urzędu nie będzie musiała poświęcać miesięcy na poznawanie podstaw funkcjonowania miasta. A pamiętajmy, iż będzie to kadencja krótsza niż standardowa – tutaj naprawdę nie ma czasu w pół kadencji nauki miasta i urzędu. Do tego dochodzi jej doświadczenie biznesowe i menedżerskie, czyli kompetencje potrzebne do tego, żeby te problemy realnie rozwiązywać.

Jeżeli opozycja uważa, iż znajomość miasta od podszewki jest wadą, to odpowiadam krótko: Kraków nie potrzebuje prezydenta, który będzie uczył się zarządzania od zera. Potrzebujemy kogoś, kto zna problemy od środka i ma odwagę je naprawiać. Tym bardziej, jeżeli alternatywą ma być ktoś, kto polega wyłącznie na kosztownym marketingu, a potyka się na podstawowej organizacji.

Patryk Trzaska: Jako szef młodzieżówki, gdyby miał Pan wskazać jedną konkretną decyzję, którą Pani Monika Piątkowska powinna podjąć w pierwszych 100 dniach prezydentury, aby udowodnić, iż nie jest tylko „kontynuacją”, ale nowym otwarciem dla miasta, co by to było?

Victor Janczur: Postawiłbym na audyt problemów miasta i pokazanie mieszkańcom konkretnego planu działań. Ale jeżeli mam wybrać jedną decyzję – to natychmiastowe ruszenie z przygotowaniami do budowy metra.

To byłby jasny sygnał, iż Kraków przestaje myśleć jedną kadencją, a zaczyna myśleć dekadami do przodu. W pierwszych 100 dniach chcę zobaczyć twardy harmonogram, źródła finansowania i konkretne etapy prac.

Nowe otwarcie to nie zmiana szyldów. To odważne decyzje, które zmienią Kraków na najbliższe 10 czy 20 lat.

I właśnie tym powinna różnić się prezydentura Moniki Piątkowskiej – mniej politycznych sporów, więcej konkretnych decyzji i projektów, które zostaną w Krakowie na lata

Idź do oryginalnego materiału