Produkcja pelletu nie jest łatwym kawałkiem chleba, a w warunkach wojennych jest dodatkowo utrudniona. Pomimo spadających bomb i braku rąk do pracy, firma Terra Pellet podtrzymuje działalność fabryki na terenie Ukrainy. A przy okazji realizuje model biznesowy wspierający polskich dystrybutorów.
W sercu biznesowej dzielnicy Warszawy, na ostatnim piętrze biurowca pracuje niewielki, ale zgrany zespół. Już od wejścia czuć rodzinny i przyjazny, ale jednocześnie w pełni profesjonalny klimat. To stąd zarządzana jest fabryka produkująca pellet i dostawy biegnące od Ukrainy aż po Polskę i dalsze kraje Europy. Firma działa od 2020 r.
– Produkujemy na terenie Ukrainy, a następnie transportujemy bezpośrednio do Polski, Włoch i Holandii. Nie magazynujemy pelletu w Polsce. Świadomie z tego zrezygnowaliśmy, aby móc oferować korzystniejsze ceny. Ryzyko związane z magazynowaniem towaru bierzemy na siebie, utrzymując zapasy w Ukrainie – mówi Illia Pomazan, prezes zarządu Terra Pellet. – Sprzedaż na poziomie 100 aut miesięcznie to nasz standardowy cel. Gdy wynik jest niższy, traktujemy to poważnie — analizujemy dane i sprawdzamy, co wpłynęło na sytuację – dodaje.
GDZIE KUPIĆ DOBRY PELLET? SPRAWDŹ NA NASZEJ MAPIE!
Szacunkowa miesięczna sprzedaż pelletu to ok. 2,5 tys. t, z czego 500 t jest produkowanych z własnego surowca, a pozostała część pochodzi z zakładów partnerskich oraz z surowca kupionego w ramach przetargów. Terra Pellet nie produkuje pelletu agro. Zresztą od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji rosyjskiej na Ukrainę jego produkcja stała się niemal niemożliwa.
– Słonecznik był tradycyjnie uprawiany na wschodzie kraju, w obwodzie chersońskim, który w tej chwili znajduje się pod rosyjską okupacją. Niestety, obserwujemy na rynku przypadki nieuczciwej konkurencji. Pellet z łuski słonecznika, który trafia do Europy jako produkt importowany, często nie odpowiada deklarowanemu pochodzeniu i nie spełnia norm jakości. Zdarza się również, iż towarzyszą temu niejasne praktyki dokumentacyjne. Mamy nadzieję, iż w przyszłości zostaną wprowadzone skuteczne mechanizmy kontroli, które ochronią rynek i uczciwych przedsiębiorców – komentuje szef Terra Pellet.
Certyfikacja w warunkach wojny
W lipcu firma uzyskała certyfikat ENplus – jako producent i dystrybutor pelletu.
– Od początku naszej działalności jakość pelletu była dla nas absolutnym priorytetem. Każda partia była i jest dokładnie kontrolowana – zarówno pod względem parametrów technicznych, jak i pochodzenia surowca. Próbki pelletu regularnie trafiają do certyfikowanych laboratoriów. Dzięki temu poziom reklamacji wynosi mniej niż 0,5% całej sprzedaży. Spełnialiśmy europejskie normy jeszcze na długo przed otrzymaniem certyfikatu – mówi Illia Pomazan.
Terra Pellet stosuje technikę marketingu, która wymusza utrzymanie wysokiej jakości każdej partii towaru. Kiedy przedstawiciel firmy jedzie na spotkanie z klientem, to odkupuje losowy worek pelletu od niezależnego dystrybutora. Dlatego zawsze musi on odzwierciedlać jakość oferowaną przez firmę.
Cały artykuł przeczytasz w magazynie Rynek Pelletu:
Tekst: Daria Lisiecka
Zdjęcie: Archiwum Terra Pellet