Jeszcze dekadę temu pojawiała się na północy kraju, dziś nie ma po niej śladu. Sowa śnieżna, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ptaków Arktyki, oficjalnie wyginęła w Szwecji. Naukowcy nie mają wątpliwości: to efekt ocieplenia klimatu i załamania się naturalnego łańcucha pokarmowego.
Zmiany klimatu zbierają coraz większe żniwo w rejonach polarnych. Jednym z najbardziej dotkniętych gatunków jest sowa śnieżna (Bubo scandicus). Jak potwierdzili naukowcy, ptak ten oficjalnie przestał występować w Szwecji, mimo iż od dekad był tam objęty ochroną.
Tu o sowach śnieżnych słuch zaginął
Wyniki badania z grudnia 2024 r., zamieszczone w czasopiśmie Bird Conservation International, wskazały coś bardzo niepokojącego. Światowa populacja dorosłych osobników tych dużych ptaków drapieżnych w fazie lęgowej liczyła od zaledwie 14-28 tys. osobników.
Zasięg geograficzny tego ptaka znanego z Harrego Pottera rozciąga się na półkuli północnej: od zachodniej Skandynawii, przez północną Rosję, po Alaskę, północną Kanadę i Grenlandię. Gatunek ten preferuje siedliska na otwartych przestrzeniach tundry. Żeruje pośród licznych mokradeł. Występuje od granicy lasu po krawędzie mórz polarnych, z pagórkami lub skałami, rzadką niską roślinnością, karłowatymi krzewami i porostami.
Ornitolodzy zauważyli, iż od 2015 roku na terenie Szwecji nie widziano sów śnieżnych. Ostatnie naukowe doniesienia z ekologii sów wskazują, iż ptak przestał tam istnieć, pomimo zaniechania polowań od lat 70. XX wieku. W przeszłości intensywnie polowano na te ptaki. I to nie tylko w celu spożywania ich mięsa i jaj, ale też w celach „estetycznych”, aby ozdobić nimi dom. Myśliwi dawniej szczycili się wypychaniem tych zwierząt, co oburzyło wielu przyrodników, którzy podjęli skuteczne działania aby nie dochodziło już do tego procederu. Dlaczego sowy zniknęły, mimo braku zagrożenia ze strony myśliwych?
– Jedną z głównych przyczyn jest ocieplenie klimatu, przez które zaburzone są fluktuacje w populacjach gryzoni. Co za tym idzie, liczebność małych ssaków, które potrzebują pokrywy śnieżnej do przetrwania zimy, maleje – powiedziała dla SmogLabu Julia Barczyk, ornitolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Mowa oczywiście o gryzoniach, którymi odżywia się ten gatunek sowy.
Wirestock Creators/ShutterstockPerfekcyjny myśliwy utracił główne menu
Sowa śnieżna jest perfekcyjnym myśliwym. W okresie zimowym, gdy poluje, jest najbardziej aktywna o zmierzchu i świcie. Z kolei w okresie letnim żeruje przez cały dzień. Ten duży ptak drapieżny jest związany z otwartymi siedliskami tundry ze sporą warstwą śniegu. Tam specjalizuje się w bezszelestnym nurkowaniu za zdobyczami w śnieżnym puchu. Robi to zwykle z zaskoczenia.
W głównym menu sów śnieżnych znajdują się przede wszystkim arktyczne gryzonie – lemingi. Okazjonalnie zjada też norniki. Gustuje w spożywaniu ssaków wielkości zajęcy, a także ptaków, w tym kaczek i średniej wielkości gęsi. Czasami uzupełnia swoją dietę polując w pobliskich jeziorach i rzekach na ryby, płazy i skorupiaki.
Jednak, jak wspomnieliśmy, głównym składnikiem pokarmowym tych drapieżnych ptaków są lemingi. Niestety, populacja tych gryzoni systematycznie spada w wielu obszarach polarnych, a zwłaszcza na terenie Szwecji. Gdy zaczęło do tego dochodzić, z braku najważniejszego pokarmu sowy śnieżne zrezygnowały z zakładania lęgów. To z kolei negatywnie wpłynęło na stabilizację populacji tych ptaków.
– Tak zwane „mysie lata” (lata obfitujące w gryzonie – red.) stały się już rzadkością, a miały one pozytywny wpływ na sukces lęgowy sowy śnieżnej. Dodatkowo duże znaczenie ma również przekształcanie siedlisk – mówi nam Barczyk.
Zwraca też uwagę, iż czynnik klimatyczny ma duży wpływ na zachowanie tych ptaków: – Migracje sowy śnieżnej są nieregularne i zależne od zasobów pokarmowych, które co prawda są również zależne od zmian klimatu, ale nie można jeszcze stwierdzić, czy te migracje są bezpośrednią odpowiedzią na zmiany klimatu.
Co łączy sowy śnieżne i lemingi?
Lemingi były liczne, gdy w okresie zimowym powszechne były duże masy śniegu, w którym kopały tunele, ukrywając się przed drapieżnikami. Zgromadzone tam gryzonie były często atakowane przez sowy śnieżne. Jednak ocieplenie klimatu w skali globalnej sprawia, iż w Szwecji częściej zaczęły występować opady deszczu niż śniegu. Spowodowało to, iż zarówno populacje lemingów – ofiar, jak i populacje sów śnieżnych – myśliwych, zaczęły się dramatycznie kurczyć.
Okresy lęgowe lemingów nakładają się na okresy lęgowe sów śnieżnych. Jednak na terenie Szwecji ostatni taki okres lęgowy zanotowano w 2015 roku. Od tamtej pory w tym kraju nie zaobserwowano ani jednego ptaka tego gatunku.
– Jesteśmy niezwykle zaniepokojeni tą sytuacją. Większość gatunków sów w Szwecji wymiera. Jednym z powodów są zmiany klimatyczne, które oznaczają, iż „lata gryzoni” stają się coraz rzadsze – mówi Niklas Aronsson, redaktor naczelny Vår Fågelvärld, magazynu członkowskiego BirdLife Sweden.
Smutna wiadomość ogłoszona przez biologów
W 2025 roku biolodzy, głównie szwedzcy, oficjalnie ogłosili regionalne wymarcie gatunku sowy śnieżnej na obszarze Szwecji. Ale pozostało nadzieja, iż gatunek da się uratować, jeżeli w pozostałych rejonach polarnych świata na półkuli północnej populacje tych ptaków zaczną stabilizować się. Jednak w dobie w tej chwili zachodzących zmian klimatycznych jest to niewątpliwie bardzo trudne.
– Uważam, iż wszelkiego rodzaju ochrona siedlisk naturalnych jest wyjątkowo ważna w kontekście ochrony gatunku. Gdy będziemy chronić siedliska, zawsze pozostaje nadzieja, iż np. taka sowa śnieżna wróci w miejsca, gdzie wcześniej była lęgowa – podsumowuje Julia Barczyk.
W 2017 roku ptak został wpisany na Czerwoną Listę IUCN w kategorii gatunku narażonego na wyginięcie. Wcześniej był objęty kategorią najmniejszej troski. Drastyczny spadek populacji – aż o 30 proc., obserwowany zaalarmował ornitologów, aby podwyższyć kategorię ochronną sowy śnieżnej.
–
Zdjęcie tytułowe: Piotr Krzesiak/Shutterstock

1 dzień temu











![USA przejęły tankowiec pod banderą Rosji; Moskwa protestuje [SYNTEZA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/01/mid-epa12634147.jpg)


