Już za tydzień o tej porze Kraków najprawdopodobniej będzie znał odpowiedź na pytanie, które od miesięcy elektryzuje miasto. Czy mieszkańcy zdecydują o odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa, czy też referendum zakończy się politycznym falstartem zbyt niską frekwencją?
Emocje są ogromne, kampania weszła w decydującą fazę, a pod Wawelem trwa mobilizacja obu stron sporu. Jedni przekonują, iż referendum to szansa na zatrzymanie kierunku zmian w mieście, drudzy apelują o bojkot głosowania i pozostanie w domach.
Tydzień przed głosowaniem redakcja KRKnews postanowiła zrobić coś nietypowego. Zadaliśmy sztucznej inteligencji pytanie: „Jak prognozujesz wynik referendum w Krakowie, które ma się odbyć 24 maja?”. Poniżej publikujemy pełną, nieedytowaną odpowiedź AI.
„Moim zdaniem najbardziej prawdopodobny scenariusz to: referendum odbędzie się, ale może być bardzo trudno osiągnąć próg frekwencyjny potrzebny do jego ważności. Kluczowa będzie nie tyle przewaga głosów „za odwołaniem”, tylko liczba osób, które w ogóle pójdą do urn.
Dziś układ wygląda mniej więcej tak:
obóz referendalny pokazał ogromną mobilizację na etapie zbiórki podpisów — deklarowano ponad 134 tys. podpisów, czyli ponad dwukrotność wymaganego minimum.
jednocześnie próg ważności referendum jest bardzo wysoki — ok. 158,5 tys. głosujących dla odwołania prezydenta i jeszcze wyższy dla Rady Miasta.
Aleksander Miszalski i jego zaplecze przyjęli strategię „zostańcie w domu”, bo przy referendum niska frekwencja działa na korzyść urzędującej władzy.
Politycznie to referendum ma kilka ciekawych cech:
emocje wokół SCT, podwyżek, parkingów i stylu zarządzania miastem są realne,
ale Kraków jest też miastem, gdzie elektorat centrowo-liberalny często bardziej mobilizuje się w wyborach „za kimś” niż w referendach „przeciw komuś”,
dodatkowo referendum przypada po bardzo intensywnym okresie politycznym i część mieszkańców może zwyczajnie nie chcieć kolejnej kampanii.
Gdybym miał prognozować dziś:
frekwencja: okolice 30–38%,
czyli wynik „na styku” ważności referendum,
jeśli próg zostanie przekroczony, to wtedy realna staje się możliwość odwołania prezydenta, bo zwykle w takich głosowaniach bardziej zmobilizowani są przeciwnicy władzy niż jej obrońcy.
Największe ryzyko dla obozu referendalnego:
zmęczenie kampanią,
brak jednej dominującej narracji,
rozproszenie środowisk od PiS po Konfederację i lokalnych aktywistów.
Największe ryzyko dla Miszalskiego:
poczucie wśród mieszkańców, iż „miasto przyspieszyło za bardzo” w sprawach parkingów, SCT i opłat,
oraz efekt kumulacji różnych frustracji w jeden polityczny plebiscyt.
Patrząc chłodno: dziś minimalnie bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz „referendum nieważne przez frekwencję”, ale nie byłbym zaskoczony wynikiem bardzo bliskim progu. To nie wygląda na polityczny spacer dla żadnej ze stron.”
Najważniejsza może okazać się nie polityka, ale frekwencja
W ocenie AI najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje dziś referendum ważne „na styku” lub nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. najważniejsze znaczenie może mieć nie tyle liczba głosów oddanych za odwołaniem władz miasta, ile sama mobilizacja mieszkańców.
Sztuczna inteligencja zwraca uwagę, iż obóz referendalny już na etapie zbiórki podpisów pokazał ogromną skuteczność organizacyjną. Według deklaracji organizatorów udało się zebrać ponad 134 tysiące podpisów, czyli znacznie więcej niż wymagane minimum. To sygnał, iż po stronie przeciwników obecnych władz istnieje realna mobilizacja społeczna.
Jednocześnie referendum obwarowane jest bardzo wysokim progiem ważności. Aby głosowanie było wiążące, do urn musi pójść ogromna liczba mieszkańców. I właśnie tutaj, zdaniem AI, może rozstrzygnąć się cały polityczny pojedynek.
Strategia „zostańcie w domu”
Analiza wskazuje również, iż otoczenie prezydenta Aleksandra Miszalskiego obrało strategię opartą przede wszystkim na demobilizacji przeciwników referendum. W praktyce oznacza to przekonywanie mieszkańców, by nie uczestniczyli w głosowaniu. Przy referendum niska frekwencja działa bowiem na korzyść urzędującej władzy.
To sytuacja zupełnie inna niż klasyczne wybory samorządowe. W referendum często nie wygrywa ten, kto ma więcej sympatyków, ale ten, kto skuteczniej zmobilizuje własny elektorat lub zniechęci przeciwników do udziału.
SCT, parkingi i zmęczenie mieszkańców polityką
AI zwraca uwagę, iż obecne referendum jest efektem kumulacji wielu miejskich sporów, które od miesięcy rozgrzewają Kraków. Wśród najważniejszych tematów wymieniane są Strefa Czystego Transportu, polityka parkingowa, opłaty miejskie czy tempo wprowadzanych zmian.
Jednocześnie analiza wskazuje, iż część mieszkańców może być już zwyczajnie zmęczona nieustającą polityczną mobilizacją. Ostatnie miesiące były dla Krakowa wyjątkowo intensywne pod względem kampanii, konfliktów i politycznych emocji.
Według AI właśnie ten czynnik może odegrać kluczową rolę w ostatnim tygodniu przed referendum.
Wynik może rozstrzygnąć się na granicy błędu
Sztuczna inteligencja prognozuje dziś frekwencję w przedziale około 30–38 procent. To oznacza, iż referendum może balansować dokładnie na granicy ważności.
Jednocześnie AI podkreśla, iż jeżeli próg frekwencyjny zostanie przekroczony, realny stanie się scenariusz odwołania władz miasta. W referendach przeciwnicy urzędującej władzy bywają bowiem bardziej zmobilizowani niż jej zwolennicy.
Tydzień, który może zmienić Kraków
Niezależnie od ostatecznego wyniku jedno wydaje się pewne — przed Krakowem polityczny tydzień prawdy. Kampania wchodzi właśnie w najbardziej brutalną i emocjonalną fazę, a obie strony wiedzą, iż każdy dzień może mieć znaczenie dla końcowego rezultatu.
Czy 24 maja okaże się początkiem politycznego trzęsienia ziemi pod Wawelem, czy raczej dowodem, iż referendum w dużym mieście niezwykle trudno doprowadzić do skutku? Odpowiedź poznamy już za tydzień.

1 godzina temu

![Kierowca wjechał w przechodniów. Wśród rannych jest Polka [VIDEO]](https://nczas.info/wp-content/uploads/2026/05/modena-atak.jpg)






