Donald Tusk 20 sierpnia w Krakowie zapowiedział, iż planowana opłata turystyczna ma trafiać do gmin w 100 proc., a nie w 80 proc. Dla samorządów oznacza to pełniejszą rekompensatę kosztów masowej turystyki, ale dla gości hotelowych także nową daninę pobieraną za każdą dobę pobytu.
Krakowska obietnica premiera
Donald Tusk ogłosił w Krakowie korektę planów dotyczących opłaty turystycznej. Jak podał TVN24, premier uzgodnił wstępnie z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim, iż pieniądze z nowej daniny mają w całości zostawać w gminie, a nie być dzielone według wcześniejszego modelu 80 proc. dla samorządu i 20 proc. dla Polskiej Organizacji Turystycznej. To istotna zmiana, bo przesuwa ciężar uzasadnienia opłaty z promocji turystyki na rekompensatę realnych kosztów ponoszonych przez mieszkańców.
Kraków jest tu naturalnym przykładem. Miasto żyje z turystyki, ale za tłum płacą także krakowianie: transport, czystość, bezpieczeństwo, przeciążona infrastruktura, presja na najem i codzienne funkcjonowanie centrum. DN pisał niedawno, iż Kraków rozszerzył płatne parkowanie, co dobrze pokazuje szerszy problem miejskich kosztów przerzucanych na mieszkańców. jeżeli państwo zgadza się na kolejną opłatę, pieniądze powinny trafiać tam, gdzie powstaje koszt.
Projekt z Sejmu i spór o podział pieniędzy
W obecnym założeniu opłata turystyczno-rekompensacyjna ma być pobierana w hotelach i innych obiektach świadczących usługi hotelarskie. Według opisu projektu, który trafił do Sejmu jako RPW/15997/2026, rada gminy miałaby decydować o wprowadzeniu daniny uchwałą, a opłata byłaby naliczana za każdą rozpoczętą dobę pobytu. Projekt przewidywał także zwolnienia, m.in. dla dzieci do 16 lat, pacjentów szpitali oraz osób, od których pobiera się już opłatę miejscową albo uzdrowiskową.
Tu widać sedno sporu. Pierwotny model zakładał, iż część wpływów zasili Polską Organizację Turystyczną. Tusk mówi teraz, iż opłata nie ma finansować turystyki, ale rekompensować wydatki gmin. To rozsądne rozróżnienie. o ile turysta korzysta z miasta, a miasto ponosi ciężar, to pieniądz powinien zostawać w lokalnej wspólnocie, nie znikać w centralnym mechanizmie promocyjnym.
Nowa danina wymaga kontroli
Prawica nie powinna automatycznie klaskać każdej opłacie tylko dlatego, iż zasili gminę. Samorząd także potrafi być rozrzutny, a państwo coraz chętniej sięga do kieszeni obywateli i przedsiębiorców. Dlatego warunek jest prosty: jeżeli taka danina ma wejść w życie, musi być przejrzysta, lokalna i rozliczana przed mieszkańcami. Bez tego stanie się kolejnym podatkiem ubranym w przyjemne słowo rekompensata.
Dla hoteli, pensjonatów i najmu krótkoterminowego oznacza to nowe obowiązki inkasenckie. Dla rodzin jadących na kilka dni do popularnego miasta oznacza to wyższy rachunek. Dla gmin może to być realny zastrzyk pieniędzy na porządek, transport, toalety publiczne, remonty chodników i obsługę ruchu turystycznego. Polityka lokalna powinna jednak pokazać rachunek, a nie tylko wystawić paragon.
Samorząd bliżej pieniędzy niż centrala
Zapowiedź Tuska pada w kampanijnym kontekście Krakowa i poparcia dla Moniki Piątkowskiej. To nie unieważnia sprawy, ale każe patrzeć rządowi na ręce. Premier chętnie składa obietnice w terenie, a później wszystko zależy od zapisów ustawy, większości w Sejmie i rozporządzeń. Podobnie było przy innych deklaracjach obecnego rządu, o czym pisaliśmy przy tekście Donald Tusk po zaprzysiężeniu Prezydenta wbija szpilę. Słowa z konferencji to dopiero początek.
Z perspektywy interesu narodowego najważniejsza jest zasada pomocniczości i odpowiedzialności. Gmina, która mierzy się z masową turystyką, powinna mieć narzędzie finansowe, ale mieszkańcy muszą wiedzieć, na co idą pieniądze. Centralne ściąganie części wpływów do Warszawy byłoby typową pokusą aparatu państwa: zabrać lokalny problem, zrobić z niego centralny fundusz i rozmyć odpowiedzialność.
Jeżeli rząd rzeczywiście wycofa się z podziału 80 do 20 i zostawi całość opłaty w gminach, będzie to krok w dobrą stronę. Ale dopiero ustawa pokaże, czy Kraków, Zakopane, miasta nadmorskie i inne gminy dostaną realne narzędzie, czy tylko kolejną obietnicę na konferencji. Polska potrzebuje samorządu silnego odpowiedzialnością, nie nowej maszynki do pobierania opłat bez kontroli.
Źródło: Gazeta.pl, TVN24, Sejm.
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości











