Donald Trump – wielki obrońca „uczciwego handlu” i „amerykańskich interesów” – postanowił podczas swojej prezydentury wprowadzić „cła wzajemnościowe” (reciprocal tariffs). W teorii miało to być genialne posunięcie: skoro inne kraje nakładają wysokie taryfy na amerykańskie towary, to USA mają prawo odpowiedzieć tym samym. Równość, sprawiedliwość, America First.
I tak się stało. Na grafice oficjalnej, ozdobionej pieczęcią prezydenta Stanów Zjednoczonych, pojawiły się dziesiątki państw z całego globu. Cła nałożono na:
-
Chiny (67% → 34%)
-
Indie (52% → 26%)
-
Wietnam (90% → 46%)
-
Unię Europejską (39% → 20%)
-
Japonię, Koreę Południową, Szwajcarię, Tajlandię, Brazylię, Egipt, Botswanę, Madagaskar i Laos (nawet do 95%!)
-
…i dziesiątki innych krajów, także takich, których nazwy większość Amerykanów musi szukać na mapie.
Ale jest jedno wielkie nieobecne państwo.
Rosja.
Nie, to nie pomyłka. Rosji nie ma na tej bardzo szczegółowej liście.
Putin i jego oligarchowie mogą spać spokojnie. Donald Trump, ten sam, który krzyczał o „America First”, który chciał budować mury, zakazywał wjazdu obywatelom państw muzułmańskich i krzyczał na Niemców za Nord Stream 2 — jakoś zapomniał o tym, by nałożyć cła na Moskwę.
Dlaczego Trump oszczędził Rosję?
To pytanie, które aż się prosi o zadanie. Skoro Wietnam dostał 90%, Laos 95%, a Madagaskar 93%, to jakim cudem Rosja, która regularnie ingerowała w wybory w USA, nie znalazła się na tej liście?
Czyżby Trump nie chciał drażnić „przyjaciela Władimira”? Czy może jego administracja celowo pominęła Moskwę w ramach „tajemniczego porozumienia”, którego ślady wciąż próbują znaleźć dziennikarze i śledczy?
Wbrew deklaracjom o twardym podejściu do „wszystkich państw niesprawiedliwie traktujących USA”, Rosja jakoś magicznie się wymknęła. Cła nałożono choćby na takich sojuszników jak Norwegia, Nowa Zelandia, Izrael czy Wielka Brytania. Ale nie na Rosję.
Kogo chronił Trump?
Taryfy, które miały „wyrównać szanse”, okazały się narzędziem chaosu, a nie strategii. Jedynym logicznym wytłumaczeniem braku Rosji na tej liście jest to, iż Trump nie chciał z nią zadzierać. Być może dlatego, iż tak bardzo lubił słyszeć komplementy z ust Putina. A może dlatego, iż interesy Trump Organization w Moskwie były dla niego ważniejsze niż równowaga w handlu.
Niezależnie od przyczyny – fakty są nieubłagane: Trump nałożył cła na niemal cały świat, ale nie na Rosję.
I to mówi więcej o jego „patriotyzmie gospodarczym” niż jakiekolwiek przemówienie.