Tort, polityka i emocje w sieci. Eksperci komentują spór wokół prezydenta Poznania

1 godzina temu

Eksperci zwracali uwagę, iż rzucanie tortem w osoby publiczne nie jest zjawiskiem nowym. W przeszłości podobne formy protestu spotykały polityków, biznesmenów i osoby sprawujące ważne funkcje publiczne. Takie działania zwykle były traktowane jako naruszenie nietykalności osobistej, choć jednocześnie miały charakter symbolicznego sprzeciwu.

Prof. Szymon Ossowski podkreślał jednak, iż w tej chwili kontekst takich zdarzeń jest inny niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Sam tort może być formą protestu, ale w warunkach gwałtownie zaostrzającej się debaty publicznej staje się także elementem szerszego problemu.


„Dla mnie większym problemem jest nie tyle sam tort. Tort raczej nie uszkodzi. Jest pewnym symbolem i przekroczeniem pewnej granicy. Prawdziwym problemem jest hejt w internecie dotyczący polityków” – oceniał prof. Ossowski.

W rozmowie zwrócono uwagę, iż obie strony sporu komunikacyjnie wykorzystały zdarzenie. Z jednej strony środowiska aktywistyczne przedstawiały je jako formę obywatelskiego sprzeciwu, z drugiej prezydent i jego otoczenie akcentowali fizyczny wymiar ataku. Eksperci wskazywali, iż dobór słów w takiej sytuacji ma znaczenie. Inaczej brzmi bowiem „rzucono tortem”, a inaczej „uderzono w twarz tortem”.

Zdaniem rozmówców incydent mógł wpłynąć na społeczne postrzeganie sporu wokół osiedla Maltańskiego. Choć aktywiści zyskali rozgłos, część mieszkańców może nie akceptować takiej formy działania. Prof. Ossowski zauważył, iż z punktu widzenia komunikacyjnego prezydent może wykorzystać zdarzenie jako argument pokazujący trudność prowadzenia rozmów z najbardziej radykalnymi grupami.

Jednocześnie eksperci przestrzegali przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków wyłącznie na podstawie komentarzy internetowych. Jak zaznaczali, aktywność w sieci nie zawsze odzwierciedla realne nastroje społeczne. Najbardziej emocjonalni komentujący stanowią zwykle niewielką część opinii publicznej, a dynamika internetowej dyskusji często wygasa po kilku dniach.

Prof. Waldemar Rydzak przywołał dane, według których największe zainteresowanie tematem trwało około dwóch, trzech dni. Później zaangażowanie internautów zaczęło wyraźnie spadać. Zwrócił również uwagę, iż ogromna część publikacji wokół zdarzenia nie była jednoznacznie pozytywna ani negatywna, choć emocjonalne komentarze mogły sprawiać inne wrażenie.

W programie pojawił się także wątek przyszłości politycznej Jacka Jaśkowiaka. Eksperci oceniali, iż ewentualne referendum w Poznaniu jest mało prawdopodobne, między innymi ze względu na brak silnej alternatywy politycznej oraz specyfikę lokalnej sceny. Prof. Ossowski porównywał sytuację Poznania z Krakowem, podkreślając, iż każde miasto ma własną dynamikę polityczną, zaplecze społeczne i potencjalnych liderów opozycji.

Zdaniem gości programu w Poznaniu przez cały czas dużą rolę odgrywa zaplecze Koalicji Obywatelskiej, a Prawo i Sprawiedliwość ma ograniczone szanse na przejęcie władzy w mieście. Jednocześnie wskazywali, iż komfortowa sytuacja polityczna może prowadzić do rozleniwienia władzy i osłabienia dialogu z mieszkańcami.

Druga część rozmowy dotyczyła szerszego zjawiska polaryzacji. Prof. Waldemar Rydzak zwracał uwagę, iż rosnące poczucie niesprawiedliwości, przekonanie o braku wpływu oraz poczucie, iż „nikt mnie nie słucha”, sprzyjają radykalizowaniu form protestu.

Jak mówił, coraz więcej osób akceptuje tak zwany aktywny aktywizm, który może przybierać formę agresji słownej lub symbolicznych działań wymierzonych w osoby publiczne i instytucje. W jego ocenie jest to sygnał, iż część społeczeństwa nie czuje się wysłuchana przez polityków i administrację.

„Badania pokazują, iż jednym z najważniejszych oczekiwań wobec polityków i administracji jest bycie wysłuchanym” – podkreślał prof. Rydzak.

Eksperci zgodzili się, iż odpowiedzialność za narastającą polaryzację ponoszą nie tylko politycy, ale także media i użytkownicy mediów społecznościowych. Współczesna „ekonomia uwagi” sprawia, iż najbardziej emocjonalne i konfliktowe treści łatwiej zdobywają zasięg. To z kolei zachęca do publikowania materiałów wzmacniających podziały.

Prof. Ossowski wskazywał, iż dawniej część treści była filtrowana przez redakcje i dziennikarzy, dziś natomiast każdy użytkownik może stać się nadawcą o dużym zasięgu. W połączeniu z krótkimi formami wideo, uproszczonym przekazem i sztuczną inteligencją coraz trudniejsze staje się odróżnianie rzetelnej informacji od manipulacji.

Dlatego w rozmowie mocno wybrzmiał apel o edukację medialną. Zdaniem ekspertów umiejętność rozpoznawania mechanizmów polaryzacji, oceniania źródeł informacji i świadomego korzystania z mediów powinna stać się jednym z kluczowych elementów współczesnej edukacji obywatelskiej.

Jak podkreślali goście programu, najważniejsze pytanie nie dotyczy samego gestu, ale tego, dlaczego coraz więcej obywateli uważa, iż aby zostać zauważonym, trzeba sięgać po coraz bardziej radykalne formy sprzeciwu.

Idź do oryginalnego materiału