Tajne rozmowy USA z separatystami ws. Kanady
Dziennik "Financial Times" nieoficjalnie ustalił, iż amerykańscy urzędnicy od kwietnia mieli trzykrotnie spotkać się z liderami skrajnie prawicowej grupy separatystów Alberta Prosperity Project. Domagają się oni, aby zachodnia prowincja - Alberta odłączyła się od Kanady. - Stany Zjednoczone są niezwykle entuzjastycznie nastawione na wolną i niepodległą Albertę - stwierdził radca prawny grupy Jeff Rath. Warto jednak zaznaczyć, iż Donald Trump proponował, aby uczynić Kanadę "51. stanem USA".
REKLAMA
Kolejne spotkania mają odbyć się w przyszłym miesiącu. Separatyści mają wystąpić o kredyt w wysokości 500 miliardów dolarów. Pieniądze te umożliwiłyby bowiem finansowanie prowincji, o ile przyszłe referendum wykaże chęć mieszkańców do odejścia. Biały Dom odniósł się do sprawy w rozmowie z "Financial Times". - Urzędnicy administracji spotykają się z wieloma organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Nie przekazano żadnego takiego wsparcia ani żadnych innych zobowiązań - powiedział rzecznik.
Zobacz wideo Nowy premier Kanady rozgrywa Trumpa
Kanada reaguje
Premier Kanady Mark Carney, w czwartek 29 stycznia, został zapytany podczas konferencji prasowej o doniesienia dotyczące spotkań między USA a separatystami. - Oczekujemy, iż administracja USA będzie szanować suwerenność Kanady. Zawsze jasno wyrażam tę opinię w rozmowach z prezydentem Trumpem - powiedział szef kanadyjskiego rządu. Zaznaczył również, iż Trump nigdy nie poruszył tematu separatystów podczas rozmów z nim.
Rosyjski scenariusz w Kanadzie?
Sprawę skomentował również były kanadyjski poseł Charlie Angus, który w rozmowie z Meidas Touch porównał sytuację kanadyjskiej prowincji do ukraińskiego Donbasu. Jak informował Ośrodek Studiów Wschodnich, na wspomnianym terenie działali bowiem prorosyjscy separatyści. W 2014 roku zorganizowali oni referendum dotyczące suwerenności obwodów donieckiego i ługańskiego. "Wyniki (odpowiednio 89,07 proc. i 96,2 proc. 'za') zostały sfałszowane, a sam proces głosowania nie spełnił standardów demokratycznych" - poinformował OSW.
Podczas referendum wystąpiły bowiem przypadki między innymi oddawania głosu za inne osoby, a karty do głosowania rozdawano na ulicach kilka dni przed wydarzeniem. Natomiast w wielu miejscowościach referendum w ogóle się nie odbyło. "Separatyści dysponowali jedynie szczątkowymi listami uprawnionych do głosowania (władze zamknęły dostęp do rejestru wyborców)" - napisał OSW. Następnie przyjęli oni uchwały o suwerenności Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Po wybuchu wojny w Ukrainie (pod koniec września 2022 roku) przeprowadzono kolejne referenda. Zostały one zorganizowane w Donieckiej Republice Ludowej, Ługańskiej Republice Ludowej oraz obwodach zaporoskim i chersońskim Ukrainy, a także w Federacji Rosyjskiej. W tym wypadku również określono je mianem fikcyjnych.
- Właśnie wróciłem z Alberty - ogromne wiece w Calgary i Edmonton. Ludzie tego nie chcą (odłączenia od Kanady - red.). Ale rozumieją, iż nie ma znaczenia, co myśli teraz większość. Liczy się zdolność Donalda Trumpa do stworzenia takiego wrażenia, iż ma pretekst, prowokację do działania. To podręcznikowa taktyka Władimira Putina. To naprawdę, naprawdę niebezpieczne czasy. Musimy zacząć to piętnować. Musimy to nagłośnić - powiedział Charlie Angus.
Więcej informacji na temat Kanadyznajduje się w artykule: "Media: Kanada przygotowała się na wypadek inwazji USA. Pierwsza taka sytuacja od stu lat".
Źródła: Financial Times, Agencja Reutera, Meidas Touch (Facebook), Ośrodek Studiów Wschodnich

15 godzin temu












