Potężny blackout na Kubie. Trump już nie ukrywa, iż chce przejąć kraj

1 godzina temu
Ogólnokrajowa awaria sieci energetycznej pogrążyła Kubę w ciemności, pozbawiając prądu 10 milionów osób. W obliczu katastrofy humanitarnej i gospodarczej prezydent USA Donald Trump bez skrupułów mówi natomiast o planach przejęcia kontroli nad wyspą.


Sytuacja na Kubie osiągnęła punkt krytyczny, który wielu obserwatorów nazywa największym załamaniem systemowym od czasu rewolucji sprzed 65 lat. Wyspa, od lat borykająca się z sankcjami i niewydolnością wewnętrzną, znalazła się w całkowitej izolacji energetycznej i surowcowej. To, co dzieje się w tej chwili w Hawanie i na prowincji, wykracza poza ramy zwykłego kryzysu – to moment, w którym państwowość Kuby w dotychczasowym kształcie staje pod wielkim znakiem zapytania, a Donald Trump nie ukrywa, iż zamierza tę sytuację wykorzystać.

Całkowity blackout: 10 milionów osób bez zasilania


W poniedziałek kubański system elektroenergetyczny (SEN) przestał istnieć. Jak poinformowało kubańskie Ministerstwo Energii i Górnictwa, doszło do "całkowitego odłączenia" sieci, co w praktyce oznaczało blackout dla niemal wszystkich mieszkańców wyspy. Według danych agencji Reuters i AP, awaria dotknęła około 10 milionów ludzi w kraju liczącym 11 milionów obywateli.

Życie codzienne na wyspie zostało sparaliżowane: komunikacja miejska przestała funkcjonować, zamarły dostawy wody, a internet stał się niedostępny. Obrazy z kubańskich ulic są drastyczne – ze względu na brak paliw transport samochodowy niemal zanikł, a jego miejsce zajęły pojazdy zaprzężone w konie. Służby techniczne pracują nad przywróceniem zasilania, jednak przyznają, iż bez stałych dostaw surowców energetycznych każda próba naprawy sieci jest jedynie doraźnym łataniem dziur w rozpadającym się systemie.

Sankcje i blokada dostaw ropy


Kryzys energetyczny nie jest zjawiskiem nagłym, ale wynikiem skoordynowanych działań dyplomatycznych i gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Przełomowym momentem było zatrzymanie w styczniu przez amerykańskie wojsko Nicolása Maduro – ówczesnego prezydenta Wenezueli, czyli kraju, który przez dekady był największym dostawcą ropy na wyspę. Po przejęciu kontroli nad wenezuelskimi szybami naftowymi przez USA, kurek z paliwem dla Hawany został zakręcony. Od ponad trzech miesięcy na Kubę nie dotarł żaden transport ropy.

Sytuację pogarsza fakt, iż Waszyngton zagroził nałożeniem wysokich ceł na każde inne państwo, które zdecydowałoby się wspomóc wyspę surowcami. Pod taką presją znalazł się między innymi Meksyk, który pod wpływem amerykańskich ostrzeżeń wstrzymał eksport paliw na Kubę. W efekcie wyspa musi polegać na niewydolnych elektrowniach termoelektrycznych i gazie ziemnym, co nie pokrywa choćby ułamka zapotrzebowania narodu.

Donald Trump: "Będę miał zaszczyt przejęcia Kuby"


W obliczu agonii kubańskiego systemu politycznego i gospodarczego, prezydent USA Donald Trump przedstawił swoją własną wizję przyszłości wyspy. W rozmowach z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym nie przebierał w słowach, kreśląc następujący obraz kraju: "Kuba jest u kresu sił. Naprawdę jest na końcu drogi. Nie ma pieniędzy, nie ma ropy, ma błędną ideologię, zły reżim, który od dawna jest zły. (...) Kuba przeżywa swoje ostatnie chwile w dotychczasowym kształcie".

Prezydent USA zasugerował, iż porozumienie z obecnymi władzami w Hawanie, które mają już prowadzić rozmowy z Marco Rubio i innymi przedstawicielami administracji, jest bliskie. Nie powstrzymał się jednak przed dodaniem kolejnych gorzkich słów: "Wierzę, iż będę miał zaszczyt przejęcia Kuby. (...) Czy to poprzez jej wyzwolenie, czy przejęcie. Myślę, iż mogę zrobić z nią, co chcę".


Warunek inwestycji: Całkowita transformacja


Chociaż władze Kuby zasygnalizowały niedawno gotowość do otwarcia gospodarki na zagraniczne inwestycje, w tym te pochodzące ze Stanów Zjednoczonych, Waszyngton stawia twarde warunki. Republikańscy senatorowie, tacy jak Carlos Gimenez, podkreślają, iż bez głębokiej i strukturalnej zmiany politycznej, która oznaczałaby de facto upadek obecnego systemu, żadne środki finansowe nie trafią na wyspę.

Dla Kuby oznacza to sytuację bez wyjścia: albo całkowita kapitulacja polityczna przed USA, albo dalsze funkcjonowanie w warunkach narastającej katastrofy humanitarnej, braku leków i postępującego mroku. Donald Trump nie ukrywa, iż czas działa na jego korzyść, a przejęcie wyspy pod amerykańskie wpływy traktuje jako dziejową konieczność i osobisty sukces.

Idź do oryginalnego materiału