Był na balu, kiedy padły strzały. "Ameryka odjechała w tym napięciu"

11 godzin temu
Moment prawdziwego lęku i taka myśl: "o kurde, było blisko" pojawiła się wtedy, kiedy zobaczyłem, w którym miejscu zatrzymano tego napastnika - mówi w rozmowie z WP Marcin Wrona. Reporter "Faktów" TVN był na balu korespondentów Białego Domu, gdzie doszło do próby zamachu na Donalda Trumpa.
Idź do oryginalnego materiału