Szopka w ZTP. 161 urzędników kontra 60 000 mieszkańców

2 godzin temu

Łukasz Franek został odwołany ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego (ZTP) w Krakowie 11 lutego 2026 r.

Owacje po odwołaniu: demonstracja oderwania od realiów

Dzisiejsze sceny w siedzibie Zarządu Transportu Publicznego trudno traktować inaczej niż jako szopkę i demonstrację oderwania od realiów oraz rzeczywistości, w której żyją mieszkańcy Krakowa. Do pracy przyszedł odwołany kilka dni temu dyrektor Franek, a pracownicy przyjęli go oklaskami – w geście podziękowania, poparcia i solidarności. Ten obraz pokazuje jak daleko część urzędniczego zaplecza znalazła się od nastrojów społecznych i od konsekwencji decyzji, które na co dzień dotykają krakowian.

Twarz zmian, których „formalnie” nie nadzorował

Dyrektor Franek – choćby jeżeli formalnie nie był osobą bezpośrednio odpowiedzialną za wprowadzane zmiany komunikacyjne – przez swoje publiczne wypowiedzi i sposób uczestniczenia w tej debacie stał się ich twarzą, a z czasem wręcz synonimem całej polityki transportowej miasta. W praktyce podział kompetencji przestał mieć znaczenie: mieszkańcy utożsamiali go ze zmianami, które budziły emocje i sprzeciw, traktując go jako symbol kierunku narzucanego „z góry”, w ich ocenie bez realnego dialogu i konsultacji.

Czerwona kartka nie dla jednej osoby

Urzędnicy nie zrozumieli tego, iż „czerwona kartka” nie jest dziś wymierzona w jedną osobę czy jedną funkcję czyli Prezydenta Miasta Krakowa – ale mieszkańcy pretensje kierują właśnie do nich. Tyle iż polityczną cenę płaci prezydent Aleksander Miszalski, bo to on firmuje decyzje magistratu i jednostek swoim nazwiskiem i to on odpowiada za nie przed krakowianami. W tym samym czasie kiedy urzędnicy demonstracyjnie starają się podważać decyzje swojego szefa w mieście zbierane są podpisy pod wnioskiem o jego odwołanie – dla wielu będące odpowiedzią na arogancje urzędników, braku realnych konsultacji, pomijania głosu mieszkańców i forsowania zmian „z góry”.

Co dalej w ZTP: nowe otwarcie i głębokie zmiany

Naturalnym jest, iż po odwołaniu dyrektora, do którego prezydent utracił zaufanie, oczekuje się rychłego przyjścia nowego szefa. A nowy dyrektor – niezależnie od nazwiska – będzie musiał przeprowadzić głębokie zmiany: uporządkować instytucję, zmienić sposób komunikacji i zacząć traktować mieszkańców jak partnerów, a nie przeszkodę. Będzie musiało się zmienić postrzeganie ról – urzędnik będzie musiał być dla mieszkańca a nie mieszkaniec dla urzędnika i to nie zależnie od tego czy referendum się uda czy nie bo granica została dziś wyraźnie postawiona.

161 wobec 60 tysięcy: presja, która się nie spina

Dzisiejsza próba wywarcia presji na prezydenta jest dość karkołomna, w swojej wymowie po prostu śmieszna, taka dziecina „ustawka”. Dość żenująca. Można by odnieść wrażenie, iż „biedni urzędnicy” zostali bezwiednie wykorzystani do bieżącej gry politycznej i jeszcze większego wzbudzenia oporu przed władzą mieszkańców Krakowa. Ta dzisiejsza demonstracja na pewno przysporzy dużo nowych podpisów pod wnioskiem referendalnym. W praktyce Aleksander Miszalski musi zważyć 161 głosów pracowników jednostki wobec niemal 60 tysięcy podpisów mieszkańców Krakowa. To zupełnie różna skala społecznego mandatu i odpowiedzialności – i w tej sytuacji trudno oczekiwać, by prezydent kierował się wyłącznie wewnętrzną solidarnością urzędu. Tu raczej nie ma wyboru: jeżeli magistrat chce odzyskać zaufanie, musi jasno pokazać, iż priorytetem jest interes mieszkańców, a nie komfort urzędniczego układu.

Prezydent dokonał i prawdopodobnie dokona kolejnych zmian w wsowim otoczeniu bo taka jest logika sprawowania władzy w trudnych okresach. Na dzień dzisiejszy jedynym jego celem musi być uspokojenie społecznych emocji i realizacja obietnic nie za 10 lat czy 20 lat tylko w realnej perspektywie.

Paradoks tej historii: były dyrektor wyjdzie z tego najlepiej

Paradoksalnie z całej tej sytuacji najlepiej może wyjść były dyrektor. jeżeli jest fachowcem, poradzi sobie na rynku. Ciężar naprawy zostanie w ZTP i w magistracie, który musi odzyskać zaufanie krakowian i przestać udawać, iż wszystko jest pod kontrolą, gdy miasto coraz głośniej wrze, tysiące ludzi codziennie składa podpisy pod referendum i pokazuje urzędnikom czerwoną kartkę.

(PT)

Idź do oryginalnego materiału