Szczyt NATO pod znakiem aresztowań i ograniczeń dla mediów

2 godzin temu

Coś szalonego

Donald Trump przybył do Ankary z miną człowieka, który niekoniecznie chciałby tam być. Wyznał sojusznikom, iż pojawił się adekwatnie wyłącznie z szacunku dla Erdoğana: – Jest moim przyjacielem od długiego czasu, silny człowiek, dobry człowiek. Wykonał fantastyczną robotę, więc wszystko jest idealne. Od lotniska po miejsce docelowe. Trumpowi mogły się też spodobać prezenty, jakie Erdoğan wręczył każdemu z przywódców, a były nimi… pistolety z wygrawerowanym imieniem obdarowanego i zapasem amunicji. Niestety, podarek nie rozchmurzył czoła głównego uczestnika szczytu. Ledwie Donald usiadł obok sekretarza generalnego Marka Ruttego, ruszyła dobrze znana lista pretensji do Europy, szczególnie do Hiszpanii, która nie zamierza wydawać na obronność tyle, ile życzy sobie Waszyngton. A skoro nie zamierza, jest straconym przypadkiem, nie chcemy już z nią robić żadnych interesów. Rutte próbował gasić pożar mieszanką komplementów i delikatnych sprostowań.

Idź do oryginalnego materiału