Świeradów boryka się z problemem zaopatrzenia w wodę. To wynik wielu zaniedbań i zaniechań, do jakich dochodziło w poprzednich latach. Obecna burmistrz stara się naprawiać sytuację.
Pozwolenia na budowę a zaopatrzenie w wodę
Problemy związane z zaopatrzeniem w wodę nie wynikają z jednej przyczyny. To raczej cały zestaw zdarzeń, które doprowadziły miasto na skraj katastrofy. Burmistrz Edyta Wilczacka przyznaje, iż ich część jest konsekwencją decyzji i zaniedbań z wcześniejszych lat. Chodzi o brak inwestycji w nowe ujęcia, ale także wydawanie kolejnych pozwoleń na budowę bez sprawdzenia, czy istniejące miejskie ujęcia są w stanie zapewnić odpowiednią ilość wody dla rosnącej liczby odbiorców.
Dziś to jeden z głównych zarzutów mieszkańców w stronę samorządu. Obecna burmistrz przyznaje, iż próbuje porządkować wszystkie sprawy, jednak czasu nie cofnie.
– Oczywiście uważam, iż tu mieszkańcy mają prawo nas obwiniać i całkowicie słusznie, ponieważ przez wszystkie wcześniejsze lata wydawane były pozwolenia, które nie były weryfikowane pod kątem wydajności naszych ujęć. Nikt wcześniej nie robił bilansu zużycia wody w stosunku do tego, ile tej wody mamy w mieście i teraz mamy z tym problem – mówi pani burmistrz.
Jak zaznacza, sytuacja wygląda dobrze w przypadku nowych, dużych hoteli, które dysponują własnymi zbiornikami pozwalającymi na zabezpieczenie zapasu wody choćby na 24–48 godzin. Problem dotyczy przede wszystkim apartamentowców, czy starszej zabudowy. Osoby korzystające dziś z ich usług stają przed takim samym dylematem, jak wszyscy Świeradowianie.
– Wszystkie stare pensjonaty, budynki jednorodzinne tak naprawdę działają tylko na tej wodzie, która jest w danym momencie w kranie. jeżeli nie ma tej wody, to ci ludzie też po prostu tej wody nie mają, tak jak my nie mamy jej na ujęciach – tłumaczy Edyta Wilczacka.
Magazynowanie wody
Miasto zaczęło więc szukać sposobów na zwiększenie bezpieczeństwa dostaw. Jednym z rozwiązań są dodatkowe zbiorniki retencyjne. Mają one magazynować wodę w godzinach nocnych, kiedy pobór jest mniejszy i oddawać w dzień, gdy zapotrzebowanie rośnie.
– Zrobiliśmy już dwa takie zbiorniki o łącznej pojemności 200 kubików, które są ułożone przy ujęciu wody na Wrzosie. – podkreśla pani burmistrz.
To jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów. Samorząd prowadzi równolegle działania związane z siecią, armaturą i odbiorcami. Wymieniane są wodomierze i zasuwy, sprawdzane są przyłącza, a także to, czy rzeczywisty stan nieruchomości odpowiada dokumentacji znajdującej się w miejskich zasobach.
Właśnie podczas tych czynności zaczęły wychodzić na jaw kolejne problemy.
Kto nie płaci za wodę?
Jednym z największych przedsięwzięć okazała się weryfikacja umów z odbiorcami. Miasto zaczęło ustalać, kto faktycznie korzysta z sieci, czy posiada adekwatne przyłącze, czy znajduje się na nim wodomierz, czy istnieje aktualna umowa i czy płaci rachunki.
– Moja nowa pani kierownik, bardzo tego razem z pracownikami pilnuje. I bardzo skrupulatnie to weryfikujemy. Sprawdzamy, czy są dobrze podłączone obiekty, czy mają liczniki, czy jest dobrze wykonane włączenie do naszej sieci. Zaczęliśmy weryfikować umowy, które niestety okazało się, iż wielu mieszkańców i wielu przedsiębiorców nie miało podpisanych – umów na dostarczenie wody i odbiór ścieków. A to są pieniądze, które uciekają dla miasta – mówi Edyta Wilczacka.
Jak się okazuje, skala problemu jest zatrważająca. Magdalena Zajączkowska Kierownik Referatu Ochrony Środowiska Gospodarki Odpadami i Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Urzędzie Miasta w Świeradowie- Zdroju, która zajmuje się weryfikacją dokumentacji, mówi wprost o setkach gospodarstw.
– Prawie 300 nowych umów mamy podpisanych. W zeszłym roku miałam ponad 100. W tym roku w połowie września robiłam chyba sto siedemdziesiątą umowę – mówi pani kierownik.
Tu warto zaznaczyć, iż liczba podpisanych umów nie oznacza przy tym liczby osób korzystających bezumownie z wody. Jedna umowa dotyczy bowiem całego domu, mieszkania, lokalu użytkowego – sklepu czy pensjonatu. W jednym takim przypadku z sieci może korzystać kilka, kilkanaście, a w przypadku obiektu noclegowego choćby znacznie więcej osób!
Dla urzędników taka weryfikacja, to ogrom pracy. Każdą nieruchomość trzeba sprawdzać indywidualnie. Pracownicy korzystają przy tym z dokumentacji dotyczącej nieruchomości, ksiąg wieczystych i danych dotyczących aktualnych właścicieli.
Dla poszczególnych odbiorców zaczęto tworzyć osobne kartoteki, których do tej pory nie było.
W międzyczasie wyszło na jaw, iż w starych dokumentach znajdowały się także przygotowane wcześniej umowy, które nie zawsze były podpisane. W takich sytuacjach aż ciśnie się na usta określenie „fikcyjne umowy”.
Reklamacja za brak wody bez umowy
Weryfikacja ujawniła także sytuacje, które pokazują, jak bardzo stan formalny odbiegał od rzeczywistego. Jak wspomina pani burmistrz, jednym z przykładów był przedsiębiorca, który zgłosił problem z przerwami w dostawie wody i domagał się odszkodowania. Szkopuł w tym, iż podczas sprawdzania dokumentacji okazało się, iż nie miał on zawartej umowy na dostarczanie wody!
Jak wynikało z jego wyjaśnień, płacił właścicielowi nieruchomości, ale ten z kolei również nie miał aktualnej umowy z miastem.
Przyłącza bez pełnej dokumentacji
Problem dotyczy także dokumentowania samych przyłączy. w tej chwili miasto chce wiedzieć nie tylko, kto pobiera wodę, ale również w jaki sposób dana nieruchomość została do sieci podłączona. Wcześniejsza dokumentacja dotycząca warunków przyłączenia była bardzo skromna.
– Wcześniej warunki były na pół strony A4. Teraz mamy cztery strony. Są tam informacje dotyczące ciśnienia, spadków, wody, praw i obowiązków – wyjaśniała burmistrz.
Jednocześnie w miejskich zasobach brakowało protokołów odbioru części przyłączy. Zamiast nich znajdowały się przede wszystkim zaświadczenia zgromadzone w cienkim segregatorze. To ma znaczenie nie tylko dla porządku w dokumentach. Bez dokładnej wiedzy o przebiegu przyłączy znacznie trudniej zarządzać siecią podczas awarii, ustalać odpowiedzialność za poszczególne odcinki czy prawidłowo naliczać opłaty.
Jedna zasuwa dla kilku nieruchomości
Problem techniczny szczególnie dobrze pokazuje przykład jednej z głównych ulic mieście, gdzie jedna rura przechodzi przez dwa mieszkania, a z jednego zaworu zasilanych jest kilka nieruchomości. W takiej sytuacji o ile ktoś ma awarię albo zaległości to trzeba zakręcić wodę wszystkim. Dlatego miasto nie tylko weryfikuje dokumentacje i podpisuje umowy, ale także montuje kolejne zasuwy, wodomierze główne i urządzenia pozwalające dokładniej kontrolować przepływ. Rozbudowywany jest także system radiowego odczytu wodomierzy.
To ważne również z punktu widzenia planowania przyszłych inwestycji. Bo dopiero rzeczywiste dane o zużyciu pozwalają porównać zapotrzebowanie z możliwościami poszczególnych ujęć.
Świeradów zasilał część Orłowic i Pobiednej
Co więcej, podczas weryfikacji kartotek odbiorców ujawniono kolejny problem. Okazało się, iż część nieruchomości znajdujących się poza Świeradowem-Zdrojem korzystała z miejskiej wody.
– Niestety podczas weryfikacji tych kartotek okazało się, iż część Orłowic i część Pobiednej korzysta z naszej wody. Z uwagi na to, iż tej wody nie mamy w Świeradowie, a także dlatego, iż pewne rzeczy prawnie były nieuregulowane, po naszym piśmie z zeszłego roku, Gmina Mirsk, w ścisłej współpracy z nami, uregulowała prawnie tę sytuację – mówi Edyta Wilczacka.
Ponadto miasto zainstalowało zawór odcinający na granicy Mirska i Świeradowa.
Co z wodą dla Pobiednej?
Znacznie bardziej skomplikowana okazała się sytuacja Pobiednej. Jak wynika z wyjaśnień burmistrz, woda trafia do Pobiednej w sposób, który nie jest odpowiednio kontrolowany.
– Pobiedna jest bardziej skomplikowana. Woda była dostarczana w sposób mało kontrolowany z kilku punktów w Świeradowie. To nie była tylko Łużyca, ale również inne ujęcie – wyjaśnia burmistrz.
Władze miasta rozpoczęły rozmowy z burmistrzem Leśnej. Podejmowane są działania techniczne, które mają doprowadzić do prawidłowego opomiarowania tego przepływu i uporządkowania zasad korzystania z miejskiej infrastruktury.a
Jednocześnie burmistrz zaznacza, iż w tej chwili nie ma możliwości przeprowadzenia pełnego audytu wszystkich odbiorców znajdujących się poza Świeradowem. Miasto nie ma bowiem dostępu do wszystkich potrzebnych danych dotyczących prywatnych nieruchomości, map czy ksiąg wieczystych.
– Nie mogę sobie wejść w księgi wieczyste czy mapy i sprawdzić wszystkiego poza Świeradowem. Tylko to, co było wprowadzone w naszym starym systemie, jest rozliczane – tłumaczy Edyta Wilczacka.
Skala problemu z wodą
Największym wyzwaniem pozostaje jednak odpowiedź na podstawowe pytanie: ile wody rzeczywiście jest do dyspozycji miasta i jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie wszystkich odbiorców?
Dopiero po zakończeniu weryfikacji będzie można dokładnie określić skalę braków, wskazać miejsca wymagające przebudowy oraz zdecydować, gdzie konieczne są kolejne zbiorniki, nowe odcinki sieci czy dodatkowe źródła wody. Ponadto przy nowych przyłączach samorząd chce także stosować bardziej szczegółowe warunki techniczne.
Kontrole a popularność
Nikt nie lubi kontroli. A gdy te wykazują jeszcze nieprawidłowości, za którymi idą rachunki, to tym bardziej nie przysparza to popularności kontrolującemu. Burmistrz przyznaje, iż ma świadomość tego.
– Powiem szczerze, choćby miałam sytuację, gdzie pani odgrażała się mówiła, iż ona nigdy nie płaciła za wodę i nie zamierza płacić za wodę, a Wilczacka wymyśla, iż nagle ma płacić i mieć licznik. – wspomina burmistrz, która podkreśla, iż nie zamierza odstąpić od uporządkowania sytuacji związanej z wodą i ściekami, bo obie te kwestie są z sobą powiązane.
Niezabezpieczone ujęcia wody
Kolejnym obszarem, który wymagał uporządkowania, były same ujęcia wody. Jak wynika z relacji burmistrz, po przejęciu przez obecne władze odpowiedzialności za wodociągi stan prawny części terenów, na których znajdują się ujęcia, nie był uregulowany.
– To wyglądało dramatycznie. Jak przejęłam te wodociągi, to raz, iż nie było uregulowania prawnego terenu tych wszystkich ujęć, bo to jest kilka sztolni i kilka ujęć powierzchniowych. Ujęcie powierzchniowe składa się czasami z dwóch zbiorników. To po prostu były otwarte przestrzenie, przy szlakach, niedaleko singletracków. Ludzie sobie wchodzili, moczyli nogi, kąpali się. Tam była jakaś tabliczka albo napis, kawałek zerwanego płotu albo wcale nie było płotu – wspomina Edyta Wilczacka.
Część ogrodzeń została dodatkowo uszkodzona podczas powodzi.
Samorząd rozpoczął już działania zmierzające do uregulowania kwestii prawnych terenów. W przypadku gruntów leśnych zawierane są odpowiednie umowy, miasto ponosi opłaty za dzierżawę, a tereny zostały wyłączone z produkcji leśnej w zakresie niezbędnym do funkcjonowania infrastruktury. Po uporządkowaniu kwestii formalnych można było przystąpić do zabezpieczania samych obiektów.
– Te tereny zostały wyczyszczone, odświeżone, ogrodzone. Są bramy dwumetrowe, zamki, wszystko jest odpowiednio oznakowane – wylicza burmistrz.
Zbiornik Stara Tewa
Jednocześnie miasto już rozważa budowę kolejnego rozwiązania zabezpieczającego dostawy wody. Chodzi o zbiornik w rejonie Starej Teby, do którego mogłaby trafiać woda z Czerniawy. Rozwiązanie miałoby służyć zarówno Czerniawie, jak i Świeradowowi.
Wpływ uszczelnienia systemu na budżet gminy
Wprost należy powiedzieć, iż brak uregulowań prawnych i umownych w zakresie dostaw wody przekładał się bezpośrednio nie tylko na bałagan, ale i na uszczuplenie dochodów gminy.
Uszczelnienie ewidencji odbiorców, masowe zawieranie nowych umów oraz montaż wodomierzy głównych i rozwiązanie problemów z sąsiadami zza miedzy, stanowią najważniejszy krok w kierunku odzyskania należnych środków publicznych. Każdy wykryty podmiot pobierający wodę bez umowy to nie tylko wyeliminowanie szarej strefy, ale przede wszystkim bezpośredni wzrost wpływów do budżetu miasta. Odzyskane w ten sposób fundusze pozwolą na zbilansowanie gospodarki wodno-ściekowej oraz sfinansowanie niezbędnych inwestycji w infrastrukturę ujęć, co w dłuższej perspektywie zabezpieczy stabilność dostaw dla wszystkich legalnie rozliczających się mieszkańców.
Niestety, koszty związane z porządkowaniem systemu – od obciążenia pracowników, przez inwestycje w infrastrukturę po nielubiane kontrole spoczywają na barkach w tej chwili rządzącej ekipy.

53 minut temu












