Precedensowy przypadek Krakowa
Zapewne bezpośredniej inspiracji dla poczynań związanych z potencjalnym referendum w Poznaniu można szukać w Krakowie. To właśnie tam wiosną mieszkańcy podziękowali po dwóch latach prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu, partyjnemu koledze Jacka Jaśkowiaka, a równy tydzień temu wybrali na urząd Łukasza Gibałę.
W ślad za dawną stolicą Polski poszły kolejne duże miasta. W przyszłym tygodniu referendum odbędzie się w Częstochowie, gdzie mieszkańcy zdecydują o losie Krzysztofa Matyjaszczyka. Próbę podjęto także w Warszawie, gdzie powołano Stołeczną Operację Referendalną, która chciała odwołać ze fotela prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Do głosowania jednak nie dojdzie, ponieważ organizatorom akcji referendalnej nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów do utworzenia procedury.
Skąd w Poznaniu głosy o referendum?
Kilka dni temu w sieci opublikowany został sondaż przeprowadzony przez Ogólnopolską Grupę Badawczą. Ankieterzy zadali mieszkańcom Poznania następujące pytania:
- Gdyby doszło do referendum odwoławczego Prezydenta Miasta w Poznaniu, to czy głosował(a)by Pan(i) w takim referendum?
- Czy zagłosował(a)by Pan(i) za odwołaniem czy za jego pozostaniem na stanowisku?
Wyniki na próbie tysiąca osób prezentują się następująco:
https://twitter.com/i/status/2110974688071479430Co ciekawe, badania nie zamówiło żadne medium, a Bartłomiej Farjaszewski. To były właściciel Warty Poznań. Nie ukrywa on swojej niechęci do Jacka Jaśkowiaka oraz do jego zastępcy Marcina Gołka. Deklarował on ponadto publicznie, iż rozpoczął rozmowy w sprawie referendum z różnymi środowiskami, a także zadeklarował, iż może na ten cel przekazać milion złotych. Podobna sytuacja miała miejsce w Krakowie. Tam przyszły prezydent - Łukasz Gibała wsparł organizację referendum kwotą 1,9 miliona złotych.
Jacka Jaśkowiaka chcą odwołać wyborcy... Koalicji Obywatelskiej?
Wraz z sondażem dotyczącym potencjalnego referendum, OGB przeprowadziło także badanie dotyczące preferencji partyjnych Poznaniaków. Wskazuje ono, iż niepodzielną pozycję hegemona w mieście ma Koalicja Obywatelska.
https://twitter.com/i/status/2110976169151451398Oznacza to więc, iż przynajmniej połowa z osób głosujących na KO chce odwołania Jacka Jaśkowiaka. Wynika to z prostej matematyki. jeżeli zliczymy poparcie wszystkich pozostałych partii, to mamy wynik 50,8%. Zakładając, iż za odwołaniem głosuje aż 75,5% ankietowanych, to do tego wyniku potrzebnych pozostało 24,7%. Tę grupę można wziąć tylko i wyłącznie z elektoratu KO i jest to całkiem spora grupa, bowiem aż 49,7%, a więc niemal połowa wyborców ugrupowania. Ciekawostką jest także to, iż Prawo i Sprawiedliwość nie plasuje się w Poznaniu na drugim, a dopiero na czwartym miejscu - z poparciem 9,2%.
Jak mogłoby dojść do odwołania Jacka Jaśkowiaka?
Do próby odwołania Jacka Jaśkowiaka mogłoby dojść na dwa sposoby. Pierwszy to inicjatywa mieszkańców (co najmniej 15 osób mających czynne prawo wyborcze). Musieliby złożyć wniosek, a następnie zebrać podpisy co najmniej 10% osób uprawnionych do głosowania. W Poznaniu w wyborach samorządowych w 2024 roku było to 378 911 osób. Oznacza to, iż aby wniosek o referendum był skuteczny, za wnioskiem musiałoby podpisać się co najmniej 37 891 osób.
Drugi scenariusz zakłada, iż radni nie udzieliliby prezydentowi absolutorium za wykonanie budżetu lub przez dwa lata z rzędu nie przyznali wotum zaufania. Biorąc jednak pod uwagę, iż Jacek Jaśkowiak ma większość w radzie miasta, takie rozważania są czysto teoretyczne.
Ważność referendum
Nawet jeżeli do referendum udałoby się doprowadzić, o jego ważności decyduje frekwencja. Aby było wiążące, w głosowaniu musiałoby wziąć udział co najmniej 3/5, czyli 60 proc. osób, które uczestniczyły w ostatnich wyborach prezydenta Poznania. W drugiej turze w 2024 roku zagłosowało 154 998 osób. Oznacza to, iż w referendum musiałoby wziąć udział co najmniej 92 999 Poznaniaków.
Sama frekwencja nie wystarczy jednak, by pozbawić prezydenta mandatu. Za jego odwołaniem musiałaby opowiedzieć się ponad połowa uczestników referendum. Przy minimalnej wymaganej frekwencji oznaczałoby to, iż za odwołaniem musiałoby zagłosować co najmniej 46 500 mieszkańców.
Trzecia kadencja Jacka Jaśkowiaka
Warto przypomnieć, iż Jacek Jaśkowiak jest prezydentem Poznania od 2014 roku. jeżeli uda mu się przetrwać ewentualne referendum, pozostanie na stanowisku przez 15 lat. Obecna kadencja jest jego trzecią, a zarazem drugą liczoną według przepisów o dwukadencyjności - wprowadzonych przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Oznacza to, iż w 2029 roku Poznań będzie miał nowego włodarza, ponieważ Jaśkowiak nie będzie mógł ubiegać się o reelekcję.







![Polaków zapytano o obowiązkowe szkolenia wojskowe kobiet. Wyniki mówią wiele [SONDAŻ]](https://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2026/01/Wojsko-armia-zolnierze.webp)





