Siedem kolejnych urządzeń do pobierania opłat za wjazd do Strefy Czystego Transportu zamówił Zarząd Dróg Miasta Krakowa już po referendum, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego. Umowę z Flowbird Polska podpisano 8 lipca, gdy przyszłość SCT była przedmiotem politycznego sporu. Czy przed wydaniem ponad 200 tys. zł nie należało poczekać na wybór nowego prezydenta i rozstrzygnięcie, jak ma wyglądać strefa?
Zakup obejmuje siedem automatów Strada Generation 3 PAL AP 1000. To samoobsługowe terminale płatnicze z rodziny urządzeń wykorzystywanych również jako parkomaty. W Krakowie mają służyć do pobierania opłat od kierowców wjeżdżających do SCT.
Wartość umowy nr 371/U/ZDMK/2026, zawartej z Flowbird Polska, wynosi 163 100 zł netto. Po doliczeniu 23 proc. VAT daje to 200 613 zł brutto, czyli średnio 28 659 zł za urządzenie.
Pieniądze w maju, umowa w lipcu
Środki na zakup zabezpieczono jeszcze przed referendum. Zarządzenie nr 1087/2026 z 20 maja przewidywało dokładnie 200 613 zł na siedem strefomatów w ramach zadania „Zakupy inwestycyjne ZDMK”.
Cztery dni później krakowianie zagłosowali w referendum za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Umowę na dostawę urządzeń podpisano jednak dopiero 8 lipca — ponad sześć tygodni po głosowaniu.
To rozróżnienie ma znaczenie. Majowe zabezpieczenie pieniędzy potwierdza, iż zakup był wcześniej planowany. Nie odpowiada natomiast na pytanie, dlaczego zdecydowano się zawrzeć umowę już po zmianie sytuacji politycznej, przed wyborem kolejnego prezydenta.
Strefa działała, ale jej przyszłość była otwarta
Zmiany w SCT należały do najważniejszych tematów przedterminowej kampanii wyborczej. Kandydaci proponowali różne rozwiązania: od korekty granic i wyjątków, przez zdecydowane zmniejszenie obszaru, po likwidację strefy lub referendum dotyczące jej przyszłości.
Michał Drewnicki zapowiadał dążenie do likwidacji SCT, uzależniając ten krok od wyników badań. Monika Piątkowska proponowała ograniczenie jej do II obwodnicy. Łukasz Gibała opowiadał się za znaczącym zmniejszeniem obszaru i oddaniem decyzji o docelowym kształcie strefy mieszkańcom. Aleksandra Owca deklarowała natomiast utrzymanie SCT z poprawionymi granicami, sprzeciwiając się jej radykalnemu zmniejszeniu.
Nie było więc jednego stanowiska wszystkich kandydatów. Była jednak wyraźna niepewność co do przyszłych zasad i zasięgu strefy. A to powinno mieć znaczenie przy planowaniu kolejnych zakupów urządzeń przeznaczonych do jej obsługi.
Czy trzeba było kupować właśnie wtedy?
Samo odwołanie prezydenta nie zniosło SCT. Strefa przez cały czas obowiązywała, a ZDMK musiał zapewniać jej obsługę, w tym możliwość wnoszenia opłat.
Zapewnienie działania istniejącego systemu i zakup kolejnych siedmiu urządzeń to jednak dwie odrębne kwestie. Zasadnicze pytanie brzmi: jaka potrzeba uzasadniała zawarcie tej umowy przed rozstrzygnięciem wyborów?
Czy dotychczasowych punktów płatności było za mało? Czy mieszkańcy i kierowcy zgłaszali problemy z dostępem do automatów? Czy przygotowano analizę liczby transakcji i wykorzystania istniejących urządzeń? Wreszcie — jakie byłyby konsekwencje przesunięcia zakupu o kilka miesięcy?
To właśnie takie dane pozwoliłyby ocenić, czy lipcowa decyzja była pilną potrzebą, czy kontynuacją wcześniejszego planu, którego zasadność należało ponownie sprawdzić.
Mniejsza strefa może oznaczać inne potrzeby
Ograniczenie obszaru SCT nie musi automatycznie oznaczać, iż wszystkie strefomaty staną się zbędne. Może jednak zmienić liczbę potrzebnych urządzeń, miejsca ich ustawienia i skalę wykorzystania.

1 godzina temu











