Sąsiedzi kontra firma. Konflikt trwa

1 godzina temu
Zdjęcie: Sąsiedzi kontra firma. Konflikt trwa


Nasila się konflikt pomiędzy niektórymi mieszkańcami Rakowisk, a znajdującą się tam firmą budowlaną. Mieszkańcy twierdzą, iż prowadzona przez przedsiębiorców działalność burzy ich spokój i jest bardzo uciążliwa. Z kolei firma nie ma sobie nic do zarzucenia.

Kto ma rację w tym sporze? Sprawdzała to Małgorzata Tymicka.

Nie wszyscy mieszkańcy, z którymi udało nam się skontaktować, chcieli wyrazić swoją opinię na temat firmy. Głos zabrało dwóch najbliższych sąsiadów, którzy mają swoje posesje w pobliżu uciążliwego – ich zdaniem – przedsiębiorstwa.

– Składują tutaj śmieci, odpady budowlane. Ciężki sprzęt jeździ nam pod oknami. Żona pracuje na zmiany, czasami musi odpocząć, a nie ma na to szans. Rusztowania zrzucają pod oknem, wcześniej tutaj piach zwozili. Trochę się zmieniło, bo ciężkiego sprzętu mamy mniej, ale mimo wszystko jest nieprzyjemny widok. Te działki nie są przeznaczone na taką działalność – mówi jeden z nich. – Odpalają tutaj ciągniki. Jest hałas, spaliny, choćby w domu dudni i drży.

– Dla nas to jest siedlisko szczurów, myszy, nieprzyjemne zapachy. Tam są małe ulice osiedlowe, spacerują dzieci, chodzą mieszkańcy, a wójt gminy Biała Podlaska zezwala na ruch ciężkich pojazdów – dodaje drugi.

– Zareagowaliśmy natychmiast po wniesieniu skargi przez mieszkańców, podejmując sami postępowanie, a także przekazując wnioski mieszkańców do adekwatnych instytucji – odpowiada wójt gminy Biała Podlaska, Konrad Gąsiorowski. – Sami też rozmawiamy i z przedsiębiorcą, i z mieszkańcami. Zorganizowaliśmy spotkanie, na którym prowadziliśmy mediację pomiędzy mieszkańcami a przedsiębiorcą. Przedsiębiorca – z tego co wiem – kupił działkę w sąsiedniej miejscowości, na którą w wyniku naszych rozmów, próśb i nalegań przeniósł większość ciężkiego sprzętu.

Dlaczego zostały zniesione ograniczenia tonażowe w lokalizacji, gdzie firma ma swoją działalność, a na innych drogach nie?

– To chyba oczywiste, iż o ile ktoś ma zarejestrowaną działalność, która jest zgodna z przepisami, to jako organ musimy udostępnić dojazd. Przecież przedsiębiorca nie będzie dostawał się tam helikopterem – tłumaczy wójt Gąsiorowski.

Czy w pana ocenie działalność przedsiębiorcy jest zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego? Bo mieszkańcy twierdzą, iż takiej zgodności nie ma.

– W ocenie organu jest zgodna. Nie jesteśmy uprawnieni do badania głośności. Zostały skierowane pisma do odpowiednich służb, a one nie wykazały takiej uciążliwości – odpowiada Konrad Gąsiorowski.

Spotkaliśmy się z właścicielem firmy, który twierdzi, iż jego działalność nie jest uciążliwa: – W tamtym roku, na przełomie maja i czerwca, kupiliśmy nową działkę pod bazę sprzętową na ulicy Terebelskiej. W lipcu przenieśliśmy się tam z całym sprzętem. Od tamtego czasu sprzęt znajduje się na tamtej działce. Tutaj, na tę działkę sprzęt praktycznie nie przyjeżdża; przyjeżdża, kiedy są wymagane różnego rodzaju serwisy. Od tamtej pory był spokój. Nie mieliśmy żadnych głosów, iż coś dalej nie pasuje. Jestem zdziwiony tym wszystkim – mówi właściciel.

Mieszkańcy skarżą się też, iż na tych działkach, które znajdują się w Rakowiskach, składowane są różne odpady budowlane. Obawiają się, iż może być to szkodliwe. Nie wiedzą, co tam jest.

– Mamy podpisaną umowę z firmą, która odbiera od nas odpady z budowy. Mamy postawiony kontener, odbiera to od nas firma zajmująca się odpadami. Nie widzę żadnych sytuacji, iż mieszkańcy mogą się czegoś obawiać – dodaje przedsiębiorca.

Na spotkanie z właścicielem firmy stawiło się też dwóch radnych gminnych i sołtys miejscowości. Wszyscy jednym głosem poparli przedsiębiorcę, a jego sąsiadom zarzucali złą wolę: – Mieszkam tu trzydzieści parę lat i naprawdę takich cyrków nie było. Nie mam żadnych skarg od mieszkańców na firmę. Wręcz przeciwnie, kiedy o coś poproszę, to mi pomogą – nie dla mnie, tylko dla społeczności wiejskiej. Chłopak ciężko tyra. Postawił za blisko skrzyżowania samochód i ktoś od razu wezwał policję. Ta przyjechała i 300 zł mandatu. Zabrała mu całą dniówkę i chłop nie ma za co jedzenia dzieciom kupić. Tak robi katolik? Przyszedł sąsiad na zebranie i nazwał skarżących „Pawlakami”.

Skontaktowaliśmy się z Delegaturą Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białej Podlaskiej. Otrzymaliśmy informację, iż firma była kontrolowana w 2024 roku. Wtedy stwierdzono, iż nie prowadzi ewidencji odpadów. Ta sytuacja miała być naprawiona. Z kolei w 2025 roku inspektorzy stwierdzili, iż firma nielegalnie zakopywała odpady w różnych miejscowościach. Sprawą tą przez cały czas zajmuje się prokuratura.

Jednak sprawa ta nie ma związku z konfliktem pomiędzy firmą a jej sąsiadami.

Dodajmy, iż na teren firmy w Rakowiskach udali się też inspektorzy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Białej Podlaskiej. Jednak – jak poinformował nas powiatowy inspektor nadzoru Zbigniew Miszczuk – na terenie działek firmy nie ma obiektów budowlanych, dlatego inspektorzy nie mieli czego kontrolować.

MaT / opr. ToMa

Na zdj. ciężki sprzęt firmy przeniesiony na nową działkę, położoną poza Rakowiskami, fot. nadesłane

Idź do oryginalnego materiału