Rusza proces apelacyjny Marine Le Pen, stawką jest jej udział w wyborach prezydenckich

ifrancja.fr 3 godzin temu

Przed sądem apelacyjnym w Paryżu we wtorek ruszył proces działaczy skrajnej prawicy, w tym Marine Le Pen, dotyczący fikcyjnego zatrudniania asystentów europosłów w Parlamencie Europejskim. Le Pen liczy na uchylenie zakazu kandydowania, co umożliwiłoby jej start w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

W marcu 2025 r. sąd pierwszej instancji uznał, iż działacze skrajnej prawicy (partii Front Narodowy, dziś noszącej nazwę Zjednoczenie Narodowe) w przeszłości zatrudniali asystentów w PE, którzy, zamiast pomagać im w pracy w europarlamencie, wykonywali zadania na rzecz partii. Le Pen również została w tej sprawie uznana za winną.

Do wyroku skazującego dla Le Pen za sprzeniewierzenie funduszy publicznych sąd dodał – co we Francji jest częstą praktyką przy takim wyroku – zakaz ubiegania się o funkcje publiczne. Orzekł go na pięć lat, co w praktyce oznaczałoby dla Le Pen zakaz udziału w wyborach prezydenckich. Sąd nakazał, by zakaz wszedł w życie natychmiast, bez czekania na apelację.

Tymczasem Le Pen zamierza startować w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku. Polityczka powiedziała mediom w poniedziałek, iż liczy na to, iż przekona sędziów o swojej niewinności. Od czasu wydania wyroku Le Pen podważa decyzję sądu pierwszej instancji i powtarza, iż był on motywowany politycznie.

Proces ma się zakończyć 12 lutego, a wyrok – zapaść przed latem, co da czas Le Pen na kampanię wyborczą, jeżeli zakaz udziału w wyborach zostanie uchylony. jeżeli zakaz udziału w wyborach zostanie zmniejszony do okresu krótszego niż dwa lata, Le Pen również mogłaby ubiegać się o prezydenturę.

Jednak od dłuższego czasu przed partią Le Pen, Zjednoczeniem Narodowym (RN), rysuje się scenariusz wysunięcia w wyborach prezydenckich innego kandydata – Jordana Bardelli. Młody współpracownik Le Pen, który zajmuje stanowisko przewodniczącego partii, ostatnio wyprzedza liderkę skrajnej prawicy w sondażach popularności. Mankamentem Bardelii jest jednak nieduże doświadczenie polityczne. Gdyby został kandydatem, oznaczałoby to rezygnację Le Pen z jej głównego i długoterminowego celu politycznego, czyli wywalczenia prezydentury. Dotąd Le Pen ubiegała się o nią trzykrotnie, za każdym razem bez powodzenia.

Byłby to również wyłom w tradycji partii, która dotychczas była wyłącznie przedsięwzięciem rodzinnym – Front Narodowy założył ojciec Le Pen, Jean-Marie Le Pen, a ona przejęła po nim to ugrupowanie. Le Pen stanęłaby również przed pytaniem o swoją dalszą przyszłość polityczną. w tej chwili jest ona szefową frakcji parlamentarnej RN.

W opublikowanym w niedzielę sondażu, przeprowadzonym dla dziennika „Le Monde” przez ośrodek Verian, 49 proc. ankietowanych uznało, iż Bardella ma większe szanse na wygranie wyborów prezydenckich. 50 proc. oceniło, iż Le Pen jest traktowana tak, jak każda osoba podlegająca wymiarowi sprawiedliwości, a 36 proc. zgodziło się z opinią, iż jest traktowana surowiej z powodów politycznych. (PAP)

Idź do oryginalnego materiału