Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek b. wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego – poinformowała rzeczniczka ds. karnych sądu sędzia Anna Ptaszek. Jak przekazała, z pisma oraz z koperty wynika, iż przesyłka została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii wspieranego przez Rosję.
Prokurator Przemysław Nowak potwierdził PAP, iż Prokuratura Krajowa otrzymała kopię wniosku o wydanie listu żelaznego „podpisanego osobiście przez Marcina Romanowskiego”. Poseł PiS wskazał w nim dokładny adres w Tyraspolu i zadeklarował, iż stawi się do sądu lub prokuratora pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy.
Szejna: jest duże ryzyko odrzucenia wniosku Romanowskiego o list żelazny
Jest duże ryzyko odrzucenia wniosku b. wiceszefa MS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego, ponieważ przez dłuższy czas ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – ocenił w rozmowie z PAP b. szef MSZ, poseł Lewicy Andrzej Szejna.
– Jako polityk nie chcę tego dogłębnie komentować, ale jako prawnik uważam, iż istnieje duże ryzyko odrzucania jego wniosku, bo jednak przez dłuższy czas w sposób można powiedzieć złośliwy, permanentnie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – ocenił w rozmowie z PAP były szef MSZ, poseł Lewicy Andrzej Szejna.
Według niego nadanie listu z Naddniestrza wskazuje na to, iż Romanowski „chroni się gdzieś w obszarze wpływów rosyjskich”. – Chociaż zastanawiam się, czy aby na pewno przebywa w Naddniestrzu, czy nie jest to jakaś zmyłka. Można przecież wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś wysłałby list za niego – zauważył poseł.
– Gdyby przebywał na terytorium Republiki Mołdawii, kooperacja między naszymi wymiarami sprawiedliwości natychmiast zostałaby uruchomiona, natomiast w przypadku Naddniestrza uważam, iż jest to bardzo trudne – dodał.
Polityk Lewicy ocenił też, iż – jeżeli Romanowski faktycznie przebywa w Naddniestrzu – to oprócz zarzutów ciążących na nim w Polsce, doszłyby do tego zarzuty współpracy z Federacją Rosyjską. – To budzi bardzo poważne wątpliwości, powiedziałbym choćby problemy dla Prawa i Sprawiedliwości – ocenił.
Hennig-Kloska: to politycznie i moralnie skandaliczne zachowanie
Były wiceszef MS Marcin Romanowski, uciekając do będącego pod kuratelą Moskwy Naddniestrza, zachował się skandalicznie zarówno pod względem politycznym, jak i moralnym – oceniła w rozmowie z PAP przewodnicząca Unii Centrum, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Ministra klimatu w rozmowie z PAP oceniła, iż „ucieczka do Naddniestrza to zarówno politycznie, jak i moralnie, skandaliczne zachowanie byłego wiceministra sprawiedliwości RP i posła na Sejm”. – Uciekinierzy z PiS, unikający odpowiedzialności prawnej, jak widać w standardzie ukrywają się albo na terenie Białorusi albo w regionie kontrolowanym przez Moskwę – dodała.
Kwiatkowski: bez zgody rosyjskich władz Romanowski nie mógłby się znaleźć w Naddniestrzu
Senator KO Krzysztof Kwiatkowski ocenił, iż Marcin Romanowski nie mógłby się znaleźć w Naddniestrzu bez zgody rosyjskich władz. Według senatora polskie służby specjalne powinny przeanalizować, do jakich informacji miał dostęp b. wiceszef MS i czy mógł się nimi podzielić z Rosjanami.
Kwiatkowski zauważył w rozmowie z PAP, iż Naddniestrze jest pod faktyczną jurysdykcją Rosji i iż bez zgody władz rosyjskich Romanowski nie mógłby tam przebywać.
– W przypadku pana Romanowskiego, który przez tyle lat mienił się jako obrońca polskości, okazuje się, iż to jest polskość, ale pod rosyjskim butem. W połączeniu z wcześniejszą ucieczką sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś, który był dyrektorem departamentu prawnego „neo-KRS-u”, okazuje się, iż środowiska, które tyle mówiły o obronie polskości – dawna Suwerenna i Solidarna Polska dzisiaj współtworząca PiS – działają pod politycznym protektoratem Rosji – stwierdził b. minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Jak dodał, należy sobie teraz zadać pytanie, „co zrobił Romanowski, żeby zdobyć sobie przychylność władz Federacji Rosyjskiej, która umożliwia mu pobyt w Naddniestrzu”. – Przypominam, iż mówimy o osobie, która pełniła obowiązki wiceministra sprawiedliwości i jako istotny funkcjonariusz publiczny miała dostęp do informacji wrażliwych. Polskie służby specjalne powinny to teraz przeanalizować z punktu widzenia ewentualnej neutralizacji zagrożeń wynikających z tego, iż pan Romanowski mógł się tymi informacjami podzielić z przebywającymi na terenie Naddniestrza przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych – wskazał Kwiatkowski.
Zauważył, iż polska strona znalazła się w skomplikowanej sytuacji od strony formalnej w związku z nieuznawaniem Naddniestrza. – Decyzja co do dalszego sposobu postępowania z panem Romanowskim w rozumieniu ewentualnych starań o jego ekstradycję musi być dogłębnie przeanalizowana – zaznaczył senator KO.
Sawicki: to niebezpieczna informacja dla PiS
To, iż b. wiceszef MS, poseł PiS Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, jest dla PiS-u bardzo niebezpieczną informacją, „bo niejako potwierdza prorosyjskie związki tej partii” – ocenił Marek Sawicki (PSL).
Jego zdaniem, wysłanie korespondencji z takiego miejsca byłoby niemożliwa bez zgody czy pomocy rosyjskich służb.
– jeżeli ich (PiS) czołowy polityk, przez wiele lat wiceminister sprawiedliwości, oddaje się pod skrzydła FSB – bo inaczej by tam nie trafił – jest to dla mnie rzecz strasznie niepokojąca. Jarosław Kaczyński powinien w tej sprawie zabrać głos – podkreślił Sawicki.
Do Naddniestrza można dostać się jedynie z terenu kontrolowanego przez władze w Kiszyniowie. Wzdłuż Dniestru znajdują się punkty kontrolne separatystów, gdzie kontrolowane są dokumenty – strona mołdawska tego nie robi, bo nie uznaje samozwańczych władz w Tyraspolu. Dotarcie do Naddniestrza od strony Ukrainy jest zaś niemożliwe; po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, przejścia graniczne z tym prorosyjskim terytorium zostały zamknięte.
– choćby jeżeli jego (Romanowskiego) tam nie ma, a jest powiedzmy gdzieś w Serbii, czy w innych państwach bałkańskich, w których penetracja FSB jest ogromna, jednak to Rosjanie musieli mu umożliwić wysłanie tego listu z tego miejsca, z którego go wysłał. Nie wrzucił listu do skrzynki pocztowej, przejeżdżając przypadkiem – stwierdził Sawicki.
Bochenek: Nie mam żadnej informacji, gdzie przebywa Romanowski
O komentarz do informacji, iż Romanowski przebywa w Naddniestrzu dziennikarze pytali w środę w Sejmie rzecznika PiS Rafała Bochenka.
– Nie mam żadnej informacji na temat tego, gdzie przebywa (…) Marcin Romanowski, nie mam z nim żadnego kontaktu. Natomiast wiem jedno, iż gdyby wrócił do Polski, nie ma co liczyć na uczciwy, bezstronny proces przed polskim sądem. Widzimy, jak w sprawach polityków postępuje obecna koalicja, jak wywiera presję na sędziów, na poszczególne orzeczenia – mówił Bochenek.
Zdaniem rzecznika PiS Romanowski „jest dzisiaj zaszczuwany i w sposób nieuzasadniony organizuje się różnego rodzaju polowanie i nagonkę na tego człowieka”. – Do dziś nie udowodniono żadnych nadużyć i żadnych przestępstw, choć mówi się o aferach, ale obecna władza nie potrafi tego udowodnić – ocenił Bochenek.
– Pytanie również, czy to nie jest kolejna wrzutka medialna, po to żeby zrobić wrażenie, a za kilka dni albo tygodni dowiemy się, iż to kompletna nieprawda – dodał, odnosząc się do domniemanego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu.
Dopytywany, czy gdyby ta informacja okazała się prawdziwa, to czy nie robiłaby złego wrażenia z uwagi na to, iż Naddniestrze jest w strefie wpływów Rosji, Bochenek odpowiedział: „Ja w te kierunki się nie udaję”.
Czarnek: „przekroczenie pewnej linii” – to dobre stwierdzenie, jeżeli Romanowski byłby w Naddniestrzu
Każdy mógł nadać z Naddniestrza wniosek o wydanie listu żelaznego – uważa wiceprezes PiS Przemysław Czarnek. Jednocześnie przyznaje, iż jeżeli potwierdziłyby się informacje, iż Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, to „byłoby przekroczenie pewnej linii”.
Czarnek pytany o te doniesienia w środę w Polsat News podkreślił, iż nie zna obecnego miejsca pobytu Romanowskiego i – jego zdaniem – „nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków”.
Na uwagę dziennikarza, iż mimo wszystko pobyt byłego wiceministra w Naddniestrzu „byłby przekroczeniem pewnej linii”, Czarnek odparł: „»to byłoby przekroczenie pewnej linii«, to jest bardzo dobre stwierdzenie”.
W środę rzecznik PK prok. Przemysław Nowak – pytany, czy prokuratura ma pewność, iż pismo faktycznie zostało wysłane przez Romanowskiego – powiedział, iż prokuratura „nie ma pewności”. Zaznaczył, iż pismo zostało podpisane własnoręcznie – imieniem i nazwiskiem Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma manualnego, natomiast jest to podpis podobny – dodał prokurator. Podkreślił, iż ws. samego możliwego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu prokuratora ma „tylko i wyłącznie oświadczenie”.
Odwołując się do tej wypowiedzi, Czarnek mówił, iż – jego zdaniem – „każdy mógł (nadać taki list – PAP)”. – Prokuratura Krajowa podległa panu Żurkowi stwierdziła, iż to wcale nie znaczy, iż pan Romanowski jest tam, skąd został wysłany ten list, bo taki list mógł nadać każdy. W związku z tym słuchajmy również tych organów, które dzisiaj są podległe rządzącym, które nieraz powiedzą coś prawdziwego – powiedział. Jego zdaniem, nadanie listu z Naddniestrza jest „czymś tak kuriozalnym, iż budzi wątpliwość od razu”.
Tumanowicz: nie jest potwierdzone, iż Romanowski przebywa w Naddniestrzu
Witold Tumanowicz (Konfederacja) ocenił, iż nie jest przesądzone, iż b. wiceszef MS Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, ponieważ stamtąd został tylko wysłany wniosek o wydanie listu żelaznego. Jak jednocześnie dodał, ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości to nigdy nie jest dobre rozwiązanie.
Wiceprzewodniczący klubu Konfederacji pytany, czy zaskoczyła go informacja, iż Romanowski nadał list z Naddniestrza, odparł, iż każdy adres by go zaskoczył, dlatego, iż nie ma pojęcia, gdzie przebywa Romanowski.
– Rozumiem, iż to nie jest potwierdzone, iż on tam (w Tyraspolu) przebywa, tylko jest stamtąd wysłany wniosek, więc tym bardziej nie chciałbym tego jakoś kategorycznie komentować, bo po prostu nie mam wiedzy – zaznaczył Tumanowicz.
– Uważam, iż ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości to nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Ja bym się na coś takiego nie zdecydował, niezależnie od tego jak oceniam w tej chwili kondycję samej prokuratury i oskarżenia o upolitycznienie. Uważam, iż są podstawy, by tak twierdzić, ale polscy obywatele powinni odpowiadać przed polskim sądem – podkreślił poseł Konfederacji.
Tumanowicz dodał, iż Romanowskiemu są postawione zarzuty i to sąd powinien ocenić, czy są zasadne, czy nie.
Romanowski przebywa w Tyraspolu?
O to, jak ścigany europejskim nakazem aresztowania (ENA) były wiceminister sprawiedliwości (funkcję tę piastował za rządów PiS) mógł trafić do Naddniestrza, PAP zapytała byłego europosła Krzysztofa Liska, który od 2021 do 2025 roku był dyrektorem programowym w International Republican Institute w Kiszniowie i ma sporą wiedzę oraz kontakty w Mołdawii.
Lisek podkreślił, iż władze w Kiszyniowie nie mają żadnego wpływu na to co się dzieje w Naddniestrzu. – Dopóki pan Romanowski jest pod kuratelą władz w Tyraspolu – o ile oczywiście tam przebywa – to będzie mógł tam w miarę bezpiecznie siedzieć. Nie sądzę, aby to wszystko odbyło się bez wiedzy Moskwy. Jurysdykcja mołdawska nie sięga do Naddniestrza, nie działają tam ani prokuratura, ani sądy ani choćby służby mołdawskie – powiedział były europoseł.
W opinii byłego szefa mołdawskiego biura International Republican Institute przedostanie się do Naddniestrza nie jest takie trudne, o ile oczywiście ma się jakikolwiek istotny europejski paszport, np. polski. Zapytany przez PAP o to, kto mógłby pomóc Romanowskiemu, Lisek przedstawił dwie prawdopodobne wersje.
– Pierwsza rosyjska. Ponieważ enklawa jest pod kuratelą Moskwy, mógł po prostu przyjść rozkaz polityczny w sprawie uciekiniera z Polski, który władze w Tyraspolu wykonały. Druga jest bardziej banalna. Romanowski mógł po prostu zapłacić łapówkę na granicy i został wpuszczony. Naddniestrze jest bardzo skorumpowanym regionem, gdzie pieniądze czynią cuda – podkreślił b. europoseł.
Zdaniem Liska „bezpieczeństwo w Tyraspolu kosztuje sporo, chyba iż jest rozkaz polityczny z Moskwy, by udzielić komuś ochrony. – Z drugiej strony to jest bardzo tanie miejsce do życia. Znam mieszkańców Mołdawii, którzy przynajmniej raz na miesiąc jeżdżą na zakupy do Tyraspola, bo tam wszystko jest o jedną trzecią czy jedną czwartą tańsze niż w Kiszyniowie. Nie ma tam VAT – podkreślił Lisek.
Naddniestrze jednostronnie oderwało się od Mołdawii i ogłosiło niepodległość 26 lat temu. Kraj ten, który znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów, nie jest uznawany na świecie.
Europejski Nakaz Aresztowania i list gończy
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy wydał za Romanowskim – na wniosek prokuratury – Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), ponieważ służby nie mogły go znaleźć.
Za byłym wiceszefem MS wydano też list gończy. 19 grudnia 2024 roku okazało się, iż Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jak informowano na początku lipca br., Węgry cofnęły mu status uchodźcy oraz unieważniły jego dokumenty podróży. Od zmiany rządu na Węgrzech w maju br. media podawały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego.
Naddniestrze jednostronne oderwało się od Mołdawii i ogłosiło niepodległość 26 lat temu. Kraj ten, który znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów, nie jest uznawany na świecie.

1 godzina temu











![Trwa Festiwal Wisły. Historyczne statki i łodzie w Toruniu i Chełmnie. Co nas czeka? [program]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2026/08/Festiwal-Wisly-2025_12.webp)