Referendum coraz bliżej? Tomasz Buczek zapowiada zbiórkę podpisów ws. odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego

2 godzin temu

O postępach w tej sprawie Buczek mówił podczas konferencji prasowej w poniedziałek, 19 stycznia. Jak podkreślał, temat referendum nie został odłożony na półkę, a zapowiadane działania są konsekwencją wcześniejszych deklaracji.

https://korsokolbuszowskie.pl/wiadomosci/czerwone-swiatlo-prosto-w-okna-tomasz-buczek-interweniuje-w-sprawie-masztu-w-wojkowie/pO8EipCA7vklVqrRHwtA

– Uważam, iż mamy szansę wymienić panujący układ i wprowadzić do Rady Powiatu Kolbuszowskiego i na fotel starosty osoby, które będą dbały o interes mieszkańców, dlatego ja gorąco zachęcam, aby się włączyć w naszą akcję zbiórki podpisów, która już niebawem. Myślę, iż do kilku miesięcy ruszy

– mówił europoseł.

– Na razie jesteśmy na etapie przygotowywania kadry, która będzie nam pomagała zbierać podpisy

– dodał.

Spotkania w gminach i przygotowanie struktur

Jak zapowiedział Tomasz Buczek, już w lutym odbędzie się pięć spotkań na terenie gmin powiatu kolbuszowskiego, których celem będzie przygotowanie zaplecza organizacyjnego do zbiórki podpisów.

– Przed nami pięć spotkań na terenie gmin z terenu powiatu kolbuszowskiego, które już w lutym się odbędą, a następnie będziemy ruszać z procedurą zbiórki podpisów. Temat – informacyjnie dla mieszkańców – nie jest zamknięty, nie zapomniałem o nim. Słowo się rzekło i będziemy te postulaty realizować

– podkreślał i podsumował:

– Będziemy te podpisy zbierać, będziemy dążyć do odwołania starosty Kardysia.

Grudniowe spotkanie i podwyżka

Przypomnijmy – pierwsze spotkanie w sprawie referendum odbyło się 7 grudnia ubiegłego roku w Kolbuszowej. To właśnie wtedy europoseł po raz pierwszy oficjalnie przedstawił plan działań, reagując na decyzję rady powiatu z 27 listopada, kiedy radni przegłosowali podwyżkę wynagrodzenia starosty Józefa Kardysia o 1 085 zł brutto miesięcznie.

Decyzja ta wywołała sprzeciw części mieszkańców i stała się bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia inicjatywy referendalnej. Podczas grudniowego spotkania Buczek nie tylko krytykował samą podwyżkę, ale także sposób procedowania uchwały oraz – jak to określał – brak wrażliwości na nastroje społeczne.

Zapewniał wówczas mieszkańców o swoim wsparciu:

– o ile ktoś się boi, iż będzie miał jakieś nieprzyjemności ze strony starostwa czy innych sił politycznych, to jestem też po to, by was chronić

– mówił.

Jak ma wyglądać referendum?

Europoseł szczegółowo tłumaczył zasady procedury referendalnej. Aby referendum mogło się odbyć, konieczne jest powołanie 15-osobowego komitetu referendalnego oraz zebranie podpisów co najmniej 10 procent osób uprawnionych do głosowania w powiecie kolbuszowskim – czyli niespełna 5 tysięcy podpisów, z dodatkowym marginesem bezpieczeństwa.

– Po tysiąc na każdą gminę i jest to do zrobienia – przekonywał, wskazując, iż największy potencjał mobilizacyjny widzi m.in. w gminach Kolbuszowa i Raniżów.

Aby referendum było wiążące, do urn musiałoby pójść 3/5 liczby wyborców uczestniczących w ostatnich wyborach powiatowych, czyli – jak wyliczał Buczek – mniej niż 15 tysięcy osób.

„Referendum to dopiero początek”

Europoseł podkreśla, iż samo referendum nie zamyka sprawy. W przypadku skutecznego odwołania rady konieczne byłyby nowe wybory, a cały proces – jak zaznacza – może być długotrwały.

– Referendum to pierwszy krok – mówił w grudniu i zaznaczył: – Trzeba się przygotować na dłuższą batalię, wiara w sukces i pozytywne nastawienie są kluczowe.

Zapowiedzi z ostatniej konferencji prasowej pokazują, iż inicjatywa wchodzi w fazę organizacyjną. Najbliższe tygodnie pokażą, czy uda się zbudować struktury i poparcie społeczne potrzebne do przeprowadzenia jednego z najpoważniejszych politycznych testów w historii powiat kolbuszowski.

Idź do oryginalnego materiału