Miejscy radni zgodzili się na aktualizację planu gospodarki niskoemisyjnej Kielc. Władze miasta zapewniają, iż uchwała umożliwi pozyskanie unijnych funduszy, ale opozycja zarzuca jej brak konkretnych rozwiązań dla mieszkańców.
Zdaniem radnych Prawa i Sprawiedliwości dokument nie zawiera zapisów określających potencjalne koszty oraz zyski ekonomiczne wynikające z faktu podjęcia uchwały. Marcin Stępniewski, szef opozycyjnego klubu w radzie miasta uważa, iż w treści liczącego 170 stron dokumentu pojawiają się także informacje o możliwości tworzenia stref wolnych od ruchu pojazdów.
– Dużo inwestycji wskazanych w tym dokumencie dotyczy dróg dla rowerzystów. Można powiedzieć, iż w wyniku aktualizacji stanowią one większość planowanych przedsięwzięć. Uchwała zawiera konkretne wskaźniki w zakresie norm ograniczania emisji spalin, mniejszego zużycia energii, czy wzrostu użytkowania OZE, do których powinniśmy dążyć. Tymczasem nie posiadamy żadnej informacji ile będzie nas to kosztowało i jakie korzyści ekonomiczne będą mieć z tego tytułu Kielce – stwierdza.

Radny dodaje, iż w dokumencie opracowanym przez zewnętrzną firmę wskazywano też na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Jednak w jego treści nie wyszczególniono żadnej nowej inwestycji w tym zakresie.
– To kolejny przykład dążenia do swoistego zabraniania czy też wskazywania, iż kielczanie mają przesiadać się na rowery – dodaje Marcin Stępniewski.
Z argumentacją opozycji nie zgadza się Agata Wojda. Prezydent Kielc podkreśla, iż plan gospodarki niskoemisyjnej jest jednym z kluczowych dokumentów, które są niezbędne do pozyskiwania dofinansowań z Unii Europejskiej.
– Część radnych, głównie PiS, ma zastrzeżenia, iż jest to dokument pozbawiony kosztorysu konkretnych działań. Tłumaczymy jednak, iż w tej chwili określenie wysokości tych wydatków nie jest możliwe. Wynika to z wielu czynników m.in. z dostępnych programów zewnętrznych czy potrzeb miasta. Radni mają skłonność do przeliczania wszystkiego na pieniądze. jeżeli jednak mówimy o złej jakości powietrza w Kielcach i wiemy, iż w tym kontekście każdego roku w wielu miastach umiera jakaś grupa ludzi, to jak możemy to przeliczać na pieniądze – zwraca uwagę.

Agata Wojda zapewnia też, iż wbrew słowom radnych plan nie obliguje miasta do tworzenia stref czystego transportu. Dodaje przy tym, iż plan gospodarki niskoemisyjnej mimo krytycznych słów może przynieść oszczędności oraz poprawić jakość życia kielczan. Głownie dzięki realizacji inwestycji w zakresie rozwoju transportu publicznego, termomodernizacji budynków, budowy nowych dróg rowerowych, wymianie starych źródeł ciepła czy inwestowaniu w alternatywne źródła ciepła.
Aktualizacja dokumentu kosztowała miasto ponad 55 tys. zł i została zlecona zewnętrznej firmie. Wspomniany plan jest dokumentem strategicznym, który został podjęty przez radnych poprzedniej kadencji w październiku 2022 roku. Z kolei jego zapis zobowiązuje Kielce, podobnie jak inne samorządy w całym kraju, do wdrażania działań mających na celu ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie znaczenia odnawialnych źródeł energii w całkowitym zużyciu energii oraz poprawę efektywności energetycznej.
Finalnie głos „za” uchwałą dotyczącą aktualizacji planu gospodarki niskoemisyjnej dla miasta Kielce, oddało 13 radnych z klubu Koalicji Obywatelskiej, Perspektyw oraz Marcin Chłodnicki z Miasta Przyszłości. Przeciw było 9 osób, czyli radni Prawa i Sprawiedliwości, a także Maciej Jakubczyk i Natalia Rajtar z Miasta Przyszłości.
W głosowaniu nie brało udziału troje radnych: Dariusz Kozak i Arkadiusz Ślipikowski – PiS oraz Katarzyna Zapała – KO.















