Rada Miasta Piotrkowa Trybunalskiego uznała skargę na działalność straży miejskiej za bezzasadną. Chodziło o brak kontroli palenisk na Starym Mieście i centrum Piotrkowa w okresie grzewczym 2025/2026.
Sprawa została podniesiona po publikacjach „Gazety Trybunalskiej”, która od lat opisuje problem zanieczyszczenia powietrza w Piotrkowie oraz brak konkretnych działań ze strony miejskich służb. Czytaj: > tutaj.
W odpowiedziach udzielonych redakcji komendant straży miejskiej Jacek Hofman przyznał, iż kontrole były prowadzone głównie w zabudowie jednorodzinnej.
W praktyce oznacza to, iż strażnicy kontrolują przede wszystkim domy jednorodzinne, gdzie łatwiej wejść na posesję, sprawdzić piec i ewentualnie nałożyć mandat.
Jednocześnie historyczne centrum Piotrkowa – złożone niemal wyłącznie z kamienic i budynków wielorodzinnych – pozostaje poza zainteresowaniem straży.
Oficjalne wyjaśnienie jest proste: zgłoszenia od mieszkańców dotyczyły głównie domów jednorodzinnych, więc tam kierowano kontrole.
W praktyce oznacza to jednak coś innego. Straż miejska wybiera miejsca najłatwiejsze do skontrolowania, pozostawiając bez nadzoru obszary trudniejsze organizacyjnie – kamienice i budynki wielorodzinne.
Kilka tygodni temu przyjechałem do Piotrkowa na spotkanie w redakcji. Byłem zaskoczony złą jakością powietrza, która jest wyczuwalna dla wszystkich, kto wieczorem przejdzie się ulicami Starego Miasta: Szewską, Grodzką, Pijarską, Sieradzką, a także Aleją 3 Maja czy Wojska Polskiego. W wielu miejscach w powietrzu wisi gęsty dym. Nie jest to problem abstrakcyjny ani statystyczny. To sytuacja, która trwa od lat.
Tymczasem straż miejska kierowana przez 63-letniego Hofmana twierdzi, iż nie ma podstaw do działań, a rada miasta uznaje skargę w tej sprawie za bezzasadną.
Sprawa ma jeszcze jeden bardzo ważny, a może choćby najważniejszy wymiar. Znaczna część kamienic należy do gminy Piotrków Trybunalski i znajduje się pod zarządem TBS. Powstaje więc zasadnicze pytanie: kto odpowiada za źródła ogrzewania w tych budynkach – lokatorzy czy właściciel nieruchomości?
Jeżeli właścicielem instalacji jest gmina, to ewentualne działania kontrolne straży miejskiej musiałyby w praktyce dotyczyć również budynków należących do miasta. To może tłumaczyć, dlaczego ludzie Hofmana unikają kontroli w tych miejscach. To praktyka polegająca na ochronie swoich.
Od lat urząd miasta prowadzi różnego rodzaju działania informacyjne dotyczące ochrony powietrza: kampanie edukacyjne, spotkania i akcje promujące ekologiczne ogrzewanie. Najlepszym przykładem jest to, co zostało opisane w artykule „GT” pt. „Ekologia po piotrkowsku. Transfer pieniędzy z urzędu do Stachaczyka”.
Działania informacyjne nigdy nie zastąpią egzekwowania prawa. Najpierw trzeba sprawdzić, jak wygląda sytuacja w konkretnych budynkach. Dopiero potem można mówić o pouczeniach, zaleceniach czy programach wymiany pieców. Tymczasem w centrum Piotrkowa choćby podstawowe kontrole praktycznie nie są prowadzone.
Mimo tych okoliczności rada miasta uznała skargę na działalność straży miejskiej za bezzasadną. W głosowaniu nad uchwałą w dniu 25 lutego wzięło udział 19. radnych, 15. było za, przeciw – 0, od głosu wstrzymało się 4. (Chojnacka, Winiarski, Piekarski, Gajda). Oznacza to, iż radnym biorącym udział w głosowaniu zatrute powietrze najwyraźniej nie przeszkadza, skoro żaden z nich nie miał odwagi, aby zmusić Hofmana do pracy.
Skarga został wcześniej rozpatrzona przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, która zarekomendowała takie właśnie rozstrzygnięcie. W głosowaniu komisji 5 osób poparło uznanie skargi za bezzasadną, 3 osoby wstrzymały się od głosu. Skład komisji: Monika Tera – przewodnicząca, Jan Dziemdziora, Piotr Gajda, Marlena Wężyk-Głowacka, Szymon Miazek, Tomasz Berent, Agnieszka Chojnacka, Piotr Masiarek, Maria Tomicka.
To nie pierwszy przypadek, gdy działalność straży miejskiej w Piotrkowie budzi poważne wątpliwości. Niedawno „Gazeta Trybunalska” przeprowadziła audyt w zakresie ochrony danych osobowych. W jego wyniku stwierdzono m.in. brak prawidłowego oznaczenia siedziby jednostki oraz inne podstawowe uchybienia organizacyjne. W związku z tym złożone zostało zawiadomienie do prokuratury i do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Warszawie. Wcześniej zawiadomienie dotyczyło również niedopełnienia obowiązków przez dyżurnego straży miejskiej.
O wszystkich nieprawidłowościach został powiadomiony prezydent Piotrkowa Trybunalskiego Juliusz Wiernicki, który jednym telefonem lub wezwaniem komendanta do ratusza był w stanie rozwiązać wszystkie kwestionowane sytuacje. Nie zrobił tego. Łatwiej było zachować bierność i udawać, iż problem nie istnieje.
Określenie „nieroby ze straży miejskiej” jest oczywiście brutalne. Problem polega jednak na tym, iż zaczyna ono funkcjonować w społecznej świadomości mieszkańców Piotrkowa. Wynika to z faktu, iż piotrkowska formacja pod kierownictwem od dziesięcioleci unika realizacji swoich ustawowych zadań lub wykonuje je w sposób pobieżny.
Obecna sprawa dotycząca kontroli palenisk w centrum miasta tylko ten obraz pogłębia. Zaniedbania w zarządzaniu Piotrkowem są coraz bardziej widoczne i dotyczą niemal wszystkich obszarów funkcjonowania miasta. Począwszy od finansów publicznych, poprzez bezpieczeństwo, organizację ruchu drogowego, transport miejski, aż po kwestie ogrzewania budynków i ochrony środowiska.
Piotrków Trybunalski jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce, a choćby w Europie, o czym „Gazeta Trybunalska” informowała już w poprzednich publikacjach: „Piotrków Trybunalski trzecim najbardziej zatrutym miastem w Europie”.
Skarga, jaką w imieniu „Gazety Trybunalskiej”, skierowałem ma znacznie głębszy wymiar – nie chodzi w niej o to, by było miło i zabawnie, ale jej celem nadrzędnym jest ochrona zdrowia i życia mieszkańców Piotrkowa. Nie ma ważniejszej kwestii w całym bagażu potrzeb społecznych.
Ale jak widać, nie tylko nieroby ze straży miejskiej, ale również wszyscy radni, którzy lansują się w mediach społecznościowych, jako zbawcy miasta, oraz władze Piotrkowa powinni zostać czym prędzej wymienieni – ich ciasne spojrzenie na rzeczywistość ogranicza zrozumienie problemu. I to choćby pomimo faktu, iż oni także oddychają zatrutym powietrzem.
Miasto od ćwierć wieku nie ma prawdziwego gospodarza, nie ma pieniędzy, nie ma środowisk, które przeciwstawiłyby się urzędniczej klice.
Poniżej znajdują się dokumenty dotyczące sprawy.
→ Kamil Kozielski
5.03.2026
• zdjęcie tytułowe: ulica Rycerska – mgła i dym, zapach spalenizny, foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej o smogu w Piotrkowie: > tutaj
• więcej o straży miejskiej: > tutaj

4 dni temu