W tym roku urząd miasta w Ozorkowie przymierza się do montażu progów zwalniających na wielu ulicach. Te planowane inwestycje wynikają z próśb samych mieszkańców, choć trzeba od razu powiedzieć, iż w tej kwestii jednomyślności w mieście nie ma.
Do urzędu trafiła niedawno prośba mieszkańców ul. Łęczyckiej o montaż takich progów.
„Urząd zwrócił się o zaopiniowanie ww. kwestii do Komisji ds. Organizacji i Zarządzania Ruchem w Powiecie Zgierskim. Miasto planuje montaż progów i wyniesionych przejść dla pieszych m. in. na ulicach Wodnej, Narutowicza, Jodłowej, Grzybowej i Krzeszewskiej. Ponadto pojawiały się wnioski radnych Rady Miejskiej w Ozorkowie o montaż progów m. in. na ulicy Wiejskiej przy Rybaczówce oraz na Poprzecznej” – informuje magistrat.
Niedawno o progach zwalniających rozmawiali samorządowcy na sesji miejskiej. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Czy progi są jedynym rozwiązaniem?
Wygląda na to, iż tak. Niestety, wielu kierowców nie przejmuje się znakami i ograniczeniami prędkości.
Gdy jedni chwalą progi zwalniające, inni skarżą się na takie rozwiązania. Raczej nie trzeba dodawać, iż kierowcy za progami nie przepadają.
Burmistrz Jacek Socha zwrócił uwagę na możliwość wywyższania przejść dla pieszych – tak, jak na ulicy Listopadowej. Włodarz miasta sceptycznie wypowiada się też o tzw. poduszkach berlińskich, które nie są zbyt trwałe.















