„Prezydent tylko do zdjęcia” – happening w pierwszy dzień wiosny pod Ratuszem

2 godzin temu

Przy dźwiękach samby, bębnów i licznych krótkich przemówień przechodnie mogli zrobić sobie zdjęcie z „prezydentem”. Zdjęcia te – według organizatorów – symbolizowały rzeczywisty sposób, w jaki Jacek Jaśkowiak komunikuje się z mieszkańcami: pozuje do fotografii, ale realnego dialogu nie prowadzi.

„Prezydent chętnie pojawia się na otwarciach inwestycji deweloperskich, chętnie fotografuje się z biskupem czy wpływowymi przedsiębiorcami. Ale gdy przychodzą do niego lokatorzy walczący o godne warunki mieszkaniowe, aktywiści ekologiczni czy osoby sprzeciwiające się betonowaniu Ostrowa Tumskiego – nagle staje się niewidzialny” – mówił jeden z uczestników happeningu.

Miniony rok został wymieniony jako szczególnie dobitny przykład tego podejścia:

  • odrzucenie większości uwag mieszkańców do projektu planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego,
  • publiczne ośmieszanie krytyków zabudowy Ostrowa Tumskiego,
  • udostępnianie prywatnych, tendencyjnych opinii prezydenta na oficjalnym profilu miasta,
  • a przede wszystkim – sprawa Osiedla Maltańskiego.

Właśnie interwencja poselska Marceliny Zawiszy i postawa prezydenta wobec mieszkańców Maltańskiego wywołały największe oburzenie. Organizatorzy happeningu przypomnieli, iż Jacek Jaśkowiak:

  • nie chciał przyjąć mieszkańców, gdy przyszli do gabinetu,
  • ignorował ich w czasie wizyty w Urzędzie Miasta,
  • publicznie zarzucał im „chęć wzbogacenia się” i „podstępną walkę o horrendalne odszkodowania”,
  • posługiwał się informacjami niepotwierdzonymi faktami.

„Wykorzystał autorytet urzędu, żeby zdewaluować sprawę zwykłych ludzi. Pytanie brzmi: dla czyjego zysku i czyjego poparcia tak postąpił?” – pytali retorycznie autorzy akcji.

Wśród osób i grup stojących za happeningiem znaleźli się m.in. mieszkańcy Osiedla Maltańskiego (Maltańskie Nasz Dom), Zielona Fala, Partia Razem Poznań, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, osoby związane z kolektywem Rozbrat oraz wielu niezależnych aktywistów lokatorskich i ekologicznych.

„Nie będziemy milczeć. Chcemy prezydenta, który reprezentuje interesy wszystkich poznaniaków – a nie tylko deweloperów, biskupów i najbogatszych mieszkańców” – podsumowali organizatorzy.

Happening trwał około dwóch godzin i mimo chłodnej pogody przyciągnął kilkadziesiąt osób. Zdjęcia z „prezydentem do fotografii” gwałtownie obiegły lokalne grupy na Facebooku i profile społecznościowe – wiele z podpisem: „Bo przecież tylko do zdjęcia…”.

21 marca 2026 – wiosna zaczęła się w Poznaniu od gorzkiego przypomnienia, iż dialog z prezydentem bywa dostępny głównie dla obiektywu aparatu.

Idź do oryginalnego materiału