Prezydent Miszalski krytycznie o inicjatywie referendalnej: „Skąd mieszkańcy mają pieniądze na gazety, portale, materiały promocyjne?”

3 godzin temu

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski odniósł się do trwającej w mieście inicjatywy referendalnej. Podczas konferencji prasowej mówił, iż – jego zdaniem – akcja nie ma charakteru oddolnego i obywatelskiego, a skala działań organizatorów rodzi pytania o źródła finansowania oraz polityczne zaplecze przedsięwzięcia.

„Skala działań rodzi poważne pytania o finansowanie”

Prezydent podkreślał, iż przeprowadzenie kampanii referendalnej wiąże się z wysokimi kosztami. Wskazywał na reklamy, publikacje w prasie i portalach internetowych oraz szeroką promocję inicjatywy.

Jak mówił, przeprowadzenie kampanii referendalnej wiąże się z bardzo wysokimi kosztami – zaznaczył podczas wystąpienia, oceniając, iż mogą to być wydatki „liczone w setkach tysięcy złotych”.

W tym kontekście prezydent publicznie pytał o źródła środków przeznaczanych na kampanię.

Skąd mieszkańcy mają pieniądze na gazety, portale, materiały promocyjne? Skąd są środki na organizację całej tej akcji? – pytał, sugerując, iż inicjatywa wykracza poza ramy spontanicznego ruchu obywatelskiego.

„Krakowa nie da się kupić”

Miszalski odniósł się także do przekazu, jaki – w jego ocenie – towarzyszy akcji referendalnej. Mówił o hasłach, które mają budzić wątpliwości co do intencji organizatorów.

Powiedzmy sobie szczerze: Krakowa nie da się kupić. Referendum prowadzone pod hasłami w rodzaju „kupmy sobie Kraków” nie jest uczciwe wobec mieszkańców – stwierdził.

Finanse miasta: „to nie jest tajemnica”

Prezydent nawiązał również do jednego z głównych zarzutów formułowanych przez organizatorów referendum – dotyczącego rzekomego zadłużania miasta. Jak podkreślał, Kraków mierzy się z problemami budżetowymi, co – w jego ocenie – nie stanowi przedmiotu sporu.

Według prezydenta sytuacja finansowa wymaga podejmowania trudnych decyzji, a wśród rozważanych rozwiązań wymienił zmiany w podatkach i opłatach lokalnych. Jednocześnie zapewniał, iż miasto prowadzi działania oszczędnościowe oraz intensywnie poszukuje środków zewnętrznych.

Podkreślał, iż pozyskiwanie funduszy spoza budżetu Krakowa jest jednym z kluczowych elementów stabilizowania finansów miasta i ograniczania skutków trudnej sytuacji.

„Za inicjatywą stoją konkretni politycy”

W ocenie prezydenta o obywatelskim charakterze inicjatywy trudno mówić także z uwagi na osoby wspierające przedsięwzięcie. Miszalski wskazywał na – jak to określił – polityczne zaplecze referendum, wymieniając w tym kontekście m.in. Hoffman oraz Jakubowski.

Jak zaznaczył, obecność osób związanych z polityką ma – w jego opinii – podważać narrację o całkowicie oddolnym charakterze działań.

Magistrat „pracuje normalnie”. „Referendum nie wpływa na funkcjonowanie urzędu”

Prezydent zapowiedział, iż miasto będzie przyglądać się dalszemu przebiegowi inicjatywy, jednak bez podejmowania nadzwyczajnych działań.

Urząd pracuje normalnie, realizujemy swoje obowiązki i zadania – podkreślił, dodając, iż referendum nie wpływa na bieżące funkcjonowanie magistratu.

Na koniec zaznaczył również, iż – w jego ocenie – referendum nie powinno zastępować standardowych mechanizmów demokratycznych, w tym wyborów. Jak mówił, debata wokół inicjatywy powinna opierać się na faktach – zwłaszcza tych dotyczących jej organizacji, finansowania oraz rzeczywistego tła politycznego.

Jarek Strzeboński

Idź do oryginalnego materiału